Skala planowanych zwolnień w Daimlerze, zatrudniającym na całym świecie blisko 300 tys. osób, coraz bardziej rośnie. Wcześniejsze doniesienia medialne o zredukowaniu zatrudnienia najpierw o 10 tys., a potem o 15 tys. osób okazują się teraz nieaktualne. Według wypowiedzi Wilfrieda Portha, dyrektora ds. personalnych dla agencji DPA, nowa liczba przewidzianych do zwolnienia ma być jeszcze wyższa.

Napięcie w firmie rośnie. Związkowcy Daimlera nie ukrywali w poniedziałek, że temperatura rozmów z kierownictwem dotyczących sposobu obniżenia kosztów mocno się podniosła. – Ton dyskusji staje się coraz bardziej ostry i wystawia na próbę naszą współpracę – oświadczyli przedstawiciele rady zakładowej, cytowani przez branżowy serwis Automotive News Europe.

CZYTAJ TAKŻE: BMW i Daimler wycofują się ze wspólnego carsharingu w USA i nie tylko

Jak podaje Deutsche Welle, szef koncernu Ola Kallenius stwierdził na walnym zgromadzeniu przed tygodniem, że rozpoczęty jesienią ub. roku program oszczędnościowy trzeba zaostrzyć. Już wtedy mówiło się o konieczności zredukowania zatrudnienia o ok. 10 tys. osób, w tym o likwidacji blisko jednej dziesiątej stanowisk menedżerskich – ta część etatów jest dla firmy najbardziej kosztowna. Efektem byłyby oszczędności sięgające 1,4 mld euro. Kluczem do nich miał być m.in. program „Move”, w ramach którego firma planowała zmniejszyć o około 20 proc. koszty zarządzania. Program miał przy tym zapewnić osiągnięcie planowanej marży zysku, zagrożonej komplikującą się sytuacją w globalnym handlu oraz narastającymi problemami w fabrykach. Teraz jednak to nie wystarczy.

Ola Källenius, prezes Daimler AG

O ile pierwotnie cięcia kosztów miały być rezultatem naturalnych odejść pracowników, programów emerytalnych i odpraw, o tyle obecnie redukcje będą obejmować poszczególne działy produkcyjne. Wg. Deutsche Welle, do zaoszczędzenia ok. 2 tys. miejsc pracy mogłoby się przyczynić zlecenie na zewnątrz usług IT.

CZYTAJ TAKŻE: Wywiad | Ola Källenius, prezes Daimler AG: Nie mogę się nachwalić Polski

W maju minął rok od zmiany na szczycie władzy w Daimlerze – Kallenius przejął wtedy stery firmy od Dietera Zetsche. 50-letni Szwed, wcześniej wiceprezes ds. rozwoju, jest w odróżnieniu od ekspansywnego i wygadanego poprzednika – legendy niemieckiego przemysłu samochodowego – raczej typem spokojnego księgowego. Już wtedy wiadomo było, że jego rola będzie wymagać zdecydowania i wielkiej determinacji. Teraz jednak staje on przed dużo większym wyzwaniem. Planowane wcześniej rozległe cięcia w kosztach i znalezienie oszczędności na sfinansowanie zmian w produkcji są bowiem niewystarczające w sytuacji, gdy pandemia koronawirusa radykalnie zmieniła sytuację w globalnej motoryzacji i zagroziła rynkowej pozycji firmy.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Audi rezygnuje z udziału w serii wyścigów DTM

Deutsche Tourenwagen Masters (DTM) to największa seria wyścigowa samochodów w Niemczech, która została powołana ...

Volkswagen traci 2 miliardy euro tygodniowo przez koronawirusa

Volkswagen może być zmuszony do redukcji zatrudnienia, jeśli pandemia koronawirusa nie zostanie opanowana. Prezes ...

Najtańszy elektryczny samochód świata

Kosztuje równowartość 28 tysięcy złotych i jest produkcji…rosyjskiej. Miejski samochód elektryczny Zetta CM1 (City ...

Bentley Bentayga Black Edition: Jeden z najlepszych

Jak pogodzić jazdę po pustyni w Utah i szpan na Rodeo Drive? Odpowiedzi nie ...

Chińczycy zaleją Europę bateriami do aut

Firmy z Państwa Środka produkujące baterie do samochodów elektrycznych planują ekspansję w Europie. Na ...

Pizza i paczka wkrótce przyjadą na hulajnodze

Poza mieszkańcami miast po elektryczne jeździki sięga już biznes. W tej rewolucji niebagatelną rolę ...