fot. David Paul Morris/Bloomberg

Rusza nowy model biznesowy dla najmu elektrycznych jednośladów. Pojazd będzie można pożyczać w abonamencie, kupić na własność, a nawet wstawić własny do floty operatorów takich urządzeń.

Miasta w Polsce zalewa fala elektrycznych hulajnóg pożyczanych na minuty. W kraju działa już około dziesięciu operatorów takich systemów, przy czym w samej stolicy jest ich pięciu, a wkrótce będzie znacznie więcej.W ostatnich dniach na ulicach m.in. Warszawy i Trójmiasta pojawił się nowy gracz – Blinkee.City, firma znana z wypożyczania elektrycznych skuterów. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, lada moment swoje jeździki zaoferują również rodzimy startup Jeden Ślad (pod logo Hop.City) i Quick Ride (z początkiem maja rozpoczął działalność w Gdańsku i Sopocie, ale rozszerzy zasięg na inne miasta, w tym Warszawę).

Za dolara dziennie

Hulajnogowy boom to rewolucja w transporcie w miastach w całej Europie. Szacuje się, że tylko w Hiszpanii jest 26 tys. tych jednośladów. W Polsce jeździ ich już 6,5 tys., przy czym pierwsze usługi najmu ruszyły raptem siedem miesięcy temu. Eksperci twierdzą, że mieszkańcy będą chętnie korzystać z takich pojazdów ze względu na brak miejsc parkingowych i korki na ulicach. Tym bardziej że – jak pokazują badania – obecnie 60 proc. naszych podróży nie przekracza 8 km.

A to właśnie idealny zasięg dla hulajnóg. Firmy wstrzeliły się idealnie w potrzeby mieszkańców. Czy biznes jest jednak opłacalny? Z tym może być różnie. Jak podaje Bird, amerykański operator systemu wynajmu hulajnóg na minuty, działający w Warszawie, żywotność tych współdzielonych pojazdów jest dramatycznie krótka i wynika z intensywności użytkowania. Średnia sięga trzech miesięcy. Inni operatorzy twierdzą, że może być to maksymalnie pięć miesięcy. Nic dziwnego, że firmy szukają bardziej wytrzymałych jeździków. Bird skonstruował właśnie nowy, który ma wytrzymać ponad rok użytkowania. Teraz model Bird One ma być sukcesywnie wprowadzany do floty na całym świecie. – Będziemy stopniowo ograniczać swoją flotę hulajnóg elektrycznych jedynie do nowych pojazdów – deklaruje Harry Porter z biura prasowego amerykańskiej spółki.

CZYTAJ TAKŻE: Hulajnogi od Mercedesa i BMW jadą do Polski

Bird wprowadza też nowy model biznesowy – zamierza sprzedawać hulajnogi na własność. Tanio nie jest – cena 1299 dol. (około 5 tys. zł).W zamian właściciel pojazdu otrzyma jednak dodatkowo kredyt 100 dol. na korzystanie z wynajmu hulajnóg Bird w 100 miastach na świecie. Na tym nie koniec nowości. Amerykański operator wdraża też dla zainteresowanych opłaty abonamentowe. Usługa, która na razie rusza w San Francisco i Barcelonie, ma zawitać również do naszego kraju. Sprowadza się do tego, że za miesięczną opłatę ok. 25 dol. użytkownicy otrzymają możliwość nielimitowanych przejazdów. A to mniej niż 1 dol. dziennie. – Pożyczenie hulajnogi na miesiąc będzie więc kosztować mniej, niż dziś wynosi opłata za dzień parkowania auta w wielu miastach na świecie czy przejazd taksówką – zaznacza Travis VanderZanden, założyciel Bird.

Dwa kółka we franczyzie

Nowy model biznesowy uruchamia również Blinkee.City. Rodzima spółka jako pierwsza opracowała własną hulajnogę, która jest w stanie wytrzymać rok pracy w warunkach intensywnego wynajmu. – Projekt jest nasz, a produkcja, jak w przypadku wszystkich hulajnóg, odbywa się w Azji – mówi nam Paweł Maliszewski, współtwórca startupu. I dodaje, że choć amerykańskie i niemieckie firmy z tej branży (m.in. Lime czy Hive) mają więcej pieniędzy, to doświadczenie jest po stronie Blinkee.City. – Tamci gracze dopiero się uczą rynku. Jesteśmy więc w stanie skutecznie konkurować z globalnym biznesem – przekonuje.

mat.pras.

