Dyskusja o Strefach Czystego Transportu w Polsce powinna opierać się na faktach: badaniach zdrowotnych i pomiarach jakości powietrza. Na razie emocje biorą górę.
11 stycznia 2024 w Rzeczpospolitej ukazał się artykuł dotyczący unieważnienia uchwały w sprawie powstania Strefy Czystego Transportu (SCT) w Krakowie przez Wojewódzki Sąd Administracyjny.
Wymowa artykułu wskazuje, że SCT nie mają przełożenia na stan środowiska, w tym na poprawę jakości powietrza — są one obciążeniem dla osób gorzej sytuowanych, a prawdziwym celem wdrażania takich rozwiązań jest eliminowanie samochodów z miast.
To twierdzenia niezgodne z prawdą nie tylko w odniesieniu do krakowskiej Strefy Czystego Transportu, ale też większości istniejących obszarów tego rodzaju w Europie. Żadna z takich Stref nie doprowadziła też do redukcji ruchu ulicznego nie mówiąc o eliminacji aut z ulic. Doprowadziła natomiast do poprawy jakości powietrza.
Założenia SCT przyjęte w Krakowie od początku były liberalne – od lipca 2024 roku mogłyby po Krakowie przemieszczać się samochody osobowe z napędem benzynowym spełniające normę Euro 1 oraz z silnikiem diesla spełniające normę Euro 2. Najstarsze spełniające te wymagania samochody miałyby odpowiednio 32 i 28 lat