Inwestycje na drogach zwalniają. Ale dla poprawienia statystyki drogowcy do planów uruchamiania nowych tras dopisują odcinki, z których przez opóźnienia w pracach wyrzucają wykonawców.

To nie jest dobry czas dla drogowców – kolejna wielka inwestycja okazuje się zagrożona przez wzrost kosztów. Otwarte w poniedziałek oferty na prawie 20-kilometrowy odcinek Via Baltica Podborze–Śniadowo przebiły 700-milionowy budżet. Jak poinformowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), potencjalni wykonawcy chcą za wybudowanie trasy od 750 mln do 941 mln zł. A w ubiegłym tygodniu posypały się plany budowy 24-kilometrowego kawałka S61 od obwodnicy Suwałk do Budziska przy granicy z Litwą. Najtańsza oferta przekraczała 1 mld zł, najdroższa przebijała 1,5 mld zł. Budżet inwestora przewidywał wydanie niespełna 900 mln zł.

Mniej dróg, więcej korków

Początkowo Ministerstwo Infrastruktury zakładało na ten rok włączenie do ruchu blisko 500 km nowych szybkich tras. We wrześniu GDDKiA deklarowała, że oddanych zostanie ok. 450. To mało realne, bo przykładowo jeszcze miesiąc temu do wykazu wpisana była m.in. obwodnica Wałcza, tymczasem dwa tygodnie później GDDKiA zerwała umowę z budującym trasę Energopolem z powodu opóźnień w pracach. W rezultacie realizacja tegorocznych planów jest kompletną niewiadomą: ostrożne szacunki wskazują, że gdzieś pomiędzy 300 a 400 km.

Słabe tempo przygotowania i prowadzenia inwestycji sprawia, że znaczna część budowanych szybkich tras jest rozkopana. Z kolei fragmenty istniejących już dróg nie wytrzymują rosnącego natężenia ruchu, jak autostrada A2 pomiędzy Warszawą a Łodzią, gdzie brakuje trzeciego pasa. Będzie więc wiele miejsc, gdzie będą się tworzyć korki przez ruch związany ze świętem Wszystkich Świętych. Przykładowo dla wyjeżdżających z Warszawy problemem może się okazać wylot na Lublin w kierunku Garwolina. Także przejazd przez obwodnicę Marek, gdzie do tej pory nie zdołano dokończyć węzła Zielonka, w rejonie którego znajduje się cmentarz. Na podwarszawskiej drodze krajowej nr 50 tłoczno będzie w rejonie Góry Kalwarii.

W zachodniej części Polski kierowcy staną w korkach na trasie S3 – na północy w okolicach Szczecina, na południu w rejonie Polkowic. Na ekspresówce S5 utrudnień będzie więcej. Na odcinku Poznań–Wronczyn trasa jest prawie gotowa, ale w stronę Poznania jedziemy jednym pasem. Za to od Wronczyna do Leszna trwa budowa. Jeszcze gorzej jest po drugiej stronie Poznania: od Gniezna na północ w budowie jest ponad 120 km.

CZYTAJ TAKŻE: Polska firma wyrzucona z budowy drogi ekspresowej

Zwalniać trzeba będzie na budowanej drodze ekspresowej S7. Za Warszawą w kierunku południowym trwają roboty na wysokości Tarczyna. Na terenie województwa świętokrzyskiego S7 nie omija jeszcze Skarżyska-Kamiennej (budowa obwodnicy skończy się w tym roku) i tam korki są pewne. Zakorkowany będzie również wlot do Krakowa oraz wyjazd w kierunku Myślenic i Zakopanego. Kto pojedzie w Tatry, utknie na zakopiance. Zwłaszcza na oddanym do ruchu we wrześniu nowym odcinku od Skomielnej Białej do Chabówki w miejscach połączenia ze starą trasą.