Startup uruchomił właśnie nową formułę – umożliwia wszystkim zainteresowanym partycypowanie w tej działalności. Wystarczy kupić od spółki hulajnogi i wstawić je do floty pojazdówna minuty dostępnych w kilku miastach Polski, ale też za granicą. Blinkee lada moment oferować będzie bowiem swoje jednoślady w Sztokholmie i Lizbonie (polska firma dostała tam właśnie licencję), a na celowniku są kraje, gdzie wynajmuje już skutery: Chorwacja, Węgry, Hiszpania, Rumunia.

CZYTAJ TAKŻE: Daimler i Uber walczą na hulajnogi

– Ten model jest bardzo rentowny. Mamy już zawarte umowy z partnerami, które dotyczą od kilku do nawet kilkuset hulajnóg – wskazuje Maliszewski. Jak wyjaśnia, minimalny koszt uczestnictwa w programie do 10 tys. zł, za które otrzymamy cztery pojazdy. Szacowany zwrot z inwestycji to trzy–pięć miesięcy.Przy 50 hulajnogach (i koszcie ok. 120 tys. zł) firma prognozuje przychód na poziomie 38 tys. zł brutto miesięcznie. Ale zainteresowani takim biznesem mogą wejść również we franczyzę – wówczas stają się także lokalnym operatorem całego systemu najmu. Tak Blinkee.City działa np. w Krakowie i Poznaniu. W tym ostatnim mieście taką usługę (również wynajmu e-skuterów) zaoferował Konrad Sierzputowski, znany inwestor i twórca startupu Omni3D (zajmuje się drukiem 3D).

Myśleć inaczej

Systemy miejskiego transportu można włączać także do pakietów systemów motywacyjnych. Myśli nad tym startup Vooom.Polska spółka, w którą zainwestował Michał Kiciński, współtwórca CD Projektu, wprowadziła właśnie nową funkcjonalność w swojej aplikacji, która agreguje różne współdzielone pojazdy. Umożliwia wykupienie benefitu pracowniczego – swoistego abonamentu na mobilność. Przedpłacone środki mogą być dowolnie wykorzystane: na e-hulajnogę, car- lub skutersharing czy rower miejski. I to bez względu na operatora danej usługi.Docelowo za pomocą pakietu na przejazdy będzie można też opłacić bilet komunikacji miejskiej. Pracodawca przy rejestracji ponosi jednorazową opłatę za aktywację usługi. – Nie martwi się garażowaniem, serwisem czy ubezpieczeniem pojazdu – podaje Vooom.

fot. David Paul Morris/Bloomberg

– Aż 64 proc. Polaków w wieku powyżej 15 lat w 2017 r. posiadało co najmniej jeden telefon komórkowy, od paru lat rośnie też intensywność, z jaką internauci korzystają ze smartfonów. W tej sytuacji rosnąca popularność usług transportowych online jest naturalnym trendem – tłumaczy Włodzimierz Łoziński, prezes Vooom. – Ludzie chcą w szybki i łatwy sposób uzyskać dostęp do potrzebnych im usług. Popyt na mobilność miejską mocno skoczy – Eurostat prognozuje, że w 2050 r. aż 2,5 razy wzrośnie na świecie liczba kilometrów pokonywanych w miastach przez pasażerów różnymi środkami transportu. [G]

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Włamali się do aplikacji, zniknęła setka Mercedesów i smartów

W Chicago złodzieje zhakowali aplikację mobilną carsharingowej firmy car2go należącej do Daimlera. Część ze ...

Slow Road: sztuka spokojnego podróżowania

Jedź spokojnie, podziwiaj widoki, zatrzymaj się na chwilę w ciekawym miejscu. Po prostu ciesz ...

Top 11 | Najpopularniejsze pickupy w Polsce

Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego SAMAR policzył, który z modeli pickupa sprzedaje się w Polsce ...

Siedziba główna Mitsubishi w Tokio

Mitsubishi też nie chce Ghosna

Jak można było się spodziewać, rada nadzorcza Mitsubishi Motors zagłosowała w poniedziałek za odsunięciem ...

Skrzynia DSG: Zalety i wady gry w dwa sprzęgła

W momencie debiutu była prawdziwym przełomem. Skrzynia DSG, bo o niej mowa, w ciągu ...

Cięcia w Audi: 15 mld euro oszczędności, 14 tys. etatów

Producent aut segmentu premium z  grupy Volkswagena zamierza zaoszczędzić do 2022 r. 15 mld ...