Ich przewaga, dzięki rozsądnej polityce władz (w tym względzie) będzie rosła z roku na rok. Wszyscy muszą przyjąć do wiadomości, że w tym wypadku dobrze będzie skopiować rozwiązania rządu w Pekinie i samorządów lokalnych, które zachęciły Chińczyków do pro-ekologicznych rozwiązań. Amerykanie już nie ukrywają, że korzystają z niektórych chińskich pomysłów. Przez wiele lat w Europie mówiliśmy, że podstawową przeszkodą w rozwoju e-motoryzacji są obawy kierowców, którzy nie wiedzą, czy w dłuższej podróży zdołają dojechać do najbliższej ładowarki. W tym samym czasie Chińczycy stawiali ładowarki w tempie trzykrotnie szybszym, niż reszta świata. Tylko w 2022 roku w Chinach zamontowano 694 tys. punktów, w których można napełnić baterie samochodowe. Czyli 70 proc. tego, co pojawiło się w tym czasie na świecie.
Sprzedaż elektryków w Chinach stanowi już jedną czwartą całego rynku motoryzacyjnego. Dla porównania w USA jest to co 7. auto, a w Europie nawet co 8. W Europie po podwyżkach cen energii sprzedaż e-aut hamuje, w Chinach przyspiesza. Według prognoz analityków z banku inwestycyjnego HSBC w 2030 roku penetracja elektryków w tym kraju w 2030 roku sięgnie 90 proc. W 2022 roku, jeśli do segmentu e-aut dodamy hybrydy, to sprzedano ich tam łącznie 5,67 mln. Czyli ponad połowę tego, co w krajach reszty świata. Według wyliczeń BloombergNEF w Chinach w tym roku zostanie zarejestrowanych ponad 60 proc. z 14,1 mln elektryków sprzedanych globalnie. I to nie jest tak, że Chińczycy je tylko kupują. Oni je także produkują i to w ogromnych ilościach. I na tym rynku rozgrywa się w tej chwili prawdziwa bitwa o elektryzację.
Czytaj więcej
W nowym programie „Downey's Dream Cars” Robert Downey Jr. przekształci kilka klasycznych samochodów ze swojej kolekcji w pojazdy hybrydowe i elektr...
Nie byłoby również takiego sukcesu, gdyby nie system dopłat do elektryków. Zaczęło się od 60 tys. juanów, czyli około 33 tys. zł, jakie dopłacało państwo. Ten program skończył się w 2022 roku. Ale wtedy uaktywniły się samorządy, zwłaszcza w wielkich miastach. Np w Szanghaju każdy kupujący teraz e-auto może liczyć, że burmistrz zwróci mu mu 10 tys. juanów (ok. 5600 zł). Samorządy również stymulowały zakup elektryków, np. wprowadzając zapis, że nowe taksówki w miastach muszą być wyłącznie elektryczne, ewentualnie hybrydowe. Ten przepis z kolei pobudził popyt na lokalne marki, zwłaszcza BYD i auta Guangzhou Automobile Group Co. Poza tym Chiny postawiły na tanią elektromobilność. Żadna z europejskich marek, ze swoimi drogimi elektrykami nie może się do końca odnaleźć zza Wielkim Murem.
„Coś” zaczęło się również dziać w podatkach. Jeśli ktoś kupił elektryka kosztującego poniżej 300 tys. juanów (ok. 168 tys. zł), mógł liczyć o 10-procentową ulgę podatkową. Obowiązuje ona do końca 2025 roku, a potem w latach 2026-2027 pojawia się kolejna, tyle że niższa - 5-procentowa. Zresztą ulgi podatkowe na e-auta obowiązują już od 2014 roku i będą kosztowały chiński budżet do 835 mld juanów (około 46,8 mld zł) do końca 2027 roku. Amerykanie, w różnych formach przeznaczyli na zachęty do kupowania e-aut dwa i pół raza więcej, ale takich efektów nie mają. W Chinach zachęty jednak zostały rozszerzone także na producentów, których jest w tej chwili ponad 500. Najbardziej jednak zyskał BYD, który był w stanie pokonać nawet Volkswagena. Zachęty polegają na dopłatach dla producentów aut elektrycznych i obciążeń finansowych dla tych, którzy nadal stawiają na modele z tradycyjnymi silnikami. A samochodów, które są paliwożerne nie opłaca się produkować w ogóle. I tak np. skorzystała na tym Tesla i BYD, a stracił m.in. państwowy Chongqing, który na każdym wyprodukowanym przez siebie aucie musiał odpisać z zysku 4 tys. juanów (ok. 2200 zł).
Czytaj więcej
Wokół elektromobilności wciąż krąży wiele mitów. Jeden z nich dotyczy jazdy w zimowych warunkach. Sprawdzamy, jak i czy zimna aura ogranicza zasięg.
No i wreszcie infrastruktura. W budowę ładowarek zainwestowało państwo. Wszystkie z nich mają takie same parametry, bo rząd w Pekinie podpisał umowy z ich producentami, więc wszystkie gniazdka są takie same. Dzisiaj w Chinach jest 6,36 mln ładowarek, a dostawcami energii są firmy państwowe i prywatne , takie jak Wanbang New Energy Investment Group Co. oraz TGood New Energy Co. W tym programie były także zapisy, które miały za zadanie zniechęcić kierowców do kupna aut z silnikami spalinowymi. Liczba aut z takim napędem jest ograniczana przez limitowaną sprzedaż tablic rejestracyjnych, które np. w takich miastach, jak Pekin, czy Szanghaj trzeba wylosować i zapłacić za nie po ok 13 tys dol (ok. 52 tys. zł). Właściciele elektryków nie mają takich problemów. Idą do urzędy i od ręki otrzymują zieloną tablicę do przykręcenia na aucie.