fot. Qilai Shen/Bloomberg

Twórcy autonomicznych aut wrzucają drugi bieg – wszystko dzięki setkom milionów dolarów, które inwestorzy pompują do poszczególnych startupów z tej branży.

Z najnowszych danych wynika, że w 2018 r. pobito rekord finansowania projektów tzw. samojezdnych pojazdów. W samych Stanach Zjednoczonych w sumie w 68 transakcjach do firm trafiło 3,8 mld dol. Jak podaje serwis PitchBook, fundusze venture capital w USA wyłożyły w 2018 r. aż o niemal 320 proc. więcej pieniędzy niż rok wcześniej. Eksperci twierdzą, że w 2019 r. do inżynierów pracujących nad technologiami self-driving popłyną jeszcze większe sumy. Już od początku br. startupy rozwijające autonomiczne projekty w USA otrzymały 1,8 mld dol.

Nuro rozwija pomysł samojezdnych pojazdów dostarczających m.in. zakupy / fot. Nuro

Rekordzistą był Nuro, który w lutym pozyskał od japońskiego SoftBanku imponujące 940 mln dol. Kolejne ponad 540 mln dol. inwestorzy (m.in. Amazon, fundusz Sequoia, czy Shell) wpompowali w kalifornijską Aurorę. Ale na tym nie koniec. Cruise, czyli startup związany z GM, ogłosił, że zabezpieczył już sobie finansowanie na poziomie 1,15 mld dol. Za potężnym wsparciem stoi grupa inwestorów, wśród których są  m.in. Honda, GM czy SoftBank Vision Fund. Jak oceniają eksperci PitchBook, w efekcie wartość Cruise skoczy do 19 mld dol. Ta innowacyjna spółka ma plan, by jeszcze w tym roku uruchomić usługi taksówkowe oparte na autonomicznych pojazdach. Reuters podał, że w celu przyspieszenia prac firma w tym roku zatrudni dodatkowy tysiąć pracowników.

CZYTAJ TAKŻE: Fala ataków na autonomiczne auta. W ruch poszły broń palna, noże i kamienie

Branża self-driving nie może narzekać na brak pieniędzy. Nowatorska technologia zasypywana jest gotówką również od takich gigantów, jak Nvidia, Intel, Toyota, czy BMW. Technologia samojezdnych aut ma więc potencjał, by zalać ulice miast. Nie tylko w USA.

Montaż zestawu kamer i czujników do autonomicznej jazdy w firmie Cruise Automation / fot. Cruise

Intensywnie nad własnymi projektami tego typu pracują bowiem Chińczycy. Ich prototyp elektrycznego samochodu Byton, który (podobnie jak Tesla) jest w stanie jeździć z niewielką pomocą kierowcy, jest bliski pozyskania kolejnych 100 mln dol. finansowania. Jak podaje Bloomberg, to efekt porozumienia z państwowym producentem z branży motoryzacyjnej, firmą FAW. A na tym nie koniec. Byton pracuje bowiem nad pierwszym elektrycznym SUV-em, który na rynku może zadebiutować jeszcze w 2019 r. Na ten projekt (M-Byte) startup może pozyskać dodatkowe 500 mln dol. Dzięki tym pieniądzom M-Byte w 2020 r. mógłby trafić już na eksport. Eksperci twierdzą, że jeśli owe rundy się powiodą, wartość chińskiej spółki osiągnie poziom 2,5 mld dol.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Elektryczny Volkswagen z fabryki w Polsce

W zakładach Volkswagen Poznań we Wrześni ruszyła w tym tygodniu produkcja w pełni elektrycznej ...

Jakie silniki kupują Europejczycy

Jakie rodzaje silników wybierają europejscy klienci? Oto bilans zysków i strat poszczególnych napędów w ...

Szykuje się kolejna podwyżka za przejazd autostradą

Szykuje się kolejna podwyżka za przejazd płatnymi odcinkami autostrady. Stalexport Autostrady Małopolska wystąpiła do ...

Top 5: Tych rzeczy lepiej nie naprawiaj sam

Teoretycznie wystarczą dobre chęci, żyłka majsterkowicza i internetowe poradniki z serii „zrób to sam”. ...

Kolejna fatalna pomyłka autopilota Tesli

Do groźnie wyglądającego wypadku doszło w Chiayi na Tajwanie podczas porannego szczytu komunikacyjnego. Tesla ...

Sypie się rządowy program wsparcia elektrycznych aut

Jeszcze większym problemem od niższych, niż wcześniej zapowiadano, dopłat do zakupu elektrycznych samochodów może ...