Koszula Versace spodnie marki Balmain a buty od Zegny. Markowo, wygodnie i modnie. Jeśli jednak ubranie nie będzie dobrze dopasowane to i tak będzie w nim niewygodnie, a całość stworzy wątpliwej jakości „outfit”. Z samochodem jest podobnie. Żeby sprawiał radość na co dzień, musi być nie tylko mocny i elegancki. Musi być dobrze dopasowany. Inaczej będzie drażnił.

Skoro pokochaliśmy SUV-y, to trudno się dziwić, że muszą był w pełnej rozmiarówce. Mały i duży już nie wystarczają. Musi być wśród coś pomiędzy. Lexus RX to ten największy. Blisko pięciometrowe nadwozie, dokładnie 489 cm, ma zapewnić nie tylko komfort, nie tylko wygodną jazdę, nie tylko dynamikę, ale także przestronne wnętrze i pokaźnych rozmiarów bagażnik. A w centrum uwagi tego wszystkiego ma być kierowca i pasażerowie. To dla nich jest duży dotykowy wyświetlacz na konsoli środkowej, to oni mogą wygodnie rozsiąść się w miękkich fotelach.

Jednak docenić RX-a można tak naprawdę po kilkuset kilometrach spędzonych za jego kierownicą. Jeśli kogoś nie porwie wygląd nadwozia, ostre linie, olbrzymi grill i wąskie reflektory, zostaje długa jazda próbna. Warto, bo z każdym kolejnym kilometrem samochód staje się coraz bardziej przyjemny. A to za sprawą świetnej jakości materiałów, a to znów dzięki świetnemu fabrycznemu nagłośnieniu Mark Levinson, a to w końcu z powodu tego jak jeździ i jak przyspiesza.

Lexus przyzwyczaił nas do hybryd. Tutaj jednak hybryda jest nie byle jaka. Pokażcie mi gdzieś silnik V6 o pojemności 3,5 litra wspomagany dwoma silnikami elektrycznymi? W dobie downsizingu Lexus odważył się wykorzystać jeden ze swoich największych silników. I dobrze. Nie ma nic gorszego od dużego auta z małym serduszkiem. Moc całego układu napędowego RX-a 3450h to 313 KM, przyspieszenie do setki to 7,7 sekundy. A teraz najważniejsze, spalanie. Od 7 do 12 litrów na sto kilometrów. I to niezależnie, czy jeździmy w trybie komfortowym, czy wybierzemy tryb Sport+. Wszystko za sprawą możliwości jazdy na prądzie. W mieście jak się okazuje to nawet do 50-60 proc. dystansu.

Sam silnik benzynowy ma moc 263 KM, do tego silnik elektryczny umiejscowiony pod maską dokłada swoje 167 koni, a silnik na tylnej osi kolejne 68 koni. I tak w prosty sposób mamy nie tylko zapas mocy, ale szybki, czuły i oszczędny układ 4×4.

Czy coś warto poprawić w najpopularniejszym w całych Stanach Zjednoczonych SUV-e? Pewnie. Nigdy nie mogłem przyzwyczaić się do gładzika. Japończycy jednak i na to znaleźli sposób – to dotykowy 12,3 calowy ekran. Poprawili też pracę, a tak naprawdę dźwięk pracy skrzyni E-CVT. Jest zdecydowanie cichsza i lepiej reaguje na manewry łopatkami.

Plusy? Komfort, dźwięk silnika V6 no i spalanie. Niskie spalanie. Tak, tak, bo jeśli ktoś oczekuje od silnika V6 3,5 litra zużycia na poziomie 5 litrów, niech nie zawraca sobie nawet głowy. RX to duża zabawka dla dużych chłopców. Tym bardziej, że za dodatkowe 30 tys. zł. dostępna jest wersja L. 10 cm robi różnicę. Trzeci rząd siedzeń, więcej miejsca, nieco gorsze przyspieszenie, ale za to bagażnik o pojemności ponad 1600 litrów.

No dobrze, a jeśli RX nie zmieści się w garażu? Najlepiej zmienić garaż. Jeśli się nie da, trzeba wybrać NX-a.

Auto jest krótsze od RX-a o ponad 20 cm. Zapewnia podobny komfort, wygodę i przyjemność z jazdy, choć tutaj na pierwszym miejscu jest ekonomia. NX pomyślany jest bowiem o jeździe w mieście, dlatego ma bardziej kompaktowe wymiary i mniejszy silnik. Właśnie dlatego można od niego oczekiwać naprawdę niskiego spalania. Fabryka podaje, że to 6,9 litra na sto kilometrów. W praktyce najlepsi w mieście potrafią zbliżyć się do granicy 6,5 litrów. To wynik świetny? Nie, genialny. Jak to możliwe?

Przy każdym starcie wykorzystywany jest silnik elektryczny o mocy 143 KM. Napędza on przednie koła maksymalnie i w teorii do 65 km/h. Jeśli nadal przyspieszamy, do głosu dochodzi 2,5 litrowy silnik benzynowy. A jeśli chcemy wycisnąć siódme poty z całego układy i potrzebujemy napędu na wszystkie koła, w zanadrzu jest jeszcze mniejszy silnik elektryczny na tylnej osi. Wówczas, jeśli tylko mamy wystarczająco dużo energii w akumulatorach, na koła trafia moment ze wszystkich trzech silników. A skąd ten prąd? Oba silniki elektryczne są zasilane energią odzyskiwaną w czasie hamowania lub wytracania prędkości.

Układ hybrydowy zarówno w większym RX-ie i mniejszym NX-ie działa na takiej samej zasadzie. Podobna jest też jakość wykonania. Różnice? Wielkość, charakter obu aut no i cena. Za najtańszego RX trzeba zapłacić 260 tys. zł. Wersja hybrydowa jest droższa i kosztuje 324 tys. zł.

Mniejszy NX jest znacznie tańszy. W wersji spalinowej (silnik dwulitrowy turbo o mocy 238 KM) to wydatek 173 tys. zł. W wersji 300h – 183 tys. zł. Zatem, które auto wybrać? To, które zmieści się w garażu.

Materiał Promocyjny 

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Volvo od 60 lat dzieli się technologiami bezpieczeństwa

Volvo Cars świętuje 60. rocznicę dzielenia się technologiami bezpieczeństwa, otwierając innym producentom dostęp do ...

VW I.D. R Pikes Peak: Zdobyć szczyt

24 czerwca 2018 roku Volkswagen weźmie udział w legendarnym wyścigu Pikes Peak International Hill ...

Policja kupuje kolejne nieoznakowane radiowozy m.in. 7-osobowe SUV-y

W grudniu 2019 dostarczone mają zostać Policji nowe, nieoznakowane radiowozy. To 5- i 7-osobwe ...

Nowe rządy w Autosanie

Marek Opowicz nie jest już prezesem Autosanu. Na czele firmy wchodzącej obecnie w skład ...

Marzenia o elektrycznych autach

Polacy na na samochód z silnikiem elektrycznym chcieliby wydać nie więcej niż 80-90 tys. ...

Lexus CT 200h – Premium w rozmiarze kompaktowym

Świat motoryzacyjny stanął trochę na głowie i zaczął lekko spychać z piedestału klasyczne segmenty. ...