Porsche najwyraźniej doszło do wniosku, że przyszłość samochodu sportowego nie musi przypominać salonu elektroniki. W koncepcyjnym Mission S nie ma stałego centralnego ekranu ani wyświetlacza dla pasażera. Jest za to obrotomierz z prawdziwą wskazówką, klasyczne przełączniki i obietnica samochodu, w którym prowadzenie ma być ważniejsze od obsługi menu. Trudno o lepszy punkt wyjścia.
Najważniejsza wiadomość dotyczy jednak czegoś więcej niż wystroju kabiny. Mission S zapowiada platformę dla supersamochodu z centralnie umieszczonym silnikiem, który zajmie miejsce powyżej kultowej 911. Według deklaracji Porsche ma to być stały element gamy, a nie kolejny wyjątkowy model pojawiający się na chwilę i znikający w kolekcjach.
Czytaj więcej
Trzy silniki elektryczne, ponad 800 KM i przyspieszenie do 300 km/h w 16 sekund. Peugeot E-T16 Concept przypomina legendarnego 205 T16, ale zamiast...
– Mission S stanowi zapowiedź platformy dla supersportowego samochodu z centralnie umieszczonym silnikiem, pozycjonowanego powyżej 911 – nie jako jednostkowego hiperauta, lecz stałego, uniwersalnego elementu naszej oferty dla klientów – mówi Michael Leiters, prezes zarządu Porsche AG.
Porsche 550 Spyder
Z widokiem na Manhattan i własną historią
Na premierę wybrano nabrzeże nowojorskiej dzielnicy Queens, z panoramą Manhattanu w tle. To właśnie tam w 1953 r. wykonano zdjęcia modelu 550 Spyder, które obiegły wówczas cały świat. Niewielki samochód z centralnie umieszczonym silnikiem pomógł zbudować sportową reputację marki, a teraz stanowi historyczny punkt odniesienia dla jej kolejnego projektu.
Mission S nie jest jednak próbą odtworzenia jednego dawnego modelu. Projektanci sięgnęli do kilku rozdziałów historii Porsche. Okrągłe reflektory i mocno zaznaczone błotniki przywołują 911, niski przód nawiązuje do GT1, a przebieg linii dachu pod tylnym skrzydłem przypomina 959. Inspiracją dla obręczy był z kolei charakterystyczny tarczowy wzór kół modelu 928.
Porsche Mission S
Takie wyliczenie mogłoby sugerować stylistyczną składankę z muzealnego magazynu. Zamysł jest jednak inny: wykorzystać rozpoznawalne motywy do stworzenia nowej sylwetki. Szerokie, niskie nadwozie ma proporcje wynikające z centralnego umieszczenia silnika, a poszczególne powierzchnie ukształtowano tak, by sprawiały wrażenie unoszących się nad pozostałymi elementami konstrukcji.
Nie zabrakło również technicznych odniesień do przeszłości. Rozwiązanie układu chłodzenia przywodzi na myśl wentylator wyścigowego Porsche 917. Z nadwoziem zintegrowano aktywne tylne skrzydło. Historia ma więc dostarczać inspiracji, ale nie zastępować współczesnej techniki.
Porsche Mission S
Kierowca wraca do centrum uwagi
We wnętrzu ważniejsza od liczby historycznych cytatów jest zmiana podejścia do obsługi. Porsche ograniczyło powierzchnie ekranów i przywróciło znaczenie fizycznym elementom sterowania. Klasyczne przyciski oraz przełączniki współpracują z wyświetlaczami, zamiast ustępować im miejsca.
Za kierownicą znalazło się pięć charakterystycznych okrągłych wskaźników. Centralną pozycję zajmuje obrotomierz z analogową wskazówką i umieszczonym za nią ekranem. Co ciekawe, w zależności od trybu jazdy obrotomierz może przesunąć się bliżej kierowcy. Zmieniać ma się również układ pozostałych tarcz: mogą znajdować się obok siebie lub jedna za drugą.
Porsche Mission S
To efektowny pomysł, choć o jego praktycznej wartości będzie można mówić dopiero za kierownicą gotowego samochodu. Sam kierunek wydaje się jednak obiecujący: najważniejsze informacje mają trafiać przed oczy prowadzącego, a nie ginąć wśród kolejnych cyfrowych zakładek.
Po lewej stronie kierownicy umieszczono uchwyt na specjalnie zaprojektowany kluczyk. Na desce rozdzielczej pojawiły się z kolei elementy sterowania działające na zasadzie „wciśnij-pociągnij”, zapewniające bezpośredni dostęp do funkcji związanych z jazdą i komfortem. Również pakiet Sport Chrono ma łączyć analogową formę z cyfrowymi możliwościami.
Porsche Mission S
Ekran? Kierowca przyniesie własny
Najbardziej wymowna jest rezygnacja ze stałego centralnego wyświetlacza oraz osobnego ekranu dla pasażera. Ich miejsce zajmuje wysuwane mocowanie smartfona z systemem MagSafe. Telefon może służyć jako nawigacja lub dodatkowy wyświetlacz informacji.
Aplikacja My Porsche ma umożliwiać obsługę funkcji samochodu oraz wybór grafiki cyfrowych wskaźników, także inspirowanej dawnymi modelami. Elektronika pozostaje więc na pokładzie, ale nie musi zajmować całej deski rozdzielczej. Taki pomysł wykorzystywała w przeszłości, co ciekawe, Dacia.
To interesująca propozycja dla samochodu sportowego. Kupując takie auto, kierowca oczekuje przecież przede wszystkim emocji za kierownicą. Do oglądania ekranu nie potrzeba centralnie umieszczonego silnika.
Porsche Mission S
Najważniejsza niewiadoma
Porsche pokazało kierunek stylistyczny i zapowiedziało prace nad platformą, ale nie ujawniło szczegółów napędu. Analogowy obrotomierz i cztery rury wydechowe sugerują obecność rasowego silnika spalinowego. Trudno jednak przesądzić o jego konstrukcji i o ewentualnym udziale napędu elektrycznego. Na tym etapie spekulacją pozostaje również powiązanie projektu z paliwami syntetycznymi.
Mission S pokazuje intencje Porsche. Dopiero kolejne informacje pozwolą ocenić, ile z tej koncepcji trafi na drogi. Najciekawsza jest sama ambicja: stworzyć ponad 911 przestrzeń dla samochodu, którego konstrukcja od początku będzie podporządkowana innemu układowi napędowemu i innym proporcjom. Nie wątpimy, że ogromne doświadczenie firmy, potężna wiedza inżynierów i wyczucie tego, co w samochodach najważniejsze pozwolą Porsche zbudować niesamowity samochód. Oby tylko inżynierowie nie byli skrępowani przepisami lub nietrafioną wizją przyszłości marki.
Porsche Mission S
Pozostaje trzymać kciuki, by wraz z fizycznymi przełącznikami wróciła ambicja budowania możliwie lekkiego samochodu dla kierowcy. Takiego, który przywoła ducha Carrery GT, nawet jeśli skorzysta z innych rozwiązań technicznych. Bo najcenniejszą częścią tradycji Porsche nie jest kształt zegarów. Jest nią to, co dzieje się z kierowcą, kiedy zaczynają rosnąć obroty.
Czytaj więcej
Zwykle to klient wybiera samochód. W przypadku Mustanga GTD Ford postanowił odwrócić role. Chętni, także z Polski, muszą przekonać producenta, że p...