Volkswagen już wcześniej zapowiadał redukcję 50 tys. miejsc pracy w Niemczech do końca 2030 roku oraz ograniczenie krajowych mocy produkcyjnych o 500 tys. samochodów rocznie. Teraz, według doniesień „Manager Magazin”, skala cięć mogłaby wzrosnąć o kolejne 50 tys. etatów.

W praktyce oznaczałoby to jeden z największych programów zwolnień w historii motoryzacji. Na liście zakładów, których przyszłość ma być analizowana, znalazły się fabryki w Hanowerze, Zwickau i Emden oraz należący do Audi zakład w Neckarsulm. Ich zamknięcie oznaczałoby likwidację 45 tys. miejsc pracy. W roku finansowym 2025 Grupa Volkswagen zatrudniała globalnie 667 164 osoby. Niemal 43 proc. z nich pracowało w Niemczech.

Fabryka samochodów elektrycznych VW

Fabryka samochodów elektrycznych VW

Foto: Materiały prasowe

Blume mówi o najpoważniejszym ryzyku w historii koncernu

Prezes Volkswagena Olivier Blume miał przedstawić plany najwyższej kadrze kierowniczej na początku tygodnia. Celem jest zdobycie poparcia menedżerów dla głębokich cięć, które niemal na pewno spotkają się z twardym oporem związków zawodowych oraz Dolnej Saksonii, drugiego co do wielkości akcjonariusza koncernu.

Olivier Blume - dyrektor generalny Grupy Volkswagen.

Olivier Blume - dyrektor generalny Grupy Volkswagen.

Foto: Materiały prasowe

— Nigdy sytuacja pod względem ryzyka nie była tak poważna — mówił Blume podczas dorocznego zgromadzenia akcjonariuszy Volkswagena.

Rada zakładowa Volkswagena oraz związek IG Metall już zapowiedziały sprzeciw wobec zwolnień. Członkowie rady nadzorczej mają omawiać restrukturyzację 9 lipca.

Mniej inwestycji, prostsza struktura i sprzedaż pobocznych biznesów

Według „Manager Magazin” Volkswagen miałby również obniżyć planowane inwestycje o około 15 proc. Blume i dyrektor finansowy Arno Antlitz dążą do fundamentalnego uproszczenia struktury 89-letniego koncernu. W tle jest również sprzedaż większościowego pakietu w jednostce produkującej silniki okrętowe, Everllence, amerykańskiemu funduszowi private equity Bain Capital. Transakcja ma przynieść Volkswagenowi 7,4 mld euro wpływów i pomóc w koncentracji na podstawowym biznesie motoryzacyjnym.

Czytaj więcej

Chińskie marki przebiły 10 proc. europejskiego rynku. BYD odebrał MG koronę

Chiny przestały być bezpiecznym zapleczem Volkswagena

Volkswagen znajduje się pod presją z kilku stron jednocześnie. Cła w USA, kosztowna transformacja w kierunku samochodów elektrycznych, spadek sprzedaży w Chinach i rosnąca konkurencja ze strony tamtejszych producentów tworzą dla koncernu niebezpieczne warunki.

Chiny są dla Volkswagena szczególnie bolesnym punktem. Przez lata niemiecki koncern był tam największym producentem samochodów. W 2024 roku wyprzedził go BYD, a w 2025 roku Volkswagen miał spaść już na trzecie miejsce.

Według AlixPartners udział producentów spoza Chin w tamtejszym rynku spadł z 57 proc. w 2020 roku do 32 proc. w 2025 roku. Chińscy producenci nie tylko dominują u siebie, ale coraz odważniej wchodzą także na rynki eksportowe — od krajów rozwijających się po Europę.

Według europejskiego stowarzyszenia branży motoryzacyjnej ACEA w maju 2026 roku chińskie marki osiągnęły już około 10-proc. udział w europejskim rynku, a trend nadal jest wzrostowy.

Fabryka samochodów elektrycznych VW

Fabryka samochodów elektrycznych VW

Foto: Materiały prasowe

Nowy model działania Volkswagena

Planowane cięcia pokazują, że Volkswagen nie traktuje obecnego kryzysu jako chwilowego spowolnienia. Koncern przygotowuje się raczej na głęboką przebudowę modelu działania. W grze są fabryki, zatrudnienie, inwestycje i sama struktura grupy.

Dla Blume’a to najważniejszy sprawdzian od objęcia sterów w Wolfsburgu. Musi jednocześnie ciąć koszty, finansować elektryfikację, bronić pozycji w Chinach i nie doprowadzić do otwartej wojny ze związkami zawodowymi.

Czytaj więcej

Chińczycy ścigają się z czasem. Europa odpowiada na ekspansję