Ministerstwo Infrastruktury zapowiada rewolucję w mandatach z fotoradarów

Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad zmianą przepisów ruchu drogowego. Nowy pomysł jest zaskakujący, gdyż mandat za przekroczenie prędkości odnotowany za pośrednictwem radaru zapłaci właściciel auta, a nie kierowca. Tak restrykcyjne działanie ma przekonać prowadzących, że nie warto łamać przepisy.

Publikacja: 24.04.2020 22:23

Ministerstwo Infrastruktury zapowiada rewolucję w mandatach z fotoradarów

Foto: moto.rp.pl

Obecny system jest przestarzały, a ściąganie mandatów problematyczne. Potwierdza to również Inspekcja Transportu Drogowego, która twierdzi, że sposób wystawiania mandatów jest przestarzały, a cała procedura jest skomplikowana i kosztowna. Kierowcy migają się płacenia mandatów na różne sposoby. W przypadku zdjęć z fotoradaru często unikają wskazania kto prowadził pojazdem albo wskazują osoby trzecie. Nowością miałoby być kierowanie do właściciela pojazdu wezwania do wskazania kto prowadził pojazd. Tym samym miałby on 14 dni na udzielenie odpowiedzi kto siedział za kierownicą. Jeżeli nie zrobiłby tego w określonym czasie, sam będzie musiał opłacić karę administracyjną, która mogłaby być większa niż mandat.

CZYTAJ TAKŻE: Trwają prace nad nowym taryfikatorem mandatów

""

moto.rp.pl

Taka nowość nie wiązałaby się z punktami karnymi, czy sprawami sądowymi. Znaleziony na drodze urzędowej zostałby natomiast winowajca. Jak powiedział Rafał Weber, wiceminister infrastruktury dla Dziennika Gazety Prawnej (DGP): „Analizujemy te propozycje. System faktycznie trzeba usprawnić”. DGP podkreśla również, że system musi zostać uszczelniony, gdyż z ponad 1,6 mln zdjęć wykonanych przez 500 fotoradarów, udało się tylko wystawić mandaty 45 proc. z nich. Tym samym Ministerstwo Infrastruktury ma sporo pracy, gdyż poza próbą uszczelnienia egzekwowania mandatów fotoradarów, pracuje również nad zmianami przepisów ruchu drogowego, zaproponowanymi przez premiera Mateusza Morawieckiego. Chodzi dokładniej o bezwzględne pierwszeństwo pieszych, jak też utratę prawa jazdy po przekroczeniu dozwolonej prędkości powyżej 50 km/h w obszarze niezabudowanym.

CZYTAJ TAKŻE: Rekordowa liczba wykroczeń Polaków na terenie Unii

Obecny system jest przestarzały, a ściąganie mandatów problematyczne. Potwierdza to również Inspekcja Transportu Drogowego, która twierdzi, że sposób wystawiania mandatów jest przestarzały, a cała procedura jest skomplikowana i kosztowna. Kierowcy migają się płacenia mandatów na różne sposoby. W przypadku zdjęć z fotoradaru często unikają wskazania kto prowadził pojazdem albo wskazują osoby trzecie. Nowością miałoby być kierowanie do właściciela pojazdu wezwania do wskazania kto prowadził pojazd. Tym samym miałby on 14 dni na udzielenie odpowiedzi kto siedział za kierownicą. Jeżeli nie zrobiłby tego w określonym czasie, sam będzie musiał opłacić karę administracyjną, która mogłaby być większa niż mandat.

Tu i Teraz
Najpotężniejsza ciężarówka Mercedesa staje się jeszcze bardziej potężna
Tu i Teraz
Po pożarze auta szwedzka marka zainicjowała zakaz poruszania się tym modelem
Tu i Teraz
Elon Musk: "Europejski Cybertruck będzie wyglądał inaczej niż ten w USA"
Tu i Teraz
Dzisiaj startuje rozbudowa trzeciego pasa na A2. Kierowcy utkną w korkach przez 18 miesięcy
Akcje Specjalne
Firmy chcą działać w sposób zrównoważony
Tu i Teraz
Włochy są mistrzem Europy. Osiągają rekordowe przychody z kontroli prędkości
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży