Do pierwszej dziesiątki trafiła Łódź, która pod względem natężenia ulicznego ruchu wyprzedziła m.in. Tokio i Manilę. Jeśli więc polscy kierowcy narzekają na korki, to okazuje się, że w porównaniu do zagranicznych metropolii, mają ku temu znacznie większe powody. Najnowszy ranking najbardziej ruchliwych dróg miejskich został przygotowany przez brytyjską firmę GoShorty zajmującą się krótkoterminowymi ubezpieczeniami pojazdów i kierowców, w oparciu o wskaźnik natężenia ruchu TomTom Congestion Index. Badanie pokazało, że jeśli w 2020 r. obserwowany był znaczący spadek natężenia ruchu i czasu spędzonego przez posiadaczy samochodów w korkach z powodu pandemii, to w roku 2022 sytuacja wraca do „normalności”. I to pomimo rosnących cen paliw.

Pierwsze miejsce zajmuje Stambuł, w którym poziom zatłoczenia (congestion level – pokazujący, o ile wydłuża się przeciętny czas podróży, gdy pojawiają się zatory) wyniósł w 2021 r. 62 proc. i wzrósł w porównaniu z 2020 r. o 11 proc. Oznacza to, że jazda samochodem przez miasto wydłużyła się średnio o 62 proc., co przekłada się na ok. 142 godziny stania w korkach w ciągu całego roku, czyli prawie 6 dni. Na drugim miejscu znalazła się kolejna stolica - Bogota, ze wskaźnikiem zakorkowania na poziomie 55 proc. Wzrósł niewiele – o 2 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim. Mimo to, Kolumbijczycy stali tam w korkach 126 godzin.

Czytaj więcej

Ford Escort Księżnej Diany został sprzedany za ponad 3,5 mln zł

Na podium znalazł się jeszcze Mumbaj (dawniej Bombaj), 8. pod względem liczby ludności miasto świata, liczące ok. 20 mln mieszkańców. Wskaźnik zatłoczenia był w ub. roku podobny jak rok wcześniej, mieszkańcy tracili w korkach 121 godzin. Czwarte miejsce zajął Bukareszt, piąte – dwa miasta w Indiach: Bengaluru i New Delhi. Tuż za nimi uplasowała się Łódź, której mieszkańcy spędzili w ub. roku w korkach 103 godziny – o 5 godzin więcej niż stało się w Tel Avivie, Tokio czy Manili.

Na 11. miejscu globalnego rankingu korków sklasyfikowano Kraków, na miejscu 14. był Wrocław, w którym zatłoczenie ulic okazało się większe niż w południowoamerykańskich aglomeracjach: Santiago czy w Mexico City. W pierwszej dwudziestce zmieściła się jeszcze Warszawa (wskaźnik zatłoczenia 37 proc., 85 godzin w korkach) oraz Poznań (te same wyniki). W czołówce trzeciej dziesiątki, pomiędzy Paryżem a Rio de Janeiro autorzy zestawienia GoShorty umieścili Szczecin. Dopiero pięć miejsc dalej, z czasem straconym w korkach krótszym o 2 godziny, sklasyfikowano Nowy Jork.

Czytaj więcej

Rolls-Royce Phantom: Król i cesarz w jednym

Mimo rozbudowy sieci szybkich dróg, które zbierają ruch tranzytowy z centrów miast, korki nie będą się znacząco skracać. Powodem jest szybko rosnąca liczba samochodów, migracja ludności do miast czy wciąż na zbyt małą skalę stosowane inteligentne systemy sterowania ruchem. Sposobem na zredukowanie korków byłaby przesiadka z prywatnych samochodów do miejskiej komunikacji publicznej. Jednak mimo inwestycji samorządów w nowy tabor czy rozbudowę infrastruktury transportowej, tramwaje czy autobusy są wciąż traktowane w codziennych dojazdach raczej jako przykra konieczność, niż wygoda.