Żadnej hybrydy, żadnego silnika elektrycznego, a za to jak najniższa masa, bezpośrednie prowadzenie, doskonała responsywność i bardzo duża moc, ale kierowana tylko na przednią oś. Tak brzmi skrócony przepis na najnowszą Cuprę, czyli Leona VZ TCR. Trzy ostatnie literki są tu najistotniejsze. Mówimy bowiem o wersji, która bez dodatkowych modyfikacji może zrobić furorę na track dayu, czyli podczas imprezy na torze. Pod maską ma dwulitrowe TSI wzmocnione tu do 321 KM i 420 Nm. Nie są to rekordowe wartości – ale też nie o to chodzi marce. Stawia na wrażenia, lekkość i prowadzenie na zakrętach, a nie na wyścigi na prostej. Tak czy inaczej, 321 KM to dużo, jak na napęd tylko na przód. Cupra korzysta jednak z elektronicznie sterowanego dyferencjału, co ograniczy wpływ na trakcję.
Cupra Leon VZ TCR
TCR nie jest ozdobą. To deklaracja
Od zera do 100 km/h Leon VZ TCR rozpędza się w 5,6 s. Na zakrętach ten model ma być wyjątkowo skuteczny m.in. za sprawą adaptacyjnego zawieszenia DCC z szerokim zakresem pracy. Do tego Cupra wzmacnia strukturę nadwozia dodatkowymi rozpórkami, co wpływa na sztywność i precyzję reakcji. Hamulce Akebono na sześciotłoczkowych zaciskach sugerują, że auto projektowano z myślą o wysokich obciążeniach cieplnych, kluczowych podczas torowych sesji. Nie ma tu mowy o przegrzewaniu się już po kilku kółkach. Kolejnym ważnym aspektem jest niska masa nieresorowana. Lekkie felgi, sportowe opony i możliwość łatwego demontażu tylnej kanapy poprawiają torowe zdolności i… dodają charakteru. Podczas gdy większość marek idzie obecnie w stronę rozbudowanych systemów elektronicznych i „cyfrowej” poprawy osiągów, Cupra wraca do rozwiązania znanego z motorsportu: najpierw odchudzić, potem wzmacniać.
Czytaj więcej
Cupra przywraca legendarny 5-cylindrowy silnik w odświeżonym modelu Formentor. Jednak zmodernizow...
Cupra Leon VZ TCR