Już od kilku dni na portalach internetowych pojawiły się wpisy, że skradzione w Cannes Lamborghini Aventador było widziane pod jednym z hoteli w centrum Warszawy. Tak charakterystyczne auto nie mogło zostać nie zauważone. Mało, że Lamborghini samo z siebie rzuca się w oczy, to obok takiego po tuningu firmy Oakley Design naprawdę nie da się przejść obojętnie. We wtorek, 21 sierpnia 29-letni Nepalczyk, który prowadził samochód, został zatrzymany przez policjantów do walki z przestępczością przeciwko mieniu.
Zdjęcia z zatrzymania w Warszawie na ul. Połczyńskiej.
Jak się okazuje Abdullah Alfahim, prawowity właściciel Aventadora pochodzący ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, padł ofiarą oszusta, z którym umówił się na przetransportowanie auta do Wielkiej Brytanii.
Mój samochód został odebrany z hotelu Intercontinental w Cannes, w którym się zatrzymałem. Sam dzień wcześniej poleciałem do Londynu. Ten człowiek zadzwonił do mnie i powiedział, że lamborghini będzie w hotelu w Londynie z godzinę. I słuch po nim zaginął – powiedział Alfahim
Auto odkryto dzięki mediom społecznościowym. Najpierw pojawiły się nagrania i zdjęcia z autostrady A4, gdzie widać było auto jadące na lawecie, a później z rozładunku w Warszawie.
Mężczyznę podejrzewanego o udział w kradzieży Lamborghini na numerach rejestracyjnych z Dubaju zatrzymano w Warszawie na ulicy Połczyńskiej. To 29-letni obywatel Nepalu. – Z naszych szacunków wynika, że samochód jest wart ok. 1,5 mln zł – podał w komunikacie mł. asp. Antoni Rzeczkowski z wydziału prasowego Komendy Stołecznej Policji.
ZOBACZ TAKŻE: Piotr Jędrach: Moglibyśmy sprzedać więcej Urusa
Policja nieco się myli, bo oklejony na biało Aventador nie jest seryjnym Lamborghini. Po przeróbkach Oakley Design (napęd wyłącznie na tylną oś, mniejsza o ok 130 kg masa własna, moc 760 KM) jest wart ok 3 mln złotych. Obecnie samochód znajduje się w ambasadzie Zjednoczonych Emiratów Arabskich w Warszawie.