W ciągu czterech lat wojny Putina średnia cena nowego samochodu osobowego w Rosji wzrosła o 46 proc. do równowartości 160 tys. zł (blisko 46 tys. dol.). Według wyliczeń rosyjskiej agencji analitycznej Awtostat, monitorującej krajowy rynek samochodowy, Rosja zajmuje piąte miejsce wśród najdroższych rynków motoryzacyjnych świata – po Kanadzie (62 tys. dol.), Wielkiej Brytanii (61 tys. dol.), Stanach Zjednoczonych (52 tys. dol.) i Izraelu (50 tys. dol.). Jak podkreśla Siergiej Celikow, szef Awtostat, „biorąc pod uwagę preferencje konsumentów w różnych krajach, Rosja prawdopodobnie plasuje się jeszcze wyżej w tym rankingu”.

Rosjanie kupują najtańsze modele, ale płacą jak za premium

W Kanadzie i Stanach Zjednoczonych wysokie średnie ceny wynikają z faktu, że ponad połowa sprzedawanych tam nowych samochodów osobowych to drogie modele, duże SUV-y i pickupy, podczas gdy Wielka Brytania ma duży segment premium, wyjaśnia Celikow. W Rosji najpopularniejszą marką pozostaje Łada, która produkuje głównie małe, masowe modele klasy B i C.

Rosyjska średnia płaca to oficjalnie równowartość 4,5 tys. zł brutto (98 tys. rubli – dane Rosstat za XI 2025 r.), jednak w wielu regionach Rosji jest ona dużo niższa, a poziom ubóstwa, wynoszący 500 zł miesięcznie, dotyczy około 20 mln Rosjan. Wojna Putina skutkowała w Rosji porzuceniem tego rynku przez wszystkie zachodnie koncerny motoryzacyjne i sankcjami na eksport aut z Zachodu do Rosji. A to oznacza, że auta te – najbardziej poszukiwane przez rosyjskich klientów – wjeżdżają tam przez kraje trzecie, teraz głównie Chiny, co radykalnie podnosi ich ceny.

W Japonii i Indiach, gdzie udział niedrogich samochodów kompaktowych jest też bardzo wysoki, nie skutkuje to wzrostem cen aut. Średnie ceny samochodów są tam ponad dwa razy niższe niż w Rosji: 22,4 tys. dol. w Japonii i 11 tys. dol. w Indiach. W Niemczech, największym rynku motoryzacyjnym Europy, ceny też są niższe niż w Rosji – średnio 40 tys. dol. za auto. Jeszcze tańsze są w Australii (35 tys. dol.), Korei Południowej (30 tys. dol.) i Chinach (22,5 tys. dol.).

Czytaj więcej

Chińskie marki szturmują rynek aut elektrycznych w Polsce. Tesla traci przewagę

Chińskie auta rządzą rosyjskim rynkiem

Celikow zwraca uwagę, że porównanie Rosji z Chinami jest logiczne: klienci w obu krajach mają słabość do crossoverów. A chińskie marki, po rozpętanej wojnie, odpowiadają za prawie połowę sprzedaży nowych samochodów osobowych na rynku rosyjskim (sprzedaż Łady poza Rosją jest symboliczna). I chociaż ogólna sprzedaż w Rosji koncentruje się na stosunkowo tanich modelach, średnia cena samochodu w Chinach jest o połowę niższa. Na przykład crossover Geely Monjaro z 2026 r. kosztuje w Chinach 191,1 tys. juanów (2,1 mln rubli). W Rosji jego cena zaczyna się od 3,99 mln rubli z ofertą specjalną, a standardowa cena to 4,5 mln rubli. Tymczasem BMW X3 30 xDrive M Sport Pro, montowane w Chinach, kosztuje tam 320 tys. juanów (3,5 mln rubli). Można go też kupić w Chinach i wysłać do Rosji. Ale to tylko podwaja cenę. Jeden z importerów podał nieoficjalnie, że cena wyniesie 6,7 mln rubli. W USA ten sam model kosztuje 51,3 tys. dol. (3,9 mln rubli), ale w bardziej podstawowej wersji.

W Chinach i Rosji różnica jest też w przepisach i podejściu rządzących do motoryzacyjnego rynku. Chińskie władze wspierają producentów samochodów dotacjami i grantami, a silna konkurencja zmusiła ich do obniżenia cen, zauważa Celikow. Według GlobalData średnie ceny samochodów osobowych w Chinach spadły od stycznia 2023 r. (z 26,9 tys. dol.) do lutego 2025 r. (do 21,3 tys. dol.). Następnie ceny ponownie wzrosły, ale wciąż są niższe niż trzy lata temu. W Rosji sytuacja wygląda inaczej i silny rubel nie wyjaśnia wysokich cen w dol.. Celikow uważa, że problem leży w polityce celnej rządu: ekspert obliczył, że cena samochodu, zarówno importowanego, jak i częściowo zmontowanego, w Rosji jest dwukrotnie wyższa niż na rynku krajowym.

Czytaj więcej

Toyota inwestuje w Wałbrzychu w nową fabrykę. 20 tys. samochodów rocznie.

Efekt wojny: budżet militarny ważniejszy niż konsument

Pod tym względem Rosja jest podobna do Izraela, który plasuje się o jedną pozycję wyżej, gdzie wysoki koszt samochodów wynika z wysokiego podatku od ich zakupu – 83 proc. kosztu (50 proc. dla repatriantów). To, o czym rosyjski ekspert nie wspomina, to tzw. efekt wojny. Zarówno Izrael, jak i Rosja prowadziły i prowadzą działania wojenne. W Rosji już blisko połowa budżetu idzie na rozpętaną wojnę, władze podnoszą podatki i wszelkie inne opłaty, by dorzucać pieniędzy do wojennej kasy, gdy gwałtownie spadają dochody z eksportu surowców energetycznych. W Rosji opłata za komercyjny recykling samochodów zagranicznych wzrosła od 2024 r. co najmniej 2,5-krotnie, z 300 tys. rubli do ponad 800 tys. rubli (37,4 tys. zł), a w wielu kategoriach skoczyła nawet 3–4-krotnie. Preferencyjna opłata recyklingowa jest stopniowo wycofywana, a obciążenia taryfowe i podatkowe dla przedsiębiorstw rosną. Nieuniknione jest, że samochody staną się jeszcze droższe, zauważa pracownik dużego salonu samochodowego. Taka polityka Kremla skutkuje nieprzerwanym wzrostem cen, co z kolei przekłada się na fakt, że Rosjanie kupują coraz mniej nowych aut, a starają się przedłużyć żywotność posiadanych. Według Awtostat w ubiegłym roku sprzedano w Rosji (146 mln obywateli) 1,3 mln nowych aut osobowych. To o 16 proc. mniej niż w 2024 r..