Według Herberta Diessa, dyrektora generalnego Grupy Volkswagen przetwarzanie danych istotnych dla bezpieczeństwa będzie kluczową kwestią w autonomicznej jeździe. Niemcy już teraz zapowiedziały, że od 2022 roku pozwolą testować autonomiczne samochody „w regularnej eksploatacji”. – Oczekujemy, że do 2030 r. floty, a także prywatni użytkownicy zaczną używać autonomicznych samochodów – powiedział Diess w wywiadzie dla agencji prasowej dpa. W istocie chodzi o zastosowanie sztucznej inteligencji (AI) do interpretacji różnych sytuacji na drodze. Postęp techniczny jest „w tej chwili bardzo szybki”, powiedział Diess.

CZYTAJ TAKŻE: Samochody autonomiczne przejechały w Kalifornii ponad 4,5 mln km

Dokładne zasady, które powinny obowiązywać w przypadku autonomicznej jazdy jako możliwej technologii codziennego użytku, nadal są przedmiotem kontrowersyjnych dyskusji w wielu krajach. Pytania polityków i prawników, ale także etyków, którzy borykają się z dylematem, z którego z uczestników drogi autonomiczny samochód powinien wybrać w pierwszej kolejności w razie wypadku. Coraz większym problemem staje się również korzystanie z danych pojazdu. – W Europie dane początkowo należą do naszych klientów. To oni decydują, co się z nimi dzieje. W Chinach dane są uważane za wspólne dobro, w USA dane są postrzegane głównie jako dobro gospodarcze, nie są publiczne, ale pozostają dla użytku np. Google czy Apple. A w Europie bardzo mocno koncentrujemy się na suwerenności danych użytkownika. – tłumaczy Diess.

""

moto.rp.pl

CZYTAJ TAKŻE: Autonomiczne pojazdy Volkswagena będą testowane w Chinach

Diess jest przekonany, że poszczególne marki grupy zachowają swoje znaczenie. – Volkswagen zmienił swoją pozycję w świecie elektrycznym, Audi jest pionierem pojazdów elektrycznych w segmencie premium, a Porsche ma najbardziej ambitny program elektryfikacji. Wraz z początkiem elektryfikacji jesteśmy w sytuacji, w której każdy zaczyna z czystą kartką papieru – wyjaśnia Diess.