Budowa zakładu pod Debreczynem, położonym ok. 200 km na wschód od Budapesztu zacznie się w II półroczu 2019 r. Zakład zatrudni ok. 1000 pracowników, będzie produkować rocznie 150 tys. samochodów. To pierwsza nowa fabryka tej firmy w Europie od 2000 r., gdy powstał zakład w Lipsku. Na razie nie wiadomo, jakie konkretne modele będą powstawać na Węgrzech. Inwestycja ma kosztować ok. miliarda euro.
CZYTAJ TAKŻE: BMW iX3: Jeden z dwunastu
– Nasz nowy zakład będzie mógł produkować zarówno auta spalinowe, jak i zelektryfikowane na jednej linii produkcyjnej – stwierdził enigmatycznie Oliver Zipse, członek zarządu BMW AG ds. produkcji.
Fabryka BMW w Greer w Południowej Karolinie / fot. Luke Sharrett/Bloomberg
– Wzmacniamy nasz potencjał produkcyjny w Europie, aby utrzymać równowagę pomiędzy zakładami w Azji, Ameryce i na naszym kontynentem – oświadczył w komunikacie prezes BMW AG Harald Krüger.
BMW, podobnie jak inni globalni producenci samochodów, znalazł się pod presją możliwych zmian w globalnej polityce handlowej, a jednocześnie musi dużo inwestować w technologie aut elektrycznych i autonomicznych. Decyzja o nowym zakładzie jest logiczna, bowiem bawarski koncern większość swych popularnych SUV-ów sprowadza do Europy z Południowej Karoliny. A to może stać się problemem, jeśli prezydent USA Donald Trump spełni pogróżki obłożenia cłem aut z UE i narazi się na ripostę Europy. Na razie firma z Bawarii zapowiedziała podwyższenie cen swych SUV eksportowanych z USA do Chin.
CZYTAJ TAKŻE: BMW: Wielki skok sprzedaży aut elektrycznych
Po powstaniu zakładu na Węgrzech BMW będzie produkował swoje pojazdy w 31 fabrykach i montowniach rozrzuconych po świecie. Jednocześnie jest piątym koncernem, który wybrał Węgry. W 2017 r. łączna wartość produkcji Daimlera, Audi, PSA i Suzuki nad Dunajem wyniosła 8,08 bln forintów (29,45 mld dolarów), co przekłada się na ok. 21 PKB Węgier. Jednak rekordowo niskie bezrobocie w tym kraju – 3,6 proc. – sprawia, że wiele firm przemysłowych ma trudności ze znalezieniem ludzi do pracy.
(bloomberg)