Jak Pan ocenia 2022 rok?

Z Grupą Volkswagen jestem związany od ponad 2 dekad i nie pamiętam tak trudnego i szokującego roku jak 2022. Rosyjska agresywna wojna przeciwko Ukrainie od prawie roku przynosi olbrzymie cierpienia milionom ludzi. Wojna zmieniła także porządek ekonomiczny świata. Wysokie ceny energii i surowców wraz z problemami z zaopatrzeniem mocno odbiły się na całej branży motoryzacyjnej.

Jest coś z czego jest Pan zadowolony?

Przede wszystkim udaje nam się przeciwdziałać problemom, które na nas dotykają. Wdrożone środki spowodowały zdecydowaną poprawę dostępności samochodów w drugiej połowie roku. W trzecim i czwartym kwartale, w porównaniu do 2021 roku, odnotowaliśmy w Polsce wzrost rejestracji odpowiednio o 15 i 33 procent. Udało nam się także z sukcesem wdrożyć agencyjny model sprzedaży flotowej. Zanotowaliśmy znakomite wyniki w obszarze obsługi posprzedażnej. Bardzo wyraźnie widać też, że elektromobilna transformacja nabiera tempa. Do klientów trafiło już na świecie pół miliona modeli z rodziny ID. oraz 100 tysięcy Porsche Taycan. W Polsce oczywiście mówimy o dużo mniejszych wolumenach, niemniej również notujemy spore wzrosty, w minionym roku aż o 69 procent w porównaniu z 2021 rokiem.

A 2023? Jaki będzie?

Bez wątpienia rok 2023 wciąż będzie pełnym wyzwań. Wąskie gardła w dostawach niektórych części i komponentów stają się raczej regułą niż wyjątkiem. Wspomniane ceny energii i surowców utrzymają się na wysokim poziomie. Spodziewamy się także, że popyt na nowe samochody będzie mniejszy, ze względu na sytuację gospodarczą, inflację i koszty finansowania. To nie będą łatwe czasy. Niemniej jednak Grupa Volkswagen wprowadziła wiele środków zaradczych. W tym roku spodziewamy się dalszej poprawy sytuacji z produkcją i dostępnością samochodów. Weszliśmy w ten rok z bardzo dużym bankiem zamówień. To pozwala nam planować nieco większy udział w rynku i dwucyfrowy wzrost rejestracji.

Wspomniał Pan o elektromobilności. Czy planowany zakaz rejestracji aut spalinowych od 2035 roku to dobra decyzja dla Polski?

Unia Europejska wysyła wyraźny sygnał dla ochrony klimatu. Zwrot ku elektromobilności jest nieunikniony. Jest to jedyny rozsądny ekologicznie, technologicznie i ekonomicznie sposób na jak najszybszą wymianę silników spalinowych. Oczywiście cel jest bardzo ambitny. Ale też osiągalny. To bardzo ważna decyzja, ponieważ wyznaczając ścisłe ramy czasowe, pozwala ustawodawcom, producentom i klientom odpowiednio przygotować się na przyszłość. Jako producent będziemy gotowi, dziś mamy w ofercie prawie 20 w pełni elektrycznych modeli, niemal we wszystkich segmentach rynku, niektóre auta dysponują zasięgiem przekraczającym 500 km. Na kolejne lata zaplanowane są dalsze inwestycje i kolejne nowości. Ważne natomiast jest, aby cel wyznaczony przez Unię Europejską znalazł także wyraz w lokalnej polityce wszystkich krajów członkowskich, nie tylko Europy Zachodniej. Potrzebna jest znacznie szybsza rozbudowa infrastruktury ładowania oraz przyspieszona transformacja energetyczna. Polska jest częścią Unii Europejskiej, częścią unijnego rynku. Nie będzie osobnego prawa uchwalonego tylko dla Polski. Producenci nie będą też produkować dla jednego czy dwóch krajów specjalnych samochodów, to jest nie możliwe ze względów ekonomicznych. Wiele marek zapowiedziało odejście od aut z silnikami spalinowymi jeszcze przed 2035 rokiem. Między innymi Volkswagen i Audi jasno komunikują, że od 2033 roku w Europie będą produkować tylko samochody spalinowe. Jeżeli polski rynek nie będzie gotowy na elektromobilną, masową transformację, grozi nam, że staniemy się motoryzacyjnym śmietnikiem Europy, importowane samochody spalinowe na naszych drogach będą coraz starsze. To oczywiście bardzo zły scenariusz.

