Z danych Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar wynika, że w przypadku niektórych marek, zwłaszcza luksusowych – połowa lub większość została zarejestrowana na dealerów lub importerów. Przykładem jest Infiniti, gdzie właściciele salonów zarejestrowali na siebie aż 90 proc. oferowanych do sprzedaży aut. W salonach Jaguara było to 60 proc. samochodów, w przypadku Rolls Royce’a – połowa. Rzecz jasna, ta ostatnia marka nie sprzedaje się jak ciepłe bułeczki – w sumie zarejestrowano 2 sztuki. Ale w przypadku Infiniti łączna liczba sierpniowych rejestracji sięgnęła 480 aut, co daje wzrost w porównaniu do tego samego miesiąca sprzed roku o 1746 procent! Z kolei Jaguar (w sumie zarejestrowano 501 aut) poprawił ubiegłoroczny wyniki o 433 proc. Pochodząca z tej samej stajni producenckiej marka Land Rover także bardzo mocno zwiększyła sprzedaż – o 126 proc., przy czym na dealerów zarejestrowano 43 proc. z 362 samochodów.

""

Jaguar (w sumie w sierpniu zarejestrowano 501 aut) poprawił ubiegłoroczny wyniki o 433 proc. 60 proc. wzięli na siebie dealerzy / fot. mat.pras.

moto.rp.pl

Skąd te gigantyczne wzrosty rejestracji? Powodem są zmiany w sposobie homologacji. Od września nowe samochody wprowadzane do sprzedaży muszą przechodzić nową procedurę pomiaru zużycia paliwa i emisji spalin pod nazwą WLTP (World Harmonized Light Wehicle Test Procedure). Aut, które nie zostały homologowane według tych wymagań, nie można (poza pewnymi wyjątkami) rejestrować po 1 września. Ponieważ dealerom i importerom zostało sporo takich samochodów, więc w ekspresowym tempie rejestrowali je w lipcu i sierpniu na siebie. Teraz będą je odsprzedawać klientom jako używane, ale z zerowym przebiegiem.

CZYTAJ TAKŻE: Diesel leci w dół, ale jeszcze nie umiera

Nie dotyczy to wyłącznie aut luksusowych. Także w popularnych markach odsetek rejestracji na dealerów był bardzo wysoki. W przypadku Citroena temat dotyczy 49 proc. aut, w Nissanie takich rejestracji było 46 proc., w salonach Seata i Fiata – po 43 proc. W przypadku marek, które tworzą sprzedażową czołówkę polskiego rynku było nieco inaczej. Dealerzy Skody wzięli na siebie 19 proc. sierpniowych rejestracji, Toyoty – 32 proc., Opla – 22 proc., Forda – 26 proc.

""

W przypadku Leona liczba rejestracji dokonanych na dealerów sięgnęła 891 sztuk i była najwyższa ze wszystkich modeli / fot. Seat

moto.rp.pl

Reakcja na nowe przepisy doprowadziła do potężnego zamieszania, co znalazło odbicie w rankingu najlepiej sprzedających się modeli. Co prawda w sierpniu na czele niezmiennie utrzymała się Skoda Octavia – 2261 zarejestrowanych aut, tuż za nią znalazła się Toyota Auris (1910) i Volkswagen Golf (1792), ale na czwartym miejscu niespodziewanie pojawił się Seat Leon z 1722 rejestracjami i wzrostem sprzedaży rok do roku o 448 proc. Nic dziwnego, skoro w przypadku Leona liczba rejestracji dokonanych na dealerów sięgnęła 891 sztuk i była najwyższa ze wszystkich modeli. W przypadku Golfa i Aurisa było to odpowiednio 771 i 766 samochodów.

CZYTAJ TAKŻE: Sprzedaż nowych aut: sierpniowy rekord zgodny z przewidywaniami

We wrześniu sytuacja najprawdopodobniej się zmieni. – Będziemy obserwować spadki sprzedaży. Pytanie ,jak długo ten proces potrwa i jak wpłynie na rynek w całym roku – zapowiadał jeszcze w sierpniu Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru. Część aut homologowanych według starych zasad co prawda wejdzie na rynek dzięki unijnym przepisom dopuszczającym do obrotu tzw. końcową partię produkcji, ale nie większą niż 10 proc. sprzedaży danej marki na rynku krajowym. Za to kupujący będą mieć kłopoty z dostępnością aut badanych już po nowemu, bo niektórzy producenci nie zdążyli przetestować wszystkich modeli przed końcem sierpnia. Z drugiej strony, można się spodziewać atrakcyjnych cen dla aut dealerskich.

""

Opel może pochwalić się jednym z najniższych na rynku odsetkiem sierpniowych rejestracji dealerskich – 22 proc. Firma już w lipcu chwaliła się, że jej modele przeszły już proces homologacji według nowych zasad / fot. Opel

moto.rp.pl

Nie tylko w Polsce sprzedaż nowych aut osobowych przed wprowadzeniem nowych testów poszybowała w górę. Jak podał w niedzielę serwis Automotive News Europe, we Francji rejestracje podskoczyły o 40 proc., w Niemczech o 25 proc., w Wielkiej Brytanii i 23 proc. W sumie w statystykach sprzedażowych odnotowano 18,4 mln sztuk. „Efekt WLTP” spektakularny był zwłaszcza w Hiszpanii, gdzie sprzedaż korporacyjna podskoczyła o 86 proc., z czego 83 proc. stanowiły auta zarejestrowane przez firmy oferujące wynajem długoterminowy. Natomiast rejestracje własne dealerów stanowiły jedną piątą całego hiszpańskiego rynku.