Reklama

Rozbite Lamborghini Urus przy trasie S8. 300 m śladów hamowania

Głównymi aktorami tego kuriozalnego wypadku jest Lamborghini Urus, jego właściciel oraz mechanik samochodowy. Podobno bezpośrednią przyczyną zdarzenia miała być awaria układu hamulcowego.
Rozbite Lamborghini Urus przy trasie S8. 300 m śladów hamowania

Foto: Straż Pożarna OSP-Ożarów Maz

Według doniesień właściciel SUV-a Lamborghini narzekał, że podczas hamowania auto ściąga czy też zmienia tor jazdy. Z taką awarią wybrał się do mechanika. Dwójka panów udała się na jazdę próbną żeby sprawdzić usterkę. Finał miał miejsce na drodze technicznej przy drodze ekspresowej S8 w pobliżu miejscowości Szeligi (woj. mazowieckie, pow. warszawski zachodni). Kierowca stracił panowanie nad Urusem wjechał w pole kukurydzy i finalnie wywrócił się na bok. Na miejscu pojawiły się służby. Nikomu nic się nie stało.

Czytaj więcej

Unikatowe Lamborghini Roda Stewarta sprzedane za prawie milion euro

Foto: Straż Pożarna OSP-Ożarów Maz

Do tego zdarzenia miała doprowadzić awaria hamulców. Jak donoszą świadkowie ślady hamowania mają około 300 metrów długości, co świadczy też o dużej prędkości luksusowego SUV-a bezpośrednio przed rozpoczęciem hamowania. Z innych doniesień wynika, że, szef serwisu chciał pokazać kierowcy, że zgłaszana usterka została usunięta. Tak czy inaczej najbardziej w tym teście ucierpiał Urus i pole kukurydzy. Ceny SUV-a Lamborghini rozpoczynają się od kwoty nieco ponad miliona złotych. Swoją drogą tak się kończą wizyty z mocnymi samochodami w nieautoryzowanym serwisie. Jedyny oficjalny serwis i salon marki Lamborghini znajduje się w Warszawie.

Foto: Straż Pożarna OSP-Ożarów Maz

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Tego Lamborghini nie znasz. Powstało pięć sztuk. Jedna z nich jest na sprzedaż
Tu i Teraz
Kraków koryguje SCT. Presja mieszkańców i lepsza jakość powietrza zmienia debatę
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Tu i Teraz
Renault Twingo triumfuje w Ecobest 2026. Powrót ikony w elektrycznym wydaniu
Tu i Teraz
„Made in Europe” na nowych zasadach. Stawką są miejsca pracy w Polsce
Tu i Teraz
Aston Martin tnie zatrudnienie. Cła USA i słabnące Chiny uderzają w markę
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama