Lepsza laurka od klepsydry

Świadomy kierowca jeździ bezpieczniej, bardziej ekologicznie i taniej.

Publikacja: 09.04.2018 15:03

Lepsza laurka od klepsydry

Foto: moto.rp.pl

Chociaż według wstępnych danych policji w 2017 roku było o 2,8 proc. mniej wypadków drogowych niż w 2016 roku (32 705), oraz mniej ofiar i rannych, to i tak pod względem liczby ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców nasz kraj plasuje się w ścisłej czołówce Europy. – Zarządzający w firmach posiadających duże floty świetnie wiedzą, jakie koszty społeczne i ekonomiczne wiążą się ze skutkami wypadków – przyznaje Bogumiła Czernecka ze Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych.

Procedury i zdrowy rozsądek

Flota to poważny składnik majątkowy lub kosztowy każdego przedsiębiorstwa. jeżeli auta są eksploatowane nadmiernie i nieostrożnie, to roczne koszty eksploatacji rosną, ponieważ należy wymieniać szybciej zużywające się opony, układy hamulcowe, elementy zawieszenia, nie wspominając o nadmiernym zużyciu paliwa lub drobnych uszkodzeniach blacharsko-lakierniczych.

Batem na rajdowe zapędy kierowców jest monitorowanie przejazdów za pomocą systemu GPS oraz wprowadzanie działań motywujących

– Osoba zarządzająca służbowymi samochodami powinna znać szkodowość swojej floty: rodzaj uszkodzeń (parkingowe czy kolizje), kto jest sprawcą, koszt likwidacji szkód. Co kwartał lub co pół roku przygotowywać raporty i kontrolować szkodowość. Przygotować program, który ją ograniczy – wylicza członek SKFS Jacek Częścik.

""

Większe organizacje chętnie wykupują szkolenia, które łączą szkolenie na torze (Safe Driving) ze szkoleniem z jazdy eco/defensywnej / fot. Opel

moto.rp.pl

Batem na rajdowe zapędy kierowców jest monitorowanie przejazdów za pomocą systemu GPS oraz wprowadzanie działań motywujących i przemawiających do rozsądku. Także stosowanie i konsekwentne egzekwowanie odpowiednich zapisów w polityce flotowej, zwanej często regulaminem użytkowania pojazdów służbowych, może znacząco podnieść świadomość kierowców w zakresie bezpieczeństwa na drodze. – Obowiązkiem zarządzającego parkiem samochodowym jest tworzenie procedur, które uwzględniają najczęstsze zagrożenia dla bezpieczeństwa pojazdów oraz ich użytkowników – przypomina specjalista ds. Oceny Ryzyka w Hestia Loss Control Tomasz Tkaczyk.

Radzi, aby kierowców jeżdżących najostrożniej nagradzać wymianą pojazdu na nowy lub wyższej klasy czy z lepszym wyposażeniem. – Zamiennie można też zastosować nagrody finansowe wypłacane miesięcznie, kwartalnie lub raz w roku – podsuwa pomysł. Zaznacza, że nie należy zapominać o drugiej stronie systemu motywacyjnego, który obok nagród za rozważną i bezpieczną eksploatację powinien zawierać taryfikator kar dla kierowców nieroztropnie korzystających z przydzielonego im mienia firmowego. – Można zastosować udział własny w finansowaniu napraw, utrata premii czy potencjalnych nagród, otrzymanie auta niższej klasy, degradacja stanowiska pracy albo utrata możliwości korzystania z pojazdu do celów prywatnych – wymienia Tkaczyk.

Zawsze warto uczyć

Czernecka podkreśla, jak ważne jest szkolenie kierowców samochodów służbowych, podnoszenie ich świadomości, zwracanie uwagi na to, aby codziennie bezpiecznie wrócili do domu. – Polecam każdemu skorzystanie z symulatora dachowania. Uczy dodatkowo zachowania porządku w samochodzie i nawyku przewożenia rzeczy w bagażniku, a nie w przestrzeni pasażerskiej, zapinania pasów przez kierowców oraz pasażerów – stwierdza Czernecka.

Należąca do Skody Szkoła-Auto przeszkoliła w zeszłym roku ponad 5 tys. kursantów, z firm jak i klientów indywidualnych. – Około 80 proc. to pracownicy firm i instytucji – precyzuje przedstawiciel Szkoły-Auto Michał Zmitrowicz. Dodaje, że duże i średnie firmy coraz częściej szkolą się wykorzystując plan szkoleń, działają na podstawie firmowej polityki bezpieczeństwa, mają jasno określony sposób wdrożenia nowych kierowców, i szkoleń okresowych dla starszych stażem użytkowników pojazdów. Ale jest jeszcze sporo firm, szczególnie tych mniejszych, które realizują szkolenia jako działanie eventowe lub szkolą incydentalnie.

""

Największym zainteresowaniem firm cieszą się szkolenia z zakresu bezpiecznej jazdy realizowane na torze szkoleniowym z wykorzystaniem kurtyn wodnych i szarpaka / fot. Skoda

moto.rp.pl

– Od prawie roku realizujemy szkolenia dla mikro, małych i średnich przedsiębiorstw które dofinansowywane są z UE. Szkolenia cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem, a kwota dofinansowania wynosi nawet do 80 proc.. Dzięki tym funduszom wiele przedsiębiorstw stać na te szkolenia – stwierdza Zmitrowicz. Szkoła podaje, że największym zainteresowaniem cieszą się szkolenia z zakresu bezpiecznej jazdy realizowane na torze szkoleniowym z wykorzystaniem kurtyn wodnych i szarpaka. Większe organizacje chętnie wykupują szkolenia, które łączą szkolenie na torze (Safe Driving) ze szkoleniem z jazdy eco/defensywnej.

– Firmy coraz częściej chcą wiedzieć więcej na temat uczestników szkoleń, chcą znać ich słabe i mocne strony. Szukają również możliwości rozwoju kierowców nie tylko w zakresie sprawności prowadzenia samochodu ale również w budowaniu świadomej postawy za kierownicą, stąd zajęcia z psychologami transportu, policjantami, strażakami a nawet ze sprawcami i ofiarami wypadków – wyjaśnia Zmitrowicz.

Ubezpieczyciele na tak

Rzecznik Ergo Hestia Arkadiusz Bruliński zapewnia, że szkolenia kierowców opłacają się, choć są różne typy szkoleń o różnej skuteczności. Zajęcia z techniki jazdy, z wykorzystaniem płyt poślizgowych i jazdy poślizgiem czasem odnoszą przeciwny skutek. Niektórym kierowcom dają fałszywe przeświadczenie o skali własnych umiejętności i zachęcają co brawury na drodze, co przynosi opłakane skutki.

– Preferujemy szkolenia edukacyjne podnoszące świadomość kierowców i zwiększające ich bezpieczeństwo. Hestia sama organizuje szkolenia bezpiecznej jazdy i widzimy, że przynoszą one efekty w postaci niższej szkodowości, dochodzącej nawet do 30 proc. W takich przypadkach, w kolejnym sezonie obniżamy składkę o kilkanaście procent – wyjaśnia Bruliński.

Towarzystwa ubezpieczeniowe wolą sprzedawać polisy poprzez brokerów. – Z ich usług i porad warto skorzystać – radzi Częścik. Wskazuje, że brokerzy ułatwią wybór oferty, podpowiedzą, czy warto negocjować udział własny w AC. Broker może również pomóc wynegocjować od ubezpieczeniodawcy fundusz na działania prewencyjne, np. szkolenia z defensywnego stylu jazdy lub na e-learning. – Wykłady poświęcone bezpieczeństwu wpłynęły w mojej flocie na ograniczenie szkód – zapewnia Częścik.

""

Szkolenia przynoszą efekty w postaci niższej szkodowości, dochodzącej nawet do 30 proc / fot. Skoda

moto.rp.pl

Rolą brokera jest także przypominanie o konieczności przedłużenia polis. – Nie kupujemy wszystkich aut jednocześnie, więc trzeba pamiętać o odnawianiu polis, co może następować co kilka tygodni – zauważa członek SKSF. Brokerzy mogą także likwidować szkody i często robią to sprawnie. Częścik dodaje, że z brokerem warto porozmawiać o ochronie prawnej, szczególnie o roszczeniach osobowych. Są one skutkiem np. potrącenia pieszego, który poniósł uszczerbek na zdrowiu. – Broker może udzielić profesjonalnego wsparcia prawnego, które może przydać się, gdy nasz kierowca jest cały roztrzęsiony tuż po zdarzeniu – wskazuje Częścik.

Ekojazda to większe bezpieczeństwo, a przy okazji mniejsze spalanie i zużycie samochodu

Prawnik może doradzić w jakich okolicznościach można odmówić przyjęcia mandatu, jakie są procedury w przypadku kolizji itp. Kierowcy są zestresowani wypadkiem i telefon do prawnika może być dużym ułatwieniem.

– Ta praca nigdy się nie kończy, bo do floty przychodzą nowe osoby, starzy też się zmieniają. Sprzedawcy znani są z agresywnej jazdy i żeby ich uspokoić przypominam, że na wózku nikt jeszcze nie zrobił dobrego wyniku sprzedaży – podkreśla Częścik.

– Mówiąc o flocie myślimy o firmie, która ma sto lub tysiąc aut. Tymczasem nawet w małym przedsiębiorstwie, które ma zaledwie kilka samochodów, powinny być procedury określające zasady używania samochodów. Poprzez pracodawcę można skutecznie zapobiegać wypadkom drogowym. Osoba, która ginie w wypadku drogowym to społeczna strata ponad trzech-czterech milionów złotych. Dla pracodawcy każdy wypadek to wymierne koszty: od osobowych po rzeczowe – uważa wiceprezes Polskiego Stowarzyszenia Motorowego Mariusz Stuszewski. – Podobnie jest z ekojazdą, która jest nauką prowadzenia samochodu w sposób przewidujący i płynny. Zaledwie dekadę temu nie było zainteresowania takimi szkoleniami. Słyszałem: „Nawet, jeżeli spali dwa litry więcej, to wyda kilkadziesiąt złotych, ale zdobędzie dodatkowe kontrakty za tysiące złotych.” Tymczasem ekojazda to większe bezpieczeństwo, a przy okazji mniejsze spalanie i zużycie samochodu.

Na drodze
Więcej nowych dróg przed końcem roku
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Na drodze
Polska stoi w korkach. Miasta mają wciąż absurdalne pomysły
Na drodze
Specjalna, bezpieczna torebka Skody
Na drodze
Suzuki wprowadza aplikację „Moje Suzuki” na smartfony