Naszpikowana innowacjami nowa „siódemka” wygląda co najmniej tak niecodziennie, jak neologizm, który jest jej hasłem reklamowym. Flagowa limuzyna monachijczyków ma być, jak sugeruje kampania reklamowa, autem przyszłości. Mnie jednak bardziej niż najnowsze wcielenie modelu, interesują jego poprzednie generacje. Cyfrą „7” duże limuzyny BMW są oznaczane od 1977 roku. Od początku model był pomyślany jako konkurencja dla zaprezentowanego pięć lat wcześniej Mercedesa W116, który był protoplastą dzisiejszej klasy S. Chodziło zatem o stworzenie luksusowego pojazdu, który sprawdzi się zarówno jako auto do wożenia VIP-ów (flagowymi modelami Mercedes Benz podróżowali wówczas kanclerze RFN), jak i jako maszyna wybierana przez ludzi sukcesu, którzy chcieliby sami cieszyć się radością prowadzenia mocnego i wygodnego auta. W przeciwieństwie do konkurencji ze Stuttgartu Bawarczycy postawili na sportowy charakter. Pierwsza „siódemka” sprzed ponad 45 lat akcentuje to podejście już samą stylistyką karoserii. Aerodynamiczny przód auta ze ściętym do dołu grillem typu „rekin” i Hofmeister-Knick, czyli charakterystyczne dla BMW zagięcie tylnej szyby, to najważniejsze cechy zewnętrzne podkreślające dynamikę samochodu.

BMW seria 7 z 1977 r.

BMW seria 7 z 1977 r.

mat. prasowe

1980: Trzy lata po rynkowym debiucie „siódemka” jako pierwsze auto na świecie otrzymała komputer pokładowy, który wskazywał temperaturę na zewnątrz. Ponadto informował o odległości do celu, obliczał przybliżony czas podróży oraz aktualne zużycie paliwa. 1991: Kolejne wcielenie modelu oznaczone fabrycznie symbolem E32 jako pierwszy powojenny niemiecki samochód mogło być wyposażone w silnik dwunastocylindrowy, a jako pierwsze auto w historii - w reflektory ksenonowe. Jednak najbardziej przełomowym rozwiązaniem okazał się system Park Distance Control, czyli zamontowane w osłonie zderzaka czujniki parkowania, które dziś należą do standardowego wyposażenia większości aut na rynku. 1994: Następna generacja, znana jako E38 to pierwszy na świecie samochód wyposażony w fabryczną nawigację. Mapy wyświetlane na ekranie konsoli środkowej auta były wczytywane z płyt CD, odtwarzacz był zlokalizowany w bagażniku. 1997: „Siódemka” oferowana w Sanach Zjednoczonych otrzymała kolejne innowacyjne rozwiązanie: w razie kolizji system BMW Assist automatycznie wykonywał połączenie telefoniczne na numer alarmowy, wzywając pomoc. Dwa lata później BMW Assist zostało wprowadzone do Europy, tu jednak wzbogacono je w dodatkowe funkcje. Otóż z myślą o komforcie kierowców ze Starego Kontynentu, system mógł na życzenie łączyć się ze specjalnie przeszkolonym personelem, który moglibyśmy porównać do konsjerża. Kierowca, nie zdejmując dłoni z kierownicy, mógł telefonicznie zasięgnąć informacji o położeniu takiego czy innego obiektu, po czym dane geolokalizacyjne poszukiwanej lokalizacji były automatycznie wysyłane do systemu nawigacyjnego w aucie.

BMW 750iL z 1987 r.

BMW 750iL z 1987 r.

mat. prasowe

2001: Na początku nowego tysiąclecia BMW postanowiło przypomnieć, że koło jest najwspanialszym z ludzkich wynalazków. Nowe wcielenie „siódemki”, E65 otrzymało system iDrive, czyli wielofunkcyjne, stosowane do dziś pokrętło umożliwiające obsługę systemów informacji i rozrywki. Intuicyjnie pomyślane iDrive znajdziemy aktualnie w BMW, Rolce Royce, Mini, a także w budowanej we współpracy z Bawarczykami Toyocie Supra, a inspirowane tym rewolucyjnym joystickiem rozwiązanie w dziesiątkach innych modeli od Japonii po USA. Na przestrzeni kolejnych dwóch dekad w „siódemkach” również nie brakowało nowatorskich rozwiązań, ale ja, chcąc koncentrować się na klasykach, na początku XXI stawiam kropkę. Fani innowacji w wydaniu retro, mają w czym wybierać. Jak wskazują eksperci z niemieckiego Classic-Analytics dobrze utrzymaną „siódemkę” z pierwszego wcielenia można kupić już za ok. 15 tysięcy euro, choć warto się spieszyć, ponieważ trend jest jednoznacznie rosnący.

BMW 740i z 1999 r.

BMW 740i z 1999 r.

mat. prasowe

Podsumowując: cudowną cechą przyszłość jest fakt, że istnieje ona od zawsze. Dziś część tego „zawsze” nazywamy historią. W tym wypadku historią motoryzacji przez wielkie M, jak München. Rozwiązania, które na przestrzeni dekad debiutowały w serii „7” są teraz powszechnie stosowane na rynku, co niewątpliwie daje monachijczykom licencję na forwardyzm. Choć nie tylko im, ponieważ Mercedes Benz każdym wcieleniem modelu „S” również robił wielki krok w stronę przyszłości. Ale to już materiał na kolejny tekst.

mat. prasowe