Już większy wybór używanych aut na prąd

W pierwszym kwartale 2023 r. na polskim rynku wtórnym oferowano do sprzedaży prawie 2,3 tys. elektryków, liczących średnio 2,7 lat, kosztujących przeciętnie 131,2 tys. zł.

Publikacja: 13.04.2023 21:00

W pierwszej dziesiątce rankingu popularności aut elektrycznych na polskim rynku wtórnym znajdują się

W pierwszej dziesiątce rankingu popularności aut elektrycznych na polskim rynku wtórnym znajdują się zarówno samochody marek popularnych, jak i bardzo drogie modele segmentu premium

Foto: Shutterstock

Wiosna już tradycyjnie przynosi ożywienie na polskim rynku samochodów używanych. Wystawianych do sprzedaży aut wyraźnie przybyło, zarazem nieznacznie spadły ceny. Ze względu na wysoką inflację część osób zdecydowała się na przyspieszenie wymiany pojazdu. Z kolei inni kierowcy, którzy wcześniej planowali kupno nowego samochodu, z powodu wysokich cen w salonach postawili na auto używane, ale bardzo młode: do czterech lat, z małym przebiegiem, często na gwarancji producenta. Takich aut było jednak stosunkowo niewiele.

Elektryczna nisza

Jak podaje sieć autocentrów AAA Auto, w marcu 2023 r. w polskich autokomisach, w ogłoszeniowych serwisach internetowych oraz u dealerów samochodów używanych oferowano 209,6 tys. aut z drugiej ręki. To o blisko 45 tys. więcej niż w lutym. Wystawiane samochody miały średnio 11,7 lat, a deklarowane przez sprzedających średnie przebiegi zbliżały się do 180 tys. km. Średnia cena na przestrzeni miesiąca spadła z 31,5 tys. zł do 30,9 tys. zł.

W ofertach sprzedażowych powoli zaczyna przybywać samochodów elektrycznych. Na razie tego rodzaju auta na polskim rynku wtórnym to jeszcze nisza, w dodatku niewielka. W pierwszym kwartale 2023 r. w autokomisach, serwisach internetowych oraz u dealerów samochodów używanych pojawiło się niespełna 2,3 tys. elektryków, przy tym ich średnia cena wyniosła 131,2 tys. zł. Samochody miały przeciętnie 31 tys. kilometrów przebiegu i liczyły 2,7 lat. Z kolei w całym roku ubiegłym ofert było niecałe 5,7 tys., a rok wcześniej 4,3 tys. Średnia wieku była podobna – odpowiednio 3,5 oraz 3,6 lat. Za to rosła cena: jeśli dwa lata temu używany elektryk kosztował średnio 94,9 tys. zł, to przed rokiem już 115 tys. zł.

Ta wysoka cena elektryka pozostaje dla dużej liczby zainteresowanych zakupem tego rodzaju auta trudną do przeskoczenia barierą. Dlatego organizacje promujące w Polsce elektromobilność proponują objęcie używanych e-aut dopłatami, podobnie jak ma to miejsce w przypadku samochodów nowych. EV Klub Polska wraz z Polskim Stowarzyszeniem Paliw Alternatywnych już w ubiegłym roku zaproponował dofinansowanie w wysokości 9 tys. zł, przy czym dotowane auto nie mogłoby przekraczać wieku czterech lat, maksymalnego przebiegu 60 tys. km i kosztów zakupu 125 tys. zł. Pozwoliłoby to na objęcie wsparciem przede wszystkim samochodów miejskich oraz ich kompaktowych odmian.

Na razie, w pierwszej dziesiątce rankingu popularności elektryków na polskim rynku wtórnym, są auta zarówno z dolnej, jak i górnej półki cenowej. Według AAA Auto liderem w pierwszym kwartale 2023 r. był niewiele ponad pięcioletni Nissan Leaf ze średnim przebiegiem 68,5 tys. km oferowany za przeciętnie 72,4 tys. zł. Za nim uplasowały się BMW i3 oraz Renault Zoe. Dwa kolejne miejsca zajęły Tesle: Model 3 w średniej cenie 210,5 tys. zł oraz Model S za 202,4 tys. zł. Ta wyższa cena modelu z niższej półki spowodowana była wiekiem i przebiegiem: jeśli oferowany Model 3 liczył średnio 2,4 lat i miał przejechane 37,5 tys. km, to Model S był autem już przeszło sześcioletnim z przebiegiem przeszło trzykrotnie większym.

Młode, bardzo drogie

W ofertach minionego kwartału nie brakowało samochodów bardzo młodych. Od stycznia wystawiono już do sprzedaży 46 sztuk BMW iX, które liczyły niespełna rok i na liczniku miały poniżej 10 tys. km. Nic dziwnego, że średnia cena była odpowiednio wysoka: prawie 450 tys. zł. Drugim pod względem ceny okazało się półtoraroczne Audi e-tron za 350 tys. zł.

Należy się spodziewać, że cały 2023 r. przyniesie wzrost ofert używanych samochodów elektrycznych, bo dynamicznie rośnie sprzedaż nowych elektryków. W ubiegłym miesiącu ich udział w łącznej sprzedaży nowych samochodów osobowych zbliżył się już do 4 proc., co jest najlepszym wynikiem do tej pory. Z kolei w pierwszym kwartale tego roku rejestracje aut bateryjnych i hybryd plug-in były o połowę wyższe niż w tym samym okresie przed rokiem. Według prognoz platformy sprzedażowej Carsmile jeszcze w tym roku udział samochodów czysto elektrycznych w rynku powinien wzrosnąć do poziomu 5–7 proc.

Ale jeśli ta dynamika miałaby się przekładać na stopniowy wzrost liczby ofert na rynku wtórym, to sprzedaż prawdopodobnie okaże się już trudniejsza. Barierą dla kupujących będzie obawa przed stanem technicznym auta, konkretnie baterii, których pojemność może się zmniejszać w miarę użytkowania. Problemem może być także serwisowanie e-samochodu, jeśli auto jest po gwarancji, a nowy właściciel z uwagi na koszty chciałby omijać autoryzowane serwisy producentów.

Pomogą strefy

Popyt mogą jednak wzmacniać różnego rodzaju ułatwienia dla posiadaczy elektryków, a także rosnące obostrzenia wymuszające wymianę najstarszych samochodów spalinowych. Przykładem są strefy czystego transportu, jakie wkrótce zaczną powstawać w miastach. Do końca kwietnia potrwają konsultacje z mieszkańcami w sprawie utworzenia strefy we Wrocławiu. W rekomendowanym przez ekspertów wariancie (rozważane są trzy) miałaby ona objąć od 2025 r. ok. 6 proc. powierzchni miasta wraz z centrum i tą częścią śródmieścia, w której zachowała się przedwojenna zabudowa. Mieszka tam prawie jedna czwarta zameldowanych we Wrocławiu osób.

Wrocławska strefa ma być wdrażana etapowo, tu także przyjęto trzy warianty. W zrównoważonym, który jest rekomendowany, założono na początek wprowadzenie zakazu wjazdu do STC dla 26-letnich aut benzynowych i 21-letnich diesli. W latach 2028 i 2032 kryteria określające wiek aut mogących wjeżdżać do strefy byłyby zaostrzane.

W przyszłym roku strefa pojawi się w Warszawie. Presja na wymianę najstarszych samochodów będzie spora, bo według szacunków Samaru już na początku funkcjonowania wykluczy ponad 63 tys. samochodów. To przeszło 27-letnie auta benzynowe i ponad 18-letnie diesle, stanowiące ok. 5,5 proc. wszystkich samochodów osobowych zarejestrowanych w Warszawie. Gdyby jednak odliczyć firmowe jeżdżące w wynajmie, okaże się, że odsetek wykluczonych rośnie do ponad 8 proc. W kolejnych latach ten udział rósłby bardzo szybko.

Zakładając dla porównania niezmienioną strukturę wiekową parku aut, przykładowo w 2028 r., tj. w trzecim etapie tworzenia strefy, wykluczającym napędy benzynowe powyżej 22 lat oraz przeszło 13-letnie silniki wysokoprężne, po centrum nie mogłaby jeździć ponad jedna trzecia samochodów z Woli i jedna czwarta ze Śródmieścia. W dwa lata później zakaz objąłby 48,5 proc. samochodów należących do mieszkańców Targówka, jedną trzecią aut z Żoliborza, wymienić pojazd musiałoby także 44,4 proc. mieszkańców Woli i 32,3 proc. Śródmieścia. Natomiast w roku 2032 zakaz objąłby już ponad połowę aut z Pragi Północ, Rembertowa, Targówka, Ursusa, Wawra, Wesołej oraz Woli.

Swoją strefę czystego transportu zaplanował także Kraków. Podjętą w tej sprawie w ubiegłym roku uchwałę uznano za najważniejszą w obecnej kadencji Rady Miasta. Od 1 lipca 2024 r. do miasta nie wjadą auta najstarsze, blisko i ponad 30-letnie.

To drugie podejście Krakowa do powołania strefy czystego transportu. Wcześniej wprowadzono ją w dzielnicy Kazimierz. Jednak już po upływie około trzech miesięcy od ustanowienia obostrzeń zliberalizowano zasady ich funkcjonowania. W praktyce doprowadzono bowiem do zamknięcia dzielnicy, a zmiana zasad została wprowadzona po wnioskach zarówno mieszkańców, jak i naciskach ze strony działających w strefie przedsiębiorców.

Opinia partnera cyklu: AURES Holdings

Karolína Topolová, dyrektor generalna i prezes zarządu spółki AURES Holdings, operatora sieci centrów samochodowych AAA AUTO:

Faktyczny zakaz sprzedaży samochodów z silnikami spalinowymi od 2035 roku, a także planowana i krytykowana norma emisji EURO 7 to niezaprzeczalne sygnały wskazujące na przejście w Europie na mobilność bezemisyjną. Grupa AURES Holdings, która jest największym dilerem samochodów używanych w Europie Środkowej, przygotowuje się do tego już teraz. W tym roku zamierzamy zainwestować w infrastrukturę, jak również nieprzerwanie rozszerzać ofertę używanych samochodów hybrydowych i elektrycznych. Do 2025 roku planujemy dostosowanie wszystkich naszych 60 oddziałów do sprzedaży różnych typów samochodów akumulatorowych oraz niezbędnych akcesoriów, jakimi są kable do ładowania i wallboxy. Do dyspozycji klientów będzie też na miejscu specjalista ds. samochodów bezemisyjnych, który chętnie odpowie na pytania dotyczące ich eksploatacji. Opracowaliśmy kompleksową strategię wprowadzania elektromobilności i stworzyliśmy specjalistyczny zespół odpowiedzialny za jej realizację.

Z roku na rok obserwujemy wzrost zainteresowania napędami alternatywnymi, które niezwykle szybko stają się zwykłym elementem rynku wtórnego, a ich udział systematycznie rośnie. Spodziewamy się, że ten rok nie będzie jeszcze tak znaczący dla samochodów elektrycznych, ale w 2024 r. z dużym prawdopodobieństwem pojawi się na rynku ich zdecydowanie więcej, ponieważ obecnie na przykład wchodzą w skład flot firmowych. Mamy jasną strategię, jak rozwijać ten segment rynku wtórnego w najbliższych latach.

W krajach Europy Środkowej, w których działa AURES Holdings, wciąż większą popularnością wśród klientów cieszą się modele hybrydowe. Ich średnie ceny wynoszą: w Polsce 85 tys. zł, w Czechach ok. 105 tys. zł, a na Słowacji 100 tys. zł. Najczęściej są to samochody japońskich marek – Toyota i Suzuki, lub koreańskiego duetu – Kia i Hyundai. W przypadku samochodów elektrycznych różnice cenowe między krajami są jeszcze wyraźniejsze. W Czechach, gdzie popyt jest największy, średnia cena wynosi prawie 175 tys. zł; na Słowacji 115 tys. zł, a w Polsce około 100 tys. zł.

Wraz ze wzrostem zainteresowania elektromobilnością konieczne jest przygotowanie zaplecza technicznego oraz podniesienie kompetencji pracowników działów sprzedaży i zakupów. Staramy się jak najszybciej dostosować nasze oddziały do nowych trendów. Budujemy infrastrukturę ładowania, instalujemy panele fotowoltaiczne; opracowaliśmy uniwersalne rozwiązania diagnostyczne, które pozwalają nam obiektywnie ocenić stan kupowanych samochodów akumulatorowych. Stale szkolimy nasz zespół, aby móc przekazywać klientom wszelkie niezbędne informacje na temat ogromnej liczby nowych modeli. Oczywiście wiąże się to również z prezentacją samochodów elektrycznych i hybrydowych na internetowych platformach sprzedażowych. W przypadku samochodów elektrycznych dla klientów istotne są inne parametry niż w przypadku samochodów z konwencjonalnym silnikiem spalinowym, dlatego np. na stronie internetowej tworzymy osobną sekcję poświęconą tym samochodom. Będzie ona opracowana w taki sposób, żeby klient mógł sprawdzić wszystkie istotne informacje o samochodzie, którego zakupem jest zainteresowany – począwszy od zużycia energii w różnych trybach jazdy, a skończywszy na stanie baterii konkretnego auta.

Opinia partnera cyklu: AURES Holdings

Wiosna już tradycyjnie przynosi ożywienie na polskim rynku samochodów używanych. Wystawianych do sprzedaży aut wyraźnie przybyło, zarazem nieznacznie spadły ceny. Ze względu na wysoką inflację część osób zdecydowała się na przyspieszenie wymiany pojazdu. Z kolei inni kierowcy, którzy wcześniej planowali kupno nowego samochodu, z powodu wysokich cen w salonach postawili na auto używane, ale bardzo młode: do czterech lat, z małym przebiegiem, często na gwarancji producenta. Takich aut było jednak stosunkowo niewiele.

Pozostało 95% artykułu
Elektryczne
Porsche rozważa przejęcie znanego producenta baterii
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Materiał Promocyjny
Volvo EX30: Nowy początek
Elektryczne
Podróż elektrykiem: frajda czy udręka?
Elektryczne
Czy Polska zostanie dłużej z silnikami spalinowymi niż przewiduje UE?
Elektryczne
Tesla chce odzyskać 92 proc. materiałów ze zużytych baterii