Renault poważnie podchodzi do sprzedaży szalonego 5 Turbo 3E. Po pokazaniu konceptu pod koniec 2024 r. właśnie zaprezentowało wersję produkcyjną. Wygląda niemal identycznie, pomijając drobne zmiany, takie jak dodanie logo RS za słupkami B.

Nawiązuje do szalonego Renault 5 Turbo z centralnie umieszczonym silnikiem i stoi na potężnych, 20-calowych kołach. Pod wydatnymi tylnymi błotnikami kryją się silniki umieszczone w kołach – każdy o mocy 272 KM (200 kW). Tak, ten elektryczny hot hatch rozwija 544 KM, przyspiesza do 100 km/h w trzy sekundy i osiąga 270 km/h. Producent szacuje, że dzięki akumulatorowi o pojemności 70 kWh maksymalny zasięg w cyklu WLTP wyniesie 400 km.

Renault 5 Turbo 3E

Renault 5 Turbo 3E

Foto: Materiały prasowe

Więcej akumulatora, mniej kilogramów dzięki karbonowi

Mimo większych rozmiarów i większego akumulatora niż w standardowym Renault 5 ten „minisupersamochód” waży tylko 1450 kg. To tyle samo co zwykły elektryczny model miejski wyposażony w akumulator o pojemności 52 kWh. Wzrost masy zniwelowano dzięki szerokiemu zastosowaniu włókna węglowego we wnętrzu i na zewnątrz. Renault 5 Turbo 3E korzysta z architektury 800-woltowej, która zapewnia moc ładowania 350 kW. W idealnych warunkach akumulator litowo-jonowy można naładować od 15 do 80 proc. w zaledwie 15 minut.

Czytaj więcej

Porsche po refleksji wraca na właściwą drogę. Jaka to ulga

Renault zacznie przyjmować zamówienia w najbliższych tygodniach, a pierwsze dostawy ruszą w 2027 r.. Ten szalony elektryk będzie sprzedawany w Europie, na Bliskim Wschodzie, w Japonii i Australii.

Początkowo, kiedy projekt zaprezentowano jako ekstremalny koncept do driftu, seryjna produkcja nie była pewna, a spekulowano o bardzo ograniczonej liczbie sztuk. Ostatecznie oficjalnie potwierdzono, że powstanie dokładnie 1980 egzemplarzy tego modelu. Liczba ta jest bezpośrednim nawiązaniem do roku 1980, w którym zadebiutowało legendarne, spalinowe Renault 5 Turbo i konsekwencją entuzjaztycznego przyjęcia przez klientów.

Renault 5 Turbo 3E

Renault 5 Turbo 3E

Foto: Materiały prasowe

Turbo dla wizerunku całej marki

Renault znalazło sposób, by w rywalizacji z chińskimi markami sięgnąć po coś, czego nie da się nadrobić kolejną aktualizacją oprogramowania: własną historię. Luca de Meo, poprzedni szef Grupy Renault, kilka lat temu postawił na nowoczesne samochody o znajomych kształtach. Tak narodziły się nowe Renault 5 i Renault 4, a teraz dołącza do nich znakomicie wyglądające Twingo. To znacznie więcej niż moda na retro. To budowanie charakteru marki w czasach, gdy coraz trudniej odróżnić od siebie kolejne premiery.

Jego następca, François Provost, kontynuuje ten kierunek, a Renault 5 Turbo 3E pokazuje, jak daleko można się posunąć. Ten mały samochód z wielkimi ambicjami wydaje się strzałem w dziesiątkę. Seria licząca niespełna 2 tys. egzemplarzy zapewnia ekskluzywność, a jednocześnie daje szansę na biznesowe uzasadnienie projektu. Choć jego rentowność zależy od znacznie większej liczby czynników, największą korzyścią może okazać się wpływ na wizerunek całej marki. Takie auto przyciąga uwagę również tych, którzy ostatecznie wyjadą z salonu zwykłą „piątką”.

I wygląda na to, że Renault nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa. W historii marki nie brakuje modeli, które zasługują na drugie życie. Umiejętne czerpanie z tego dorobku pozwala zamienić nostalgię w atut na dzisiejszym rynku. Przeszłość nie musi być hamulcem. W przypadku Renault może być całkiem skutecznym napędem.

Czytaj więcej

Renault wskrzesza Gordini. Legenda wraca, ale już bez ryku silnika