Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA) z satysfakcją przyjęło zakończenie negocjacji umowy o wolnym handlu między UE a Australią. Mówimy o rynku blisko 28 milionów konsumentów, który do tej pory był dla europejskich aut jak ekskluzywny klub z wysokim wpisowym.

Czytaj więcej

Koniec pobłażania dla aut bez DPF. Nadchodzą zmiany w przeglądach technicznych

Koniec ceł. Europa wreszcie gra na równych zasadach

Najważniejsza zmiana? Cła na samochody. Umowa znosi 5-proc. cło na auta z UE, wyrównując warunki gry wobec producentów z Japonii, Korei, USA i Chin, którzy już wcześniej eksportowali do Australii bez ceł. To oznacza bardziej uczciwą konkurencję – a w praktyce większe szanse na zwiększenie eksportu, co dla Europy jest obecnie niezwykle ważne.

Równolegle pełnej liberalizacji doczekają się części motoryzacyjne. W branży, w której łańcuch dostaw przypomina precyzyjnie zsynchronizowany mechanizm zegarka, to kluczowa informacja. Łatwiejszy przepływ komponentów to niższe koszty, większa elastyczność i szybsza reakcja na potrzeby rynku.

Mercedes GLS

Mercedes GLS

Foto: Materiały prasowe

Australia jako atrakcyjny kierunek eksportowy

Australia to nie nisza. Rocznie rejestruje się tam ponad 1,2 miliona samochodów osobowych i ciężarowych, co czyni ją atrakcyjnym kierunkiem dla producentów z Europy – szczególnie w segmencie modeli wyższej klasy. W 2025 r. do Australii najwięcej samochodów wciąż trafiło z Japonii (29 proc. udziału w rynku), ale udział Chin bardzo szybko rośnie (udział w rynku 20 proc.). Niemcy zanotowały obecnie udział w rynku na poziomie 3 proc.

I właśnie tu pojawia się kolejny ważny element układanki: zapowiadana reforma podatku od samochodów luksusowych (Luxury Car Tax – LCT). To największy koszt przy sprowadzaniu amerykańskich „muscle cars” lub dużych SUV-ów. LCT obowiązuje w przypadku aut z Europy, USA czy Japonii. Porozumienie UE–Australia podnosi próg podatku od aut luksusowych z 55 do 72 tys. euro, dzięki czemu więcej elektrycznych modeli premium z Europy uniknie 33-proc. opłaty. Australia zaakceptuje też unijne homologacje, co przyspieszy wprowadzanie nowych modeli na rynek.

W teorii podatek od luksusu obejmuje wszystkie auta powyżej określonej kwoty, w praktyce uderza głównie w europejskie marki premium, jak choćby Audi, BMW czy Mercedes. Rząd australijski wciąż nie zdecydował się całkowicie zlikwidować LCT, który generuje dla budżetu ponad 1,1 miliarda dol. rocznie.

Surowce krytyczne kluczowe dla elektromobilności

Nie bez znaczenia są również zapisy dotyczące dostępu do surowców krytycznych. W erze elektromobilności to one stają się tym, czym kiedyś była ropa – fundamentem całego systemu. Stabilny dostęp do nich to dla producentów kwestia strategiczna, a nie tylko logistyczna.

Linia produkcyjna smaochodów BMW

Linia produkcyjna smaochodów BMW

Foto: Materiały prasowe

Branża apeluje o szybkie wdrożenie umowy

Branża popiera porozumienie, ale – jak to zwykle bywa – diabeł tkwi w szczegółach proceduralnych. Umowa zacznie działać dopiero po ratyfikacji, dlatego ACEA apeluje do Komisji Europejskiej, państw członkowskich i Parlamentu Europejskiego o szybkie zatwierdzenie dokumentu. W przeciwnym razie cały potencjał pozostanie na papierze.

Gdy 17 gigantów mówi jednym głosem, to nie jest przypadek

Warto pamiętać, że ACEA reprezentuje 17 największych producentów działających w Europie – od BMW i Mercedesa, przez Stellantis i Volkswagena, po Volvo i Renault. Gdy taka grupa mówi jednym głosem, zwykle oznacza to, że stawka jest wysoka.

BMW X7

BMW X7

Foto: Materiały prasowe