Problemy czekają kierowców na gierkówce pomiędzy Tuszynem a Częstochową. Przeszło 80-kilometrowy odcinek jest przebudowywany do parametrów autostrady. Część kierowców ucieka na równoległa drogę biegnąca przez Piotrków Trybunalski i Radomsko. Ale tam zrobią się korki przy cmentarzach. Ale nie tylko ekspresówki będą się zatykać przed i po 1 listopada – także autostrady na punktach poboru opłat. GDDKiA uspokaja, że w przypadku szczególnie dużych zatorów przed bramkami szlabany na odcinkach zarządzanych przez GDDKiA zostaną podniesione. – Mamy już przepisy, które pozwalają nam w krytycznych sytuacjach na czasowe odstąpienie od poboru opłat – mówi Jan Krynicki, rzecznik GDDKiA. Z kolei na odcinkach koncesyjnych mają pomagać w rozładowywaniu zatorów elektroniczne metody płatności. – Wprowadzony w lipcu videotolling na A4 Katowice–Kraków, udostępniany za pomocą aplikacji Autopay na urządzenia mobilne, jest teraz wykorzystywany w 3,5 proc. przejazdów – informuje Rafał Czechowski, rzecznik spółki Stalexport Autostrada Małopolska zarządzającej odcinkiem Katowice–Kraków.

Budują wolno i drogo

Korki mogłyby się zmniejszyć, gdyby inwestycje przyspieszyły – np. deklarowane od lat wprowadzenie elektronicznego poboru opłat na autostradach, czego państwu wciąż nie udaje się zrealizować. I gdyby inwestor bardziej pilnował wykonawców: na odcinku drogi ekspresowej S8 Wyszków–Ostrów Mazowiecka od roku obowiązuje ograniczenie prędkości, bo położony tam asfalt okazał się niedostatecznie szorstki. GDDKiA co prawda nakazała poprawki, ale na razie bez efektów. Z powodu długich procedur – czas od ogłoszenia przetargu do podpisania umowy wydłużył się w ub. roku średnio do 724 dni – wykonawcom rosną koszty. – Od 2017 do 2019 r. cement podrożał o 44 proc., asfalt o 62 proc., stal zbrojona o 53 proc. Do tego doszły podwyżki cen oleju napędowego, a także wzrost przeciętnego wynagrodzenia w sektorze budowlanym nawet o 70 proc. – tłumaczyła w przesłanym mediom oświadczeniu Impresa Pizzarotti, która początkowo miała budować S61 od Suwałk do Budziska.

CZYTAJ TAKŻE: Nowe drogi: „Zakopianka” ruszyła!

Tuż przed październikowymi wyborami parlamentarnymi inwestycje na drogach i kolei gwałtownie przyspieszyły. Okazało się, że możliwa jest realizacja tych przedsięwzięć, które do tej pory nie mogły ruszyć z miejsca. A na to, co do niedawna było zbyt kosztowne, znalazły się pieniądze. Ostatni tydzień przed głosowaniem pod względem podpisów, otwarć i wbicia łopat był prawdopodobnie rekordowy. Teraz sytuacja może już wrócić do normy.

 

Wyścig z czasem

Drogowe problemy pokazuje sytuacja na autostradowej obwodnicy Częstochowy, gdzie GDDKiA ściga się z czasem. Już tylko dwa miesiące pozostały na dokończenie robót przerwanych na początku tego roku przez włoskie Salini i udostępnienie trasy kierowcom. Ten termin obiecali wcześniej kierowcom zarówno premier Mateusz Morawiecki, jak i minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, ale dopiero w zeszłym tygodniu udało się rozstrzygnąć przetarg na wykonanie prac wykończeniowych. Tymczasem bez obwodnicy miasta oddany w sierpniu odcinek autostrady A1 od Pyrzowic do Częstochowy okazuje się niefunkcjonalny – jest praktycznie ślepy i w dodatku zamknięty dla samochodów ciężarowych.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

10 powodów wg VW, dla których warto jeździć e-autem

Volkswagen jak mało która firma wierzy i stawia niemal wszystko co ma w rozwój ...

Mercedes-AMG GT 63 S pobił własny rekord

Doszło do tego, że Mercedes bije swoje własne rekordy. Tym razem AMG GT 63 ...

Świat po pandemii. Czym wabią klientów sprzedawcy aut w Chinach.

Kiedy większa część świata pogrążona jest w pandemii, a handel samochodami praktycznie zatrzymał się ...

Infiniti ze spadkami sprzedaży. Co dalej będzie z marką?

Japońska marka Infiniti, która wycofała się z Polskiego i Europejskiego rynku nie ma za ...

BMW Alpina XB7: Sportowa zuchwałość

Mogłoby się zdawać, że tor wyścigowy nie jest dobrym miejscem na prezentację dużego modelu ...

BMW X3 też pod prądem

Niemiecki BMW zaprezentował elektryczne BMW iX3 . To SUV średniej wielkości, który z pewnością ...