Jak reagują producenci aut na wyższe cła Donalda Trumpa? Pierwsze głosy branży motoryzacyjnej

Reakcja największych eksporterów samochodów do USA na wprowadzone 25-procentowe cła jest niejednoznaczna. Niektóre marki motoryzacyjne robią to, czego oczekuje od nich Donald Trump i przygotowują się do przeniesienia części produkcji do Ameryki. Inni szukają nowych rynków, albo godzą się z podniesieniem cen.

Publikacja: 04.04.2025 10:53

Volvo produkuje od w 2018 roku samochody w fabryce w Południowej Karolinie (USA)

Volvo produkuje od w 2018 roku samochody w fabryce w Południowej Karolinie (USA)

Foto: mat. prasowe

Jako pierwszy, jeszcze przed ogłoszeniem ceł, zareagował koreański Hyundai, który kilka tygodni temu zadeklarował zainwestowanie w USA 21 mld dol. Donald Trump wskazuje od tego czasu na koreańską markę, jako przykład pozytywnej reakcji na zmianę polityki handlowej. Jak na razie Hyundai planuje zwiększenie produkcji aut do 1,2 mln w swoich fabrykach w Georgii i w Alabamie. Obecnie wyjeżdża stamtąd 700 tys. aut rocznie.

Czytaj więcej

Cła na auta stały się faktem. Amerykanie zapłaczą, bo ceny samochodów wzrosną

Zwiększenie produkcji w USA i wprowadzenie na taśmy w fabryce w Tuscaloosa w Alabamie nowego modelu rozważa Mercedes. Odpowiadający za produkcję w koncernie Jörg Burzer nie chce, jak na razie, ujawniać jaki miałby to być model. - Nadal oceniamy wpływ tych ceł i już mamy własne plany. Ale w tej chwili najważniejsza jest elastyczność działania – mówił Burzer. Najbardziej popularnym modelem Mercedesa na runku amerykańskim jest importowany z Niemiec GLC. W 2024 roku znalazł on w USA 64 163 nabywców, o 58 proc. więcej niż rok wcześniej. Jak na Mercedesa nie jest to drogie auto, z ceną wyjściową w wysokości 50 tys. dol. Tyle, że marża zysku na sprzedaży jest niewielka, więc najprawdopodobniej jego eksport zostanie znacząco zmniejszony. Oprócz tego Amerykanie chętnie kupują także limuzyny klasy S oraz klasy G.

Volvo chce rozpocząć w USA produkcję dodatkowego modelu

Więcej w swojej amerykańskiej fabryce zamierza produkować Volvo, które ma otwartą w 2018 roku fabrykę w Karolinie Południowej. Jest to zresztą oczko w głowie Hakana Samuelssona, który w ostatni wtorek wrócił do firmy z emerytury. - Będziemy musieli więcej produkować w USA i z pewnością będzie potrzebny nowy model. Uważnie przyjrzymy się, jaki samochód najbardziej będzie pasować na rynek amerykański - komentuje Samuelsson. Amerykańska fabryka Volvo zaczynała od produkcji limuzyny S60, a teraz powstaje w niej elektryczne Volvo EX90 oraz Polestar 3. Inną strategię ma Volkswagen, który pogodził się z tym, że jego auta na rynku amerykańskim podrożeją. Z Wolfsburga już wyszła informacja do amerykańskich importerów, że wysyłka aut z Meksyku oraz z portów europejskich zostanie na jakiś czas wstrzymana. Nowe ceny zostaną podane wkrótce.

Jeszcze inną strategię wybrała koreańska Kia. Jak zapowiedział prezes Kia Motors, Ho Sung Song, w związku z amerykańskimi cłami zamierza postawić na Europę, ponieważ wraca tam sprzedaż aut elektrycznych, która ma w roku 2030 sięgnąć 60 proc. rynku. Z kolei Toyota, jak na razie, nie zamierza robić nic i monitoruje sytuację.

Jako pierwszy, jeszcze przed ogłoszeniem ceł, zareagował koreański Hyundai, który kilka tygodni temu zadeklarował zainwestowanie w USA 21 mld dol. Donald Trump wskazuje od tego czasu na koreańską markę, jako przykład pozytywnej reakcji na zmianę polityki handlowej. Jak na razie Hyundai planuje zwiększenie produkcji aut do 1,2 mln w swoich fabrykach w Georgii i w Alabamie. Obecnie wyjeżdża stamtąd 700 tys. aut rocznie.

Zwiększenie produkcji w USA i wprowadzenie na taśmy w fabryce w Tuscaloosa w Alabamie nowego modelu rozważa Mercedes. Odpowiadający za produkcję w koncernie Jörg Burzer nie chce, jak na razie, ujawniać jaki miałby to być model. - Nadal oceniamy wpływ tych ceł i już mamy własne plany. Ale w tej chwili najważniejsza jest elastyczność działania – mówił Burzer. Najbardziej popularnym modelem Mercedesa na runku amerykańskim jest importowany z Niemiec GLC. W 2024 roku znalazł on w USA 64 163 nabywców, o 58 proc. więcej niż rok wcześniej. Jak na Mercedesa nie jest to drogie auto, z ceną wyjściową w wysokości 50 tys. dol. Tyle, że marża zysku na sprzedaży jest niewielka, więc najprawdopodobniej jego eksport zostanie znacząco zmniejszony. Oprócz tego Amerykanie chętnie kupują także limuzyny klasy S oraz klasy G.

Tu i Teraz
Cła na auta stały się faktem. Amerykanie zapłaczą, bo ceny samochodów wzrosną
Tu i Teraz
Oprogramowanie do nowego Volvo ES90 powstało w Krakowie
Tu i Teraz
Szok w Barcelonie. Seat i Cupra straciły prezesa
Tu i Teraz
Podwyżki na A4 od 1 kwietnia. Oto nowe ceny za przejazd autostradą
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Tu i Teraz
Nagła zmiana na szczycie Volvo. 74-letni ex-szef wraca z emerytury