Niedługo nie przekroczysz dozwolonej prędkości

Jak zredukować prędkość jazdy oraz liczbę wypadków drogowych? Metod na to jest wiele. Kontrole policji, fotoradary, odcinkowe pomiary prędkości czy drony patrolujące drogi z powietrza. Teraz również firmy motoryzacyjne chcą się przyczynić do walki z prędkością.

Publikacja: 24.05.2021 07:05

Niedługo nie przekroczysz dozwolonej prędkości

Foto: fot. AdobeStock

Luka de Meo, szef Renault zapowiedział, że spalinowe modele tej marki pojadą maksymalnie 180 km/h, a ich elektryczne odmiany o 20 km/h wolniej (160 km/h). Jest to kolejna firma, która zdecydowała się na taki ruch. Pierwszą marką, która postanowiła ograniczyć maksymalną prędkość jazdy, było Volvo. Wszystkie modele szwedzkiej firmy rozpędzą się do 180 km/h. Zapowiedź takiej zmiany spotkała się z niezadowoleniem. – Po pierwsze wolniej znaczy bezpieczniej, a ograniczenie maksymalnej prędkości np. do 180 km/h, to z punktu widzenia kodeksu ruchu drogowego, limitów prędkości na drogach publicznych oraz zdrowego rozsądku, to i tak aż nadto. W kwestii środowiskowej, szybciej znaczy nieekonomicznie, bo rośnie zużycie paliwa, co wiąże się z kolei z wyższą emisja zanieczyszczeń – komentuje dla Rzeczpospolitej Mikołaj Krupiński, rzecznik prasowy Instytutu Transportu Samochodowego.

CZYTAJ TAKŻE: Hiszpania wprowadza drastyczne ograniczenia prędkości w miastach

""

moto.rp.pl

Ponadto trzeba zwrócić uwagę, że nowe technologie same z siebie są wolniejsze. Hybrydy np. Toyoty nie pojadą szybciej niż 190 km/h. Lexus również ograniczył możliwości rozpędzania się do 200 km/h. Większość aut elektrycznych nie jest w stanie rozpędzić się powyżej 160-180 km/h. Takie wartości w dużej mierze są wynikiem układów napędowych, którego przekroczeniu pewnej prędkości zaczynają być mniej wydajne. W związku z tym są limitowane, aby dać użytkownikom 100 procent możliwości, ale w mniejszym zakresie prędkości.

CZYTAJ TAKŻE: Warszawski odcinek S8 z odcinkowym pomiarem prędkości

W Polsce chociaż limity prędkości nie są szczególnie respektowane, to maksymalnie na autostradach można jechać 140 km/h, a na trasach szybkiego ruchu 120 km/h. Są to jedne z najwyższych limitów w Unii Europejskiej. Mimo to informacje dotyczące ograniczenia prędkości pojazdów wzbudzają oburzenie. Eksperci mówią, że chodzi o poprawę bezpieczeństwa w ruchu drogowym i ochronę środowiska. Z tym drugim trudno się nie zgodzić. Co do pierwszego punktu to ograniczenia nie zawsze są dobre. Jako przykład można podać Niemców. Na tamtejszych autostradach nie ma limitów prędkości (występują okresowo), a mimo to nie odbija się to negatywnie na liczbie wypadków. Mimo to wcześniej czy później czeka nas jazda zgodna z przepisami. Urzędnicy UE planują wprowadzenie obowiązkowego systemu ograniczania prędkości w nowych samochodach osobowych.

Luka de Meo, szef Renault zapowiedział, że spalinowe modele tej marki pojadą maksymalnie 180 km/h, a ich elektryczne odmiany o 20 km/h wolniej (160 km/h). Jest to kolejna firma, która zdecydowała się na taki ruch. Pierwszą marką, która postanowiła ograniczyć maksymalną prędkość jazdy, było Volvo. Wszystkie modele szwedzkiej firmy rozpędzą się do 180 km/h. Zapowiedź takiej zmiany spotkała się z niezadowoleniem. – Po pierwsze wolniej znaczy bezpieczniej, a ograniczenie maksymalnej prędkości np. do 180 km/h, to z punktu widzenia kodeksu ruchu drogowego, limitów prędkości na drogach publicznych oraz zdrowego rozsądku, to i tak aż nadto. W kwestii środowiskowej, szybciej znaczy nieekonomicznie, bo rośnie zużycie paliwa, co wiąże się z kolei z wyższą emisja zanieczyszczeń – komentuje dla Rzeczpospolitej Mikołaj Krupiński, rzecznik prasowy Instytutu Transportu Samochodowego.

Tu i Teraz
Kolejny zgrzyt koncernu Stellantis z włoskim prawem. Skonfiskowane 134 Fiaty
Tu i Teraz
Kolejny pożar. Płonie złomowiska samochodów. Na miejscu 30 zastępów straży pożarnej
Tu i Teraz
Ford Mustang w nowych wersjach. Planowane czterodrzwiowe coupe i model offroad
Tu i Teraz
Kolejny odcinek autostrady A2 na ukończeniu. Trasa przetnie Polskę ze wschodu na zachód
Tu i Teraz
Nowa, "czysto rosyjska” Wołga okazała się chińskim Changanem
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy