fot. mat.pras.

„Miękka” hybryda staje się coraz bardziej popularna. Nic dziwnego, bowiem niewielkich rozmiarów obwód elektryczny przynosi odczuwalne oszczędności dla użytkownika.

Ostatnie dwie dekady w europejskiej motoryzacji upłynęły pod znakiem dominacji silników wysokoprężnych, ale i popularyzacji paliw alternatywnych, z CNG i LPG na czele. Jednak rosnąca świadomość ekologiczna, „podkręcona” aferą spalinową sprawiła, że część klientów zaczęło odwracać się od silników diesla, zwracając się ku technologiom hybrydowym. Co prawda pełne hybrydy, takie jak np. Toyota Prius, ze względu na wysoką cenę zakupu wciąż ustępują popularnością klasycznym rozwiązaniom, jednak producenci znaleźli kompromis w postaci technologii Mild Hybrid. Co ciekawe, podnosi ona koszt produkcji auta jedynie o tysiąc euro, wykluczając stosowanie zaawansowanych technologicznie rozwiązań, takich jak np. przekładnie planetarne Toyoty.

Niewielkie rozmiary

W klasycznym pojeździe o napędzie hybrydowym silnik spalinowy i elektryczny są w stanie pracować w różnych konfiguracjach, napędzając samochód osobno lub wspólnie – ułatwiając przyspieszanie i obniżając spalanie wyłącznie w ruchu miejskim. Taka konstrukcja wymaga jednak zastosowania zespołu ciężkich i kosztownych akumulatorów oraz wydajnego silnika elektrycznego – pojazd od podstaw musi być projektowany jako hybryda.

fot. mat.pras.

Firma Continental, autor technologii Mild Hybrid, znalazła inne zastosowanie dla jednostki elektrycznej i akumulatora. W pierwszej kolejności rozmiary każdego z wymienionych elementów zostały zredukowane do koniecznego minimum. W efekcie, na pierwszy rzut oka cała instalacja mikrohybrydowa wyróżnia się wyłącznie dodatkowym akumulatorem. Oczywiście, głównym celem stosowania Mild Hybrid jest ograniczenie emisji szkodliwych substancji i zmniejszenie zużycia paliwa w każdych warunkach.

Kilka różnych zadań

Silnik elektryczny jest przeszło dziesięciokrotnie słabszy niż w przeciętnej pełnej hybrydzie – jego moc maksymalnie sięga 15 kW, natomiast dodatkowy akumulator ma pojemność ok 500 Ah. Cały układ korzysta z napięcia 48V. Niewielkich gabarytów silnik elektryczny instalowany jest bezpośrednio przy jednostce spalinowej – często między silnikiem a skrzynią biegów i połączony z nim paskiem.

CZYTAJ TAKŻE: Koniec z cichymi elektrykami i hybrydami

Pierwszym z jego zadań jest zastępowanie rozrusznika. Każdorazowe uruchomienie silnika wykonywane jest właśnie przez silnik elektryczny. W czasie biernego wytracania prędkości bądź podczas hamowania, motor elektryczny zmienia się w prądnicę, ładując standardowy i dodatkowy akumulator w pojeździe. Energia elektryczna gromadzona w każdym z nich domyślnie wykorzystywana jest do zaspokajania potrzeb urządzeń pokładowych, także w czasie postojów na wyłączonym silniku.

fot. mat.pras.

Bo w przeciętnym aucie z systemem Start&Stop podczas postoju np. klimatyzacja błyskawicznie przestaje działać właśnie ze względu na duży pobór prądu. Dzięki drugiemu akumulatorowi, mikrohybryda pozwala na jej ciągłą pracę, także wtedy, gdy silnik jest wyłączony. Podczas płynnej jazdy jednostka spalinowa nie jest obciążana pracą alternatora, co nie pozostaje bez znaczenia dla finalnego zużycia paliwa. Co równie ważne, silnik elektryczny zastępuje dwa urządzenia – rozrusznik i alternator, którego tutaj nie znajdziemy.

CZYTAJ TAKŻE: Wojciech Drzewiecki, prezes Samaru: Napędy alternatywne potrzebują wsparcia państwa

Największą zaletą mikrohybryd jest możliwość wspomagania silnika spalinowego przez jednostkę elektryczną. Jest to szczególnie przydatne w trakcie chociażby wyprzedzania lub włączania się do ruchu. Elektryk przenosząc siłę napędową bezpośrednio na wał korbowy silnika spalinowego daje kierowcy do dyspozycji dodatkową moc i moment obrotowy. Nawet stosunkowo niewielki akumulator wystarczy do krótkotrwałego zasilenia układu przy wspomnianych manewrach.

Na obecnym etapie rozwoju układów mikrohybrydowych nie jest on w stanie poruszać pojazdu wyłącznie z użyciem silnika elektrycznego. Niemniej jednak, poza wspomnianym wspomaganiem manewrów przyspieszania, silnik elektryczny istotnie poprawia użytkową elastyczność zespołu napędowego. Nawet powolne nabieranie szybkości na wysokim biegu przebiegać będzie sprawniej w porównaniu z analogicznym modelem pozbawionym mikrohybrydowego układu.

Wymierne korzyści

Testy prowadzone przez producentów potwierdzają wymierne oszczędności, jakie możemy osiągnąć. W sprzyjających warunkach spalanie możemy zmniejszyć o 17 proc. w trasie i nawet 25 proc. w ruchu miejskim. Trudno więc się dziwić, że popularność Mild Hybrid rośnie, co przekłada się na coraz większą liczbę modeli, w których jest on dostępny. Obok Audi i Volkswagena, mikrohybrydowy układ znajdziemy w Renault Scenicu czy miejskim Suzuki Baleno. Współpraca silnika spalinowego i elektrycznego w tym przypadku nie ogranicza się do niższych rachunków za paliwo zużyte w mieście. Rozsądne korzystanie z pedału gazu zaowocuje także oszczędnościami podzespołów mechanicznych.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

#RZECZoBIZNESIE: Bogusław Bławat: Jest luka na polskie auto elektryczne

Europejskie marki nie są zainteresowane w najbliższej dekadzie, żeby przejść z segmentu samochodów premium ...

VW Golf 1,4 TSI Plug-In-Hybrid: Cichym ścigałem go lotem

GTE czy GTD? Oto jest pytanie. W przypadku dwóch modeli VII generacji Volkswagena Golfa ...

eM02 FS Powertube, górski e-rower spod znaku Lwa

BMW tańsze od Peugeota

Na początku dekady projektanci samochodów na potęgę zaczęli pracować nad prototypami elektrycznych rowerów. Zapał ...

Miliard wydany: nowe silniki FCA z Bielska-Białej

Produkcję nowej generacji silników benzynowych rozpoczęła w Bielsku-Białej fabryka FCA Powertrain. To finał jednej ...

Rośnie sprzedaż elektrycznych samochodów. Polacy w ogonie europejskiej elektromobilności

Rośnie sprzedaż elektrycznych samochodów. Tylko w tym roku na terenie Unii Europejskiej ma być ...

WakeGP 2018 Mikołajki

Zawody WakeGP to nie tylko motorówki, deski i tricki na fali… Na plaży przy ...