To jedna z największych dotychczasowych umów izraelskiej firmy. Jest jednocześnie dowodem, że zarówno producenci pojazdów, jak i dostawcy przyspieszają wprowadzanie rozwiązań automatyzujących coraz więcej czynności związanych z prowadzeniem pojazdu. To stopniowe przybliżanie się do technologii gwarantujących pełną autonomiczność, bo te w skali masowej pojawią się na rynku dopiero za kilka lat. – Dostawy nowego systemu zaczną się w 2021 r., wraz z premierą rynkową mikroprocesora do autonomicznej jazdy EyeQ5 Intela — poinformował Erez Dagan, wiceprezes Mobileye ds. rozwoju i strategii. EyeQ5 będzie unowocześnioną wersją EyeQ4, który zadebiutuje na rynku za kilka tygodni.

""

Amnon Shashua, współzałożyciel Mobileye, na targach CES w Las Vegas w 2018 r. / fot. David Paul Morris/Bloomberg

moto.rp.pl

Firma Mobileye, kupiona w marcu 2017 za 15,3 mld dolarów przez Intela ocenia, że na świecie już ok. 27 mln samochodów jest już wyposażonych w różne systemy wspomagania kierującego, a udział Izraelczyków w tym rynku przekracza 70 proc. — Do końca 2019 r. spodziewamy się zainstalowania systemu poziomu 3 Mobileye w ponad 100 tys. samochodów — mówi prezes firmy, Amnon Shashua. W tym systemie samochód prowadzi się sam, ale kierujący ma 10 sekund na przejęcie kierownicy, jeśli system nie jest w stanie kontynuować jazdy.

CZYTAJ TAKŻE: Apple rządzi na rynku autonomicznych samochodów

Mobileye współpracuje z różnymi firmami samochodowymi – z  GM, Nissanem, Audi, BMW, Hondą, Fiatem Chryslerem i z chińską Nio – w przyszłym roku ma zacząć im dostarczać systemy autonomii poziomu 3. W centrali w Jerozolimie firma testuje już bardziej zaawansowaną technologię poziomu 4 w hybrydach Forda Fusion, z 12 małymi kamerami i z czterema czipami EyeQ4 z tyłu pojazdu. Produkcja systemów poziomu 4 zacznie się w 2021 r. Dodatkowy koszt takiej technologii wyniesie ok. 12 tys. dolarów na pojazd.

""

Koncept BMW Inside Future na targach CES w Las Vegas w 2017. Sercem autonomicznego systemu tego pojazdu są rozwiązania firmy Mobileye/ fot. David Paul Morris/Bloomberg

moto.rp.pl

Auta autonomiczne nie mogą polegać tylko na kamerach, Aby nie doszło do wypadku, system musi podejmować najlepsze decyzje, przetwarzając dane z kamer, map wysokiej rozdzielczości, skanerów radarowych i laserowych (lidarów). — Z jednej strony chcemy bezpiecznej jazdy, z drugiej – asertywnej, bo zbyt niepewne zachowanie auta wywołuje zniecierpliwienie innych kierujących i prowadzi do wypadków. W przyszłości system będzie obserwować inne samochody i po pewnym czasie dostosowywać się do warunków na drodze. To przypomina doświadczenia człowieka — tłumaczy Shashua.

CZYTAJ TAKŻE: BMW będzie testować w Chinach autonomiczne auta

Jedną z kwestii w projektowaniu pojazdów autonomicznych jest zdefiniowanie niebezpiecznej sytuacji. — Przepisy drogowe obejmują ich wiele, ale nie precyzują ich dokładnie, często można to rozstrzygnąć dopiero w sądzie. Chcielibyśmy sformalizować to na tyle wcześnie aby maszyna nie zaczynała od zajmowania się niebezpiecznymi sytuacjami — zapowiada prezes Mobileye.