Pomysł jest prosty: BMW chce jak najmocniej podkreślić „charakterystyczne elementy” nowego X6. Takie, jak nowe reflektory, tylne światła czy opcjonalnie podświetlane nerki wlotu powietrza. I faktycznie przy zastosowaniu tego lakieru wszystkie inne elementy karoserii znikają, pochłonięte przez czerń lakieru Ventablack.

""

moto.rp.pl

Obiekty w tej ekstremalnej czerni wydają się dla oka dwuwymiarowe, a w mózgu pojawia się informacja, że patrzy się na wielkie nic. Przygotowując ten model zdecydowano na Vantablack o nazwie „VBx2”, opracowany głównie dla architektury i nauki. Ten lakier odbija jednak nieco światła pod różnymi kątami, co oznacza, że auto nie traci całkowicie swojego wymiaru przestrzennego.

ZOBACZ TAKŻE: BMW zrezygnuje z produkcji tych modeli

""

moto.rp.pl

Vantablack oznacza „Vertically Aligned Nano Tube Array“. Jest to siatka pionowo rozmieszczonych nanorurek węglowych. Mają od 14 do 50 mikronów długości i mierzą 20 nanometrów średnicy, czyli są ok. 5000 razy cieńsze niż ludzkie włosy. Na jeden centymetr kwadratowy przypada około… miliarda nanorurek. Światło padające nie jest przez nich odbijane, lecz przekształcane w ciepło. Technologia została opracowana do celów wojskowych i podróży kosmicznych, aby obserwować między innymi odległe galaktyki lub słabe gwiazdy. Trudno je wykryć za pomocą soczewek bez powłok Vantablack z powodu rozproszonego światła słonecznego. Pierwsza wersja najczarniejszej czerni tłumi odbicia i rozprasza światło nawet do 99,965 procent. Podobno każdy, kto kiedykolwiek widział przedmioty pomalowane za pomocą Ventablack, nie ufa już temu co widzi.

""

moto.rp.pl

""

moto.rp.pl

""

moto.rp.pl

""

moto.rp.pl

""

moto.rp.pl