Chińskie marki samochodowe po raz pierwszy przekroczyły granicę 10 proc. udziału w europejskim rynku nowych aut. Ich sprzedaż wzrosła niemal dwukrotnie względem ubiegłego roku.

Według danych Dataforce, obejmujących Unię Europejską, Wielką Brytanię oraz kraje EFTA, chińscy producenci zarejestrowali w maju 2026 r. 121 030 nowych samochodów. Oznacza to wzrost o niemal 100 proc. względem maja 2025 r. i rekordowy udział w rynku wynoszący 10,7 proc.

To pierwszy przypadek, gdy producenci z Chin przekroczyli granicę 10 proc. europejskiego rynku. Jeszcze miesiąc wcześniej ich udział wynosił 9,8 proc.

Jednocześnie cały europejski rynek wzrósł w maju o 3,4 proc. rok do roku. Segment samochodów elektrycznych zwiększył sprzedaż o 39 proc., ale tempo wzrostu chińskich producentów było zdecydowanie wyższe.

Gama modeli MG

Gama modeli MG

Foto: Materiały prasowe

BYD wyprzedza MG i zostaje liderem

Jedną z najciekawszych zmian jest przetasowanie wśród samych chińskich producentów. Liderem sprzedaży w Europie zostało BYD, wyprzedzające należącą do koncernu SAIC markę MG.

Przez ostatnie lata to właśnie MG było symbolem chińskiej ekspansji w Europie. Marka korzystała z rozpoznawalnego brytyjskiego dziedzictwa. Teraz być może obserwujemy wejście rynku w nowy etap. Coraz większą rolę odgrywają marki budowane pod własnymi nazwami. Oprócz BYD dynamicznie rosną także Chery, Leapmotor (sprzedawany przez koncern Stellantis) i Xpeng.

Największe wzrosty sprzedaży odnotowały:

• Leapmotor: +487 proc.

• Chery: +243 proc.

• BYD: +141 proc.

• Xpeng: +138 proc.

Choć część tych wzrostów wynika z relatywnie niskiej bazy, trudno już mówić o niszowych producentach. Coraz większe wolumeny sprzedaży pokazują, że chińskie marki zdobywają klientów w wielu segmentach rynku.

Byd Dolphin

Byd Dolphin

Foto: Materiały prasowe

Cła nie zatrzymały ekspansji

Rekordowy wynik pojawia się mimo dodatkowych ceł na samochody elektryczne produkowane w Chinach, które Unia Europejska wprowadziła w 2024 r..

Okazało się, że producenci z Państwa Środka potrafili dostosować strategię do nowych warunków. Obok samochodów elektrycznych coraz większą rolę odgrywają hybrydy plug–in, klasyczne hybrydy oraz modele spalinowe.

To istotne, ponieważ oznacza wejście chińskich producentów do segmentów odpowiadających za największe wolumeny sprzedaży w Europie. Mowa przede wszystkim o kompaktowych SUV–ach, crossoverach oraz samochodach rodzinnych.

Czytaj więcej

BMW i3 wraca do salonów. Tym razem bardziej szokuje ceną niż wyglądem

Europejskie koncerny notują spadki

Majowe dane pokazują, że wzrost całego rynku nie oznacza poprawy sytuacji wszystkich producentów. Według Automotive News Europe spadki sprzedaży odnotowały między innymi grupy Volkswagen, Stellantis, Renault oraz Mercedes. Ford zmniejszył sprzedaż o 27 proc., Nissan o 14 proc., Hyundai–Kia o 10,3 proc., a Mitsubishi aż o 44 proc.

Oczywiście pojedynczy miesiąc nie przesądza o trwałych zmianach na rynku. Na wyniki wpływają dostępność samochodów, polityka rabatowa, rejestracje flotowe czy harmonogram dostaw. Jednak rekordowy udział chińskich producentów pokazuje, że konkurencja staje się coraz bardziej odczuwalna.

Europejscy producenci muszą jednocześnie finansować rozwój elektromobilności, spełniać coraz bardziej restrykcyjne normy emisji i utrzymywać rentowność biznesu. W tym samym czasie na rynek wchodzą nowi gracze oferujący często bogatsze wyposażenie przy niższej cenie.

Polska była zwiastunem tego trendu

Polski rynek już wcześniej pokazywał kierunek zmian obserwowanych obecnie w całej Europie. Według danych rejestracyjnych w maju 2026 r. chińskie marki odpowiadały za rekordowe 15 proc. rynku nowych samochodów w Polsce. W gronie dwudziestu najpopularniejszych marek znalazły się MG, Omoda, Chery oraz BYD.

MG i Omoda wyprzedzały pod względem rejestracji między innymi Forda, Nissana i Peugeota. Chery oraz BYD sprzedawały więcej samochodów niż Mazda, Citroën czy Opel.

Chińskie samochody w najpopularniejszych segmentach były średnio o około 25 tys. zł tańsze od porównywalnych konkurentów. Co istotne, przewaga cenowa wzrosła – jeszcze pod koniec 2025 r. wynosiła około 20 tys. zł.

Czytaj więcej

Szczepan Mroczek: Samochodowa zamiana miejsc. Czas na refleksję

To już nie tylko kwestia ceny

Jeszcze kilka lat temu sukces chińskich marek tłumaczono niemal wyłącznie niższymi cenami. Dziś obraz rynku jest znacznie bardziej złożony. Coraz więcej klientów zwraca uwagę nie tylko na koszt zakupu, ale również na wyposażenie, długość gwarancji, technologie pokładowe czy osiągi. Widać to także po strukturze sprzedaży.

W Polsce rośnie udział droższych modeli. Samochody chińskich marek kosztujące ponad 180 tys. zł odpowiadają już za 11 proc. ich rejestracji, podczas gdy pod koniec 2024 r. było to zaledwie 1 proc. Jednocześnie udział najtańszych aut wycenianych poniżej 100 tys. zł spadł z 14 do 7 proc.

To pokazuje zmianę postrzegania chińskich producentów. Coraz częściej nie są oni wybierani dlatego, że oferują najniższą cenę, lecz dlatego, że proponują korzystniejszy stosunek ceny do wyposażenia i technologii.

10 proc. rynku to dopiero początek

Przekroczenie granicy 10 proc. udziału w europejskim rynku nie oznacza jeszcze dominacji chińskich producentów. Jest jednak wyraźnym sygnałem, że ich obecność przestała być przejściowym zjawiskiem.

Dla klientów oznacza to większy wybór i większą presję cenową. Dla europejskich producentów – przypomnienie, że muszą poważnie podchodzić do nowych rywali i działać szybko i odważnie. Nie wszyscy sobie z tym poradzą.