Pojazdy elektryczne, hybrydowe czy z układami Mild Hybrid stały się, obok elektrycznych najważniejszymi modelami dla obecnej motoryzacji. Każda marka chce, a raczej musi być jak najbardziej ekologiczne i emitować minimalne ilości szkodliwych substancji do atmosfery. Jak na razie spodziewany sprzedażowy boom na samochody z napędem alternatywnym jest raczej powolny. Według danych zaprezentowanych przez Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów – ACEA, w trzecim kwartale roku, w Polsce zarejestrowano 541 pojazdów elektrycznych (245 – pojazdy w pełni elektryczne; 296 – hybrydy plug-in). Tym samym jest to wynik o 83 proc. większy w stosunku rok do roku (dalej r/r). Polska zajmuje 16. miejsce na europejskiej arenie w tym zakresie.

""

BMW i3 to elektryczny numer 1 w Polsce.

moto.rp.pl

Straciliśmy pozycję wicelidera w Europie Centralnej. Okazuje się, że najwięcej pojazdów elektrycznych zostało zