BMW rozpoczęło na początku października program dobrowolnych odejść, będący częścią większej restrukturyzacji zatrudnienia. Niemiecki koncern chce do końca 2027 r. zmniejszyć globalną załogę o około 8 tys. osób. Cięcia mają dotyczyć przede wszystkim stanowisk administracyjnych i działów rozwoju w Niemczech, natomiast pracownicy produkcyjni zostali wyłączeni z programu.

Największe emocje wywołały jednak wysokości proponowanych odpraw. „Handelsblatt” dotarł do wzoru poufnego porozumienia rozwiązującego umowę, a źródła gazety mówią o pojedynczych przypadkach, w których BMW zaoferowało pracownikom ponad 650 tys. euro (2,86 mln zł). Sam producent nie potwierdza konkretnych kwot i zaznacza, że nie komentuje indywidualnych odpraw ani zapisów umów. Nie jest to więc standardowa kwota przysługująca każdemu odchodzącemu pracownikowi, lecz górny poziom ujawniony w przypadku wybranych osób. Wysokość świadczenia zależy m.in. od wynagrodzenia, wieku i stażu pracy. Najwięcej mogą otrzymać więc osoby z wysokimi pensjami, które przepracowały w koncernie wiele lat.

Czytaj więcej

BMW ma się dobrze w Europie i USA, ale notuje załamanie w Chinach

„Turbo Bonus” za szybką decyzję

BMW dodatkowo premiuje tych, którzy zdecydują się odejść wcześniej. W programie przewidziano dwa podstawowe terminy zakończenia pracy: 31 marca i 31 października 2027 r.. Osoby wybierające pierwszy termin mogą otrzymać dodatkową „Turboprämie”, czyli „Turbo Bonus”. Dokładnej wysokości tej premii BMW nie ujawniło. Jej cel jest prosty – zachęcić pracowników do szybszego podjęcia decyzji i przyspieszyć redukcję kosztów. Sama odprawa może zostać wypłacona na kilka sposobów. Pracownik może zdecydować się m.in. na jednorazową wypłatę, raty, przekazanie części pieniędzy na zakładowe konto emerytalne lub polisę ubezpieczeniową. Możliwe jest też połączenie kilku rozwiązań.

Dodatkowe przywileje przewidziano dla starszych pracowników. Osoby, które do 31 października 2027 r. ukończą 55 lat, mogą w określonych przypadkach otrzymać status „BMW-Rentner”. Wiąże się on m.in. z zachowaniem części przywilejów pracowniczych, takich jak korzystniejsze warunki zakupu nowych i używanych samochodów BMW. Niektórzy pracownicy wyższego szczebla mogą otrzymać możliwość wykupienia użytkowanego auta służbowego.

Chętnych było tak wielu, że BMW zamknęło program

Oferta trafiła do dziesiątek tysięcy pracowników. Gdy 8 października uruchomiono firmowy portal pozwalający sprawdzić indywidualną propozycję odprawy, zainteresowanie było tak duże, że system przez pewien czas nie działał prawidłowo. Na tym jednak nie koniec. BMW potwierdziło 20 października, że osiągnęło zakładany poziom zainteresowania znacznie wcześniej, niż przewidywano. Program został więc zamknięty dla nowych zgłoszeń po niespełna dwóch tygodniach. Według „Handelsblatta” chęć odejścia zgłosiło kilka tysięcy osób. Nie oznacza to jednak, że każda z nich otrzyma pieniądze i odejdzie z BMW. Obowiązuje zasada podwójnej dobrowolności: pracownik musi chcieć rozwiązać umowę, ale na jego odejście musi zgodzić się również pracodawca. BMW zamierza zdecydować, które zgłoszenia zaakceptuje.

BMW płaci więcej niż Volkswagen i Mercedes

Kwoty robią wrażenie nawet na tle innych niemieckich koncernów motoryzacyjnych. „Handelsblatt” przypomina, że w podobnym programie Volkswagena maksymalna ujawniona odprawa wynosiła około 404,7 tys. euro (1,78 mln zł), nie licząc dodatkowej premii za szybkie odejście. Mercedes miał natomiast proponować w ubiegłym roku najbardziej doświadczonym kierownikom zespołów około 500 tys. euro (2,20 mln zł). Tak wysokie wypłaty mogą wydawać się ogromnym wydatkiem, ale dla koncernu mają sens, jeśli pozwalają trwale zmniejszyć koszty wynagrodzeń. BMW chce dzięki restrukturyzacji osiągać od 2028 r. około 1 mld euro (4,40 mld zł) oszczędności rocznie.

BMW stawia na automatyzację procesów produkcyjnych i wykorzystanie sztucznej inteligencji

BMW stawia na automatyzację procesów produkcyjnych i wykorzystanie sztucznej inteligencji

Foto: Materiały prasowe

BMW tnie koszty, choć szykuje dziesiątki nowych modeli

Program dobrowolnych odejść jest częścią znacznie większych zmian w koncernie. BMW oficjalnie zapowiada uproszczenie struktur, przyspieszenie procesów decyzyjnych i większe wykorzystanie sztucznej inteligencji. Do połowy 2027 r. liczba działów oraz związanych z nimi stanowisk kierowniczych ma spaść o 20 proc.. Koncern nie ukrywa, że reaguje m.in. na ostrzejszą konkurencję, słabszą sytuację na rynku chińskim, bariery handlowe oraz rosnące koszty. W drugim kwartale 2026 r. marża operacyjna segmentu samochodowego BMW spadła do 2,3 proc.., a zysk grupy przed opodatkowaniem wyniósł 1,697 mld euro (7,46 mld zł), o 35,1 proc.. mniej niż rok wcześniej. Jednocześnie firma nie zamierza hamować ofensywy produktowej. Do końca 2027 r. BMW chce wprowadzić łącznie 40 nowych lub gruntownie odświeżonych modeli i odmian, wykorzystując szerzej rozwiązania opracowane dla Neue Klasse.

Nowy prezes BMW Milan Nedeljković, który kieruje koncernem od maja, chce w kolejnych latach wyraźnie poprawić rentowność firmy. Na początku przyszłej dekady marża operacyjna działu samochodowego ma wrócić do poziomu 8-10 proc.. Żeby to osiągnąć, BMW zamierza nie tylko sprzedawać więcej i drożej, ale też ciąć koszty – między innymi właśnie przez zmniejszenie zatrudnienia i uproszczenie struktury firmy.

Czy ten plan zadziała, okaże się dopiero za kilka lat. Jedno jest pewne – BMW, podobnie jak inni europejscy producenci, wchodzi w okres, w którym nie wystarczy już tylko sprzedawać dobre samochody.

Czytaj więcej

A jednak! Jaguar poszedł na całość. Oto Type 01