Pavel Šolc, prezes zarządu VW Group Polska

Pavel Šolc, prezes zarządu VW Group Polska

mat. prasowe

Czy paliwa syntetyczne nie uratują Polski?

Kompleksowe spojrzenie na ochronę klimatu wymaga uwzględnienia także paliw syntetycznych, ale jest to rozwiązanie, które traktujemy jako technologię uzupełniającą. Elektromobilność ma priorytet. Paliwo syntetyczne przede wszystkim powinno być stosowane do zasilenia silników pewnej części aktualnych samochodów spalinowych. Niezbędne będzie w transporcie lotniczym czy morskim. Istotne jest to, że paliwa syntetyczne muszą być produkowane tam, gdzie jest nieograniczony dostęp do zielonej energii i produkowane muszą być na skalę przemysłową. Niemniej jeszcze raz podkreślę, od 2030 roku w indywidualnej mobilności kluczową rolę odgrywać będzie elektromobilność. Samochodów spalinowych będzie wtedy w ofercie o wiele mniej niż dziś.

Pan już jeździ elektrykiem...

Cóż, będąc w Poznaniu często jeżdżę samochodem elektrycznym. Mam taki przywilej, że mogę testować samochody naszych marek i lubię to robić. Wczoraj zrobiłem duży krok, przyjechałem do Warszawy na nasze spotkanie właśnie autem elektrycznym. Szczerze mówiąc miałem pewne obawy, bo to autostrada, duża prędkość, zima, temperatury dalekie od optymalnych. Jak się okazało, zupełnie niepotrzebnie. Jechałem tempem auta spalinowego, zgodnie z przepisami 140 km/h na autostradzie, przy temperaturze w środku ustawionej na 23 stopnie. W tych warunkach musiałem zrobić krótki postój na ładowanie. I tu pierwsze zaskoczenie, do zaplanowania postoju nie potrzebowałem żadnych aplikacji. Zanim wyjechałem jeszcze z garażu, nawigacja zasugerowała zatrzymanie się przy ładowarce IONITY na 5 minut. Kabel odpiąłem po 7 minutach, w tym czasie przybyło zdecydowanie więcej energii niż potrzebowałem. Porsche Taycan ładuje się z mocą do 270 kW. Na miejsce przybyłem z bardzo dużym zapasem zasięgu. Niepotrzebnie martwiłem się też, czy ładowarka będzie dostępna, bo obok siebie stały 4 ultraszybkie stacje IONITY. Szczególnie na trasie z Poznania do Warszawy widać, jak przyspieszyły inwestycje w infrastrukturę. Rok wcześniej na tej trasie nie było ani jednej ładowarki o mocy powyżej 100 KW, dziś jest ich 14 w 5 lokalizacjach. Plus inne, mniej wydajne.

Kiedy infrastruktura pozwoli swobodnie poruszać się po Polsce?

Dobre wieści dotarły do ​​nas w minionym tygodniu. Po uruchomieniu naboru na dotacje na infrastrukturę ładowania budżet na ładowarki o mocy 150 KW i więcej został wykorzystany w ciągu zaledwie kilku godzin. Budżet wynosił 125 mln zł. Dofinansowanie obejmuje maksymalnie 50% kosztów kwalifikowanych. Łącznie więc wraz z ubiegłorocznym budżetem dotacyjnym (315 mln) możemy spodziewać się około 1 mld zł zainwestowanych w szybkie ładowarki w najbliższych latach. To będzie ogromny zastrzyk, ogromne przyspieszenie, jakże bardzo potrzebnego rozwoju infrastruktury.

Czytaj więcej

Wojciech Halarewicz, Mazda: Auta przeznaczone do Rosji przekierowaliśmy do Polski