Według nowego szefa GITD, Artura Czapiewskiego, poprzednie kierownictwo tego urzędu, zamawiając BMW, doprowadziło do niegospodarności przy realizacji zamówienia. - Bardzo trudno jest mi uzasadnić zakup samochodów mających charakterystykę samochodów pościgowych. Takimi porusza się policja w grupie Speed - zwracał uwagę szef GITD podczas piątkowej konferencji prasowej. Jak podkreślił, do przewożenia mierników prędkości używanych stacjonarnie wystarczyłby zwykły samochód: - Który nie musi mieć charakterystyki auta sportowego - podkreślił. 33 BMW zakupiono dla CANARD - Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Są to modele 330i xDrive z silnikami o mocy 245 KM i napędzie na 4 koła. Przyspieszają do „setki” w niespełna 6 sekund i rozpędzają się do prędkości 250 km/h.

Czytaj więcej

Na tych autostradach zamontowane są odcinkowe pomiary prędkości

Na wyposażeniu samochodów znalazły się urządzenia rejestrujące prędkość Videorapid 2A oraz laserowe mierniki prędkości z wideorejestracją – LTI 20/20 TRUCAM II. To taki sam sprzęt, z jakiego korzysta policja drogowa. Umożliwia on nie tylko rozpoznanie marki samochodu czy numeru rejestracyjnego, ale również identyfikuje twarz kierującego. Pozwala także udokumentować jazdę bez zapiętego pasa bezpieczeństwa czy korzystanie w czasie jazdy z trzymanego w ręce telefonu komórkowego. - Na zrealizowanie obydwu postępowań poniesiono wydatek ok. 12 mln zł ze środków publicznych, kupując w pierwszym postępowaniu 11 pojazdów niewspółmiernie drogich do realizowanych celów, a w drugim postępowaniu 22 pojazdy po zawyżonych cenach, z niedającą się wytłumaczyć decyzją o ich zakupie, w wyniku której wydano dodatkowe 2 mln 124 tys. zł – powiedział Czapiewski.

33 egzemplarze BMW za 12 mln zł

Rozbudowa systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym miała zwiększyć skuteczność i efektywność prowadzonych kontroli, tymczasem decyzja o zakupie 33 nowych samochodów z miernikami prędkości budzi wątpliwości co do celowości i zasadności wydatkowania środków publicznych. GITD w piątkowym komunikacie stwierdza, że wątpliwości rodzi sposób prowadzenia nadzoru ówczesnego kierownictwa Inspektoratu nad prowadzonymi postępowaniami przetargowymi m.in. w zakresie wyboru najkorzystniejszej oferty, czy też procedury odbioru pojazdów. W rezultacie naruszenie zasad oszczędnego wydatkowania środków publicznych i rażącej niegospodarności jest wysoce prawdopodobne.

Alvin Gajadhur, były szef GITD

Alvin Gajadhur, były szef GITD

Foto: fot Bartek Syta/ GITD

Alvin Gajadhur był w czasie zakupu aut szefem GITD

- Skierowałem dziś do Prokuratury Rejonowej w Warszawie zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa niecelowego wydatkowania środków publicznych oraz działanie na szkodę interesu publicznego – poinformował Czapiewski. Zawiadomienie dotyczy byłego kierownictwa GITD, w tym głównego inspektora Alvina Gajadhura. Gajadhur, który pełnił obowiązki szefa GITD od 2016 r., a w rok później został głównym inspektorem, został odwołany decyzja premiera Donalda Tuska. W dwutygodniowym rządzie Mateusza Morawieckiego, po przegranych przez PiS wyborach parlamentarnych, został nawet ministrem infrastruktury. 5 lutego 2024 r. prezydent Andrzej Duda powołał go na swojego społecznego doradcę. Ta ostatnia funkcja pewnie nie ustrzeże byłego szefa GITD przed konsekwencjami zakupu BMW. Zwłaszcza, że w GITD trwa obecnie analiza innych wydatków związanych z realizacją zadań i projektów nadzorowanych przez poprzednie kierownictwo Inspektoratu. Nowe kierownictwo tej instytucji nie wyklucza skierowania kolejnych zawiadomień do prokuratury.

Czytaj więcej

Znowu podwyżka za przejazd płatną autostradą A4. To najdroższa autostrada w Polsce