fot. Suzuki

Historia niektórych producentów nierozerwalnie kojarzy się z konkretnym modelem lub typem pojazdów. Jednym z przykładów jest Suzuki, słynące z produkcji jednośladów i… niewielkiego pojazdu terenowego – Jimny.

A wszystko rozpoczęło się od nietuzinkowego projektu niewielkiej japońskiej firmy Hope Star, zaprezentowanego w 1967 roku…

Pierwsza generacja: najpierw bankructwo, potem sukces

Model ON360 był wyraźnie inspirowany amerykańską legendą – Willisem, wykorzystywanym w czasie II wojny światowej. Powstał jednak w typowo japońskim rozmiarze i jedynie w kilkunastu egzemplarzach. Do napędu początkowo wykorzystano dwusuwowy silnik autorstwa Mitsubishi o pojemności 359 ccm z automatycznym dozownikiem oleju silnikowego. Ze względu na trudną sytuację finansową, firmę i projekt przejęło Suzuki.

fot. Suzuki

Najmocniejszy dostępny silnik 0,8 l. generował od 25 do 47 KM. Najsłabsza wersja rozpędzała się do 75 km/h i oferowała tylko 3 miejsca w spartańskiej kabinie. Czwarte zajmowało koło zapasowe. Jak przystało na pojazd terenowy, powstał na ramie, a moc trafiała na cztery koła poprzez czterostopniową przekładnię ręczną. Sukces modelu koncern zawdzięcza przede wszystkim lukratywnemu kontraktowi ze służbami mundurowymi. Mała terenówka trafiła do lokalnej policji, leśników, a także służby granicznej. Idealnie nadawała się do patrolowania niedostępnych dla większych samochodów obszarów leśnych.

fot. Suzuki

Druga generacja: 19 lat kariery

Druga generacja Suzuki Jimny to rozwinięcie koncepcji poprzednika. Niewielkich rozmiarów karoseria pozostała na ramie, płaskie połacie blachy poszycia nadwozia ułatwiają terenowe manewry, a przy okazji redukują również koszty ewentualnych napraw blacharskich. Jimny II produkowany był od 1981 aż do 1998 roku praktycznie w niezmienionej formie. Eksportowano go do wielu krajów na kilku kontynentach, montownie otwarto w Pakistanie, Indiach, Tajlandii, Kolumbii, Kenii, Hiszpanii, a także Indonezji. Na Starym Kontynencie występował wtedy pod nazwą Samurai, a na Półwyspie Iberyjskim znany jest jako Santana. Auto pojawiło się w wielu filmach i na stałe zagościło w świadomości klientów jako niewielka, ale bardzo dzielna terenówka. W rajdach przeprawowych do dziś zdobywa najwyższe laury. Jest tania w eksploatacji i podatna na modyfikacje.

Suzuki Samurai 1986 / fot. Suzuki

 

Jej wnętrze zmieści cztery osoby i niewielki bagaż. O wyposażeniu dodatkowym możemy zapomnieć, dzięki temu nawet najstarsze egzemplarze nie borykają się z problemami natury elektrycznej. Paletę napędową II generacji otwiera dostępny na japońskim rynku trzycylindrowy silnik 0,5 lub 0,65 ccm o mocy blisko 45 KM. Nieco więcej oferują czterocylindrowe jednostki 1,0 i 1,4 (50, 60 KM) wykorzystujące zasilanie gaźnikowe lub najprostszy wtrysk paliwa w późniejszych latach produkcji. W drugiej generacji Jimny po raz pierwszy pojawił się w ofercie silnik diesla – 1.9 TD pochodzący z magazynów koncernu PSA. Zależnie od rynku przeznaczenia i silnika, producent montował cztero- lub pięciostopniową przekładnię manualną.

CZYTAJ TAKŻE: Lego Suzuki Jimny: Dla tych, co czekają

Standardowo moc przekazywana była na tylną oś ze sztywnym mostem. Dopiero na postoju kierowca za pomocą dźwigni mógł dołączyć napęd także przedniej osi. Ta natomiast pozbawiona była jednak mechanizmu różnicowego, co wykluczało jazdę z włączonym napędem 4×4 po asfalcie. W 1995 r. Suzuki przeprojektowało zawieszenie. W miejsce resorów inżynierowie zastosowali sprężyny i wahacze. To istotnie wpłynęło na komfort jazdy i precyzję prowadzenia, przede wszystkim na asfaltowych drogach.

fot. Suzuki

Trzecia generacja: Tylko dwie odmiany

O ile w przypadku poprzednich generacji mogliśmy mówić nawet o kilkunastu różnych wariantach nadwozia, w przypadku trzeciego wcielenia producent bardzo mocno się ograniczył, wprowadzając na rynek tylko rzadko już dziś spotykane cabrio i zamkniętą karoserię. Ten model produkowany był także z myślą o globalnym rynku. Jimny III dostępny był w latach 1998-2018. Przez ten czas przechodził kosmetyczne modernizacje stylistyczne. Znacznie więcej zmieniano pod maską. Karoseria otrzymała zaokrąglone kształty, nabierając bardziej cywilizowanego charakteru. W ten sposób Jimny zdobył nową grupę klientów: okazało się, że w formie wygładzonej znakomicie sprawdza się w ruchu miejskim. Wysoki prześwit pozwala na swobodne pokonywanie krawężników i innych wielkomiejskich przeszkód. Ale pod względem komfortu zmieniło się niewiele – kabina pasażerska wciąż oferuje przestrzeń tylko dla czterech osób i skromnego bagażu. Tym razem na liście dostępnych opcji znajdziemy już „innowacyjne wynalazki”, jak elektrycznie sterowane szyby, radio z CD, manualną klimatyzację, skórzaną tapicerkę, a także ABS.

fot. Suzuki

Na japońskim rynku stosowano doładowaną, trzycylindrową jednostkę benzynową 0,7 o mocy 64 KM. Na pozostałych zastępowała ją pancerna, czterocylindrowa konstrukcja z wtryskiem wielopunktowym 1,3 o mocy 80-85 KM, zapewniającą wystarczające osiągi, także w czasie terenowych przepraw. Amatorzy silników diesla mogą wybrać jeszcze produkowany przez koncern Fiat silnik 1.3 DDIS o mocy 70 KM, a także zapożyczony z magazynów Renault 1.5 dCi generujący 86 koni mechanicznych. Zapewniają zauważalnie więcej momentu obrotowego niż benzynowe odmiany. Wymagają jednak większej troski i uwagi użytkownika z uwagi na skomplikowany osprzęt.

CZYTAJ TAKŻE: Suzuki Jimny: Radość o poranku i wieczorem też

Czwarta generacja: Nowoczesność plus tradycja

Najnowsze, czwarte wcielenie Suzuki Jimny dostępne od 2018 roku, w udany sposób łączy tradycję zapoczątkowaną przez poprzednie generacje i nowoczesność. Foremne nadwozie osadzone wciąż na ramie skrywa cztery miejsca i nie wyszło poza dotychczasowe rozmiary.Auto mierzy 348 centymetrów długości, 164,5 szerokości i waży niecałe 1100 kilogramów. A jeśli chodzi o cyferki terenowe, prześwit wynosi zadowalające 20,5 cm, kąt natarcia to 37°, kąt rampowy – 28°, a kąt zejścia to naprawdę imponujące 49°.

fot. Suzuki

Na pokładzie znajdziemy liczne współczesne nowinki techniczne – zestaw głośnomówiący, radio z CD i MP3, komputer pokładowy, manualną klimatyzację, a także wejście USB. Miejsca z przodu jest pod dostatkiem, ale w drugim rzędzie jest już ciasno, o bagażniku nie wspominając – oferuje on skromne 85 litrów, mniej niż mają same schowki w niejednym dostawczaku. Po złożeniu kanapy jego pojemność rośnie do 830 litrów (do linii dachu), ale wtedy mamy już auto dwuosobowe.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe Suzuki Jimny na rynku wtórnym droższe niż w salonie

Pod maską pracuje doskonale znany, czterocylindrowy benzynowy silnik 1.5 o mocy 102 KM współpracujący z manualną, pięciostopniową przekładnią bądź klasycznym, czterostopniowym automatem. Auto rozpędza się do 145 km/h i zużywa średnio 6,8 l/100 km. Czwarta generacja okazał się nieprawdopodobnym sukcesem rynkowym – popyt przewyższył moce produkcyjne koncernu. W Polsce czas oczekiwania na odbiór wymarzonego Jimny to przynajmniej kilka miesięcy. Nic dziwnego, konkurencja nie ma już takich samochodów w ofercie. Jimny to ostatni przedstawiciel gatunku małych, acz piekielnie dzielnych terenówek.

Jimny ARB / fot Suzuki

Zapracowały na to dekady

Legenda Suzuki Jimny z każdym rokiem łączy coraz większe grono miłośników. Ponadprzeciętne zdolności terenowe japońskiego auta pozwalają wjechać tam, gdzie większe pojazdy się poddają. Dodatkowo, relatywnie niewielkim kosztem użytkownik może wprowadzić szereg daleko idących modyfikacji, podnoszących poprzeczkę jeszcze wyżej. To ponadczasowy model, którego popularność wynika z prostoty, nieszablonowego charakteru i renomy, wzmacnianej latami przez światową kinematografię oraz przeprawowe rajdy.

fot. Suzuki

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Cupra Terramar: SUV-Coupe w 2020 roku

Seat rozbudowuje portfolio nowej marki Cupra. W 2020 roku pojawi się nowy, mocny SUV ...

Stoimy u progu rewolucji. Elektromobilność w Polsce ma się coraz lepiej

Nie tylko Europa, ale i Polska staje się krajem przyjaznym elektromobilności. Z każdym miesiącem ...

BMW jednak nie zrezygnuje z produkcji elektrycznego i3

Szef BMW dementuje informacje o zakończeniu produkcji elektrycznego i3. To jednak nie oznacza, że ...

Bez kierowcy po parkingu

Volkswagen testuje na lotnisku w Hamburgu samoparkujące samochody. Już za kilka lat ludzkość pozbędzie ...

Budowa najdłuższej ekspresówki w Polsce się rozkręca

Prawie 830 mln zł na kolejny fragment najdłuższej drogi ekspresowej w Polsce. Rusza budowa ...

Vauxhall Astra, przeznaczony na rynek brytyjski, na linii produkcyjnej w Gliwicach

Astra odjedzie nam z Gliwic?

Po ulokowaniu w Gliwicach budowy samochodu dostawczego, produkcja Opla Astry może zostać przeniesiona z ...