Zakład Volkswagena w Osnabrück, zatrudniający około 2300 pracowników, znalazł się w trudnym położeniu. Produkcja wytwarzanego tam, a i tak niszowego modelu T-Roc Cabriolet ma zakończyć się w 2027 r., a w planach nie ma na dziś następcy, który miałby zjeżdżać z tamtejszej taśmy. W efekcie koncern otwarcie rozważa sprzedaż zakładu albo jego całkowitą zmianę profilu działalności.
Zbrojeniówka jako plan B dla fabryki Volkswagena
Według informacji podanych przez Reutersa i Financial Times Volkswagen prowadzi rozmowy z izraelską firmą Rafael Advanced Defense Systems. Scenariusz zakłada przekształcenie fabryki samochodów w zakład produkujący komponenty dla systemów obrony przeciwrakietowej, w tym znanego układu Iron Dome.
Oficjalnie Volkswagen podkreśla, że nie planuje produkcji broni jako takiej, ale jednocześnie przyznaje, że analizuje różne możliwości zagospodarowania zakładu i prowadzi rozmowy z partnerami z rynku. W tle pojawiają się też wcześniejsze, nieudane negocjacje z koncernem Rheinmetall, które utknęły pod koniec 2025 r..
Przypomnijmy: Rheinmetall rozważał przejęcie zakładu w Osnabrück i przestawienie go na produkcję sprzętu wojskowego – przede wszystkim pojazdów opancerzonych, bo fabryka była uznawana za „bardzo odpowiednią” do takiej działalności.
Czytaj więcej
Gerry McGovern – projektant, który przez ponad dwie dekady rysował przyszłość marek Land Rover i Jaguar – zamyka jeden z najważniejszych rozdziałów...
Rozmowy jednak utknęły pod koniec 2025 r., bo koncern zbrojeniowy nie potrzebował wówczas dodatkowych mocy produkcyjnych dla planowanych typów pojazdów, a część zapotrzebowania pokrył rozbudową własnych zakładów.
Dla pracowników i lokalnej gospodarki obecne rozmowy to gra o wysoką stawkę. Według doniesień medialnych potencjalne przestawienie produkcji mogłoby uratować miejsca pracy, ale wymagałoby zgody załogi na wejście w zupełnie nowy sektor przemysłu.
Fabryka Volkswagena
Problemy Volkswagena mają charakter systemowy
Sytuacja w Osnabrück nie jest odosobnionym przypadkiem, lecz częścią większej restrukturyzacji całego koncernu. Volkswagen od miesięcy zmaga się z rosnącymi kosztami, spadającą rentownością w Europie i coraz silniejszą konkurencją ze strony producentów z Chin.
W ostatnich wynikach finansowych grupa sygnalizowała presję na marże i konieczność głębokich zmian strukturalnych. W Europie sprzedaż rośnie wolniej, niż oczekiwano, a popyt na samochody elektryczne – wbrew wcześniejszym prognozom – nie rozwija się tak dynamicznie, jak zakładano kilka lat temu. To szczególnie problematyczne dla Volkswagena, który zainwestował miliardy euro w transformację elektromobilną.
Dodatkowo koncern musi mierzyć się z wysokimi kosztami pracy i energii w Europie, które znacząco przewyższają poziom w Chinach czy nawet w USA. W efekcie coraz trudniej jest utrzymać konkurencyjność produkcji na Starym Kontynencie.
Czytaj więcej
UE szykuje reformę, która może wywrócić system badań technicznych do góry nogami. Chodzi m.in. o pomiary emisji spalin, dostęp do danych z samochod...
Europejskie fabryki w trakcie transformacji
Volkswagen już wcześniej zapowiadał przegląd swojej sieci produkcyjnej w Europie. W grę wchodzi nie tylko ograniczanie mocy produkcyjnych, ale również zmiana funkcji niektórych zakładów. Osnabrück jest najbardziej jaskrawym przykładem, ale podobne napięcia widać także w innych fabrykach koncernu.
Problem polega na tym, że europejskie zakłady były projektowane pod produkcję samochodów spalinowych, a transformacja w stronę elektromobilności oznacza mniejsze zapotrzebowanie na pracę i inne kompetencje. Produkcja aut elektrycznych jest po prostu mniej pracochłonna, a dodatkowo coraz większa część wartości przenosi się do obszarów takich jak baterie i oprogramowanie – segmentów, w których Europa dopiero próbuje nadrobić zaległości.
Do tego dochodzi rosnąca presja konkurencyjna. Chińscy producenci oferują tańsze auta elektryczne, często z lepszym stosunkiem ceny do wyposażenia, co zmusza europejskie koncerny do obniżania marż albo ograniczania kosztów.
Motoryzacja szuka nowej tożsamości
Rozmowy o produkcji komponentów dla systemów obronnych są symbolem zmieniającej się rzeczywistości. Jeszcze niedawno fabryki samochodów były fundamentem przemysłu cywilnego. Dziś zaczynają być postrzegane jako zasób, który można wykorzystać także w innych sektorach – od energetyki po przemysł zbrojeniowy.
To nie przypadek. W całej Europie rosną wydatki na obronność, a rządy szukają sposobów na szybkie zwiększenie zdolności produkcyjnych. W tym kontekście istniejące zakłady przemysłowe, z wykwalifikowaną kadrą i rozwiniętą logistyką, stają się naturalnym zapleczem dla nowych inwestycji.
Dla Volkswagena to może być sposób na zagospodarowanie nadmiarowych mocy produkcyjnych i ograniczenie kosztów zamykania zakładów. Dla Europy – potencjalna próba utrzymania miejsc pracy w przemyśle, który traci swoją dotychczasową pozycję.
Volkswagen, podobnie jak inni europejscy producenci, stoi przed trudnym wyborem: musi albo dostosować się do nowych realiów, albo będzie stopniowo tracić na znaczeniu. Przekształcenie fabryki samochodów w zakład produkujący elementy systemów obronnych byłoby symbolem tej zmiany – i dowodem na to, że europejska motoryzacja wchodzi w zupełnie nową epokę.
Źródła: Reuters, www.investing.com, www.ft.com