Marka Dreame większości klientów kojarzy się z odkurzaczami, robotami sprzątającymi i inną elektroniką domową. W 2025 r. chińska firma uznała jednak, że może spróbować swoich sił w branży motoryzacyjnej. Plany były ambitne. Firma chciała stworzyć luksusowy elektryczny hipersamochód mogący konkurować osiągami z Bugatti.
Teraz już wiadomo, że do produkcji nie dojdzie
Reuters, powołując się na chińskie media, poinformował, że Dreame oficjalnie wycofało się ze swojego projektu samochodowego. Firma określiła decyzję jako „proaktywny wybór strategiczny”, podjęty po ponownej ocenie kosztów rozwoju samochodów, skali potrzebnych inwestycji i konkurencji na rynku. Zapowiadało się dobrze. Tempo, w jakim Dreame rozbudowało projekt, było imponujące. Firma weszła do branży motoryzacyjnej w sierpniu 2025 r., a zespół odpowiedzialny za samochody szybko urósł do kilkuset osób. Według CarNewsChina w szczytowym momencie przy projekcie pracowało blisko 1000 osób. Redukcje zaczęły się jednak już w maju 2026 r., a obecnie pozostało zaledwie kilkudziesięciu pracowników zajmujących się przede wszystkim zamykaniem działalności, rozliczeniami z dostawcami i formalnościami związanymi z likwidacją powiązanych spółek. Jeszcze w styczniu 2026 r. podczas CES firma prezentowała swoje motoryzacyjne ambicje, a pod koniec kwietnia w San Francisco pokazała Nebulę Next 01 Jet Edition. I właśnie wtedy zrobiło się naprawdę ciekawie.
Dreame Nebula Next 01 Jet Edition
Do 100 km/h w 0,9 sekundy
Nebula Next 01 Jet Edition miała być demonstracją tego, jak daleko Dreame zamierza przesunąć granice osiągów. Firma deklarowała przyspieszenie od 0 do 100 km/h w zaledwie 0,9 s. Osiągnięcie takiego wyniku miały umożliwiać dwa dodatkowe silniki rakietowe na paliwo stałe, generujące według producenta maksymalnie 100 kN ciągu. Dreame mówiło również o czasie reakcji systemu wynoszącym 150 milisekund. To parametry, przy których nawet najszybsze seryjne samochody elektryczne wyglądałyby jak nudne auta dla księgowych. Problem w tym, że nikt niezależnie nie zmierzył przyspieszenia Nebuli. Deklarowane 0,9 s pozostało wartością przedstawioną przez firmę, a nie wynikiem uzyskanym podczas niezależnego testu. Podobnie było z kolejną spektakularną technologią.
Dreame Nebula Next 01 Jet Edition
Akumulator 450 Wh/kg też pozostał obietnicą
Dreame zapowiadało zastosowanie siarczkowego akumulatora ze stałym elektrolitem o gęstości energii przekraczającej 450 Wh/kg. Taka wartość byłaby wyjątkowo wysoka nawet na tle najbardziej zaawansowanych obecnie projektów baterii solid-state. Firma deklarowała jednocześnie ponad 550 km zasięgu według chińskiej procedury CLTC.
Także w tym przypadku nie pojawiły się jednak niezależne wyniki badań kompletnego samochodu ani seryjnego akumulatora potwierdzające te parametry. Wielu obserwatorom zapaliły się „czerwone lampki”. To wszystko było zbyt piękne, by mogło być prawdziwe.
Dreame Nebula Next 01 Jet Edition
Efektowny samochód, ale bez gotowej techniki
Według informacji przytaczanych przez CarNewsChina prezentowane przez Dreame samochody znajdowały się na znacznie wcześniejszym etapie rozwoju, niż mogła sugerować efektowna oprawa premier.
Relacje byłych pracowników wskazują, że jeden z pokazywanych „supersamochodów” był przede wszystkim nadwoziem demonstracyjnym bez kompletnego, działającego podwozia i poruszał się podczas prezentacji przy pomocy zdalnego sterowania.
Portal opisuje też projekt jako mocno skoncentrowany na marketingu i pozyskiwaniu kapitału. Firma zatrudniała specjalistów z dużych producentów samochodów, oferując wysokie pensje i stanowiska, ale jednocześnie nie doprowadziła auta do etapu homologowanego prototypu przygotowanego do normalnych testów drogowych.
Czytaj więcej
Chińscy producenci coraz śmielej konkurują na europejskim rynku hybryd plug-in. W pierwszej połowie 2026 roku zdobyli 28,3 proc. segmentu PHEV, a V...
Reuters przedstawia decyzję o zakończeniu projektu w mniej dramatyczny sposób. Według firmy była ona efektem oceny tego, jak skomplikowane i kapitałochłonne jest wejście do motoryzacji. Dreame zamierza wykorzystać część zdobytej wiedzy i własności intelektualnej w robotyce, inteligentnej mobilności i swoich podstawowych obszarach działalności.
Samochód od producenta odkurzaczy nie był aż tak dziwnym pomysłem
Sam fakt, że producent elektroniki chciał wejść do motoryzacji, nie był jeszcze szczególnie absurdalny. Najlepszym przykładem jest Xiaomi, które również zaczynało daleko od samochodów, a później zbudowało własną gamę elektryków i uruchomiło ich seryjną produkcję.
Różnica polega na tym, że skonstruowanie samochodu wymaga czegoś więcej niż efektownego konceptu i imponujących danych technicznych. Potrzebne są miliardy na rozwój, fabryki, testy zderzeniowe, homologację, logistykę, serwis oraz tysiące dostawców i elementów, które muszą działać razem.
Dreame chciało przejść od robotów sprzątających do samochodu przyspieszającego do 100 km/h w 0,9 s w wyjątkowo krótkim czasie. Ostatecznie firma wycofała się z projektu, zanim powstał seryjny samochód. Teraz to dowód na to, że im bardziej spektakularnie brzmią zapowiedzi różnych firm, tym z większą rezerwą należy do nich podchodzić. Znakomitym przykładem są obietnice wprowadzenia rewolucyjnego akumulatora ze stałym elektrolitem, o którym słyszymy od dekady, a który wciąż nie trafił do samochodów produkowanych na szeroką skalę.
Czytaj więcej
Wolnossące V12 kręcące się do 12 100 obr./min, ręczna skrzynia biegów, napęd na tylne koła i kierowca siedzący pośrodku. Gordon Murray S1 wygląda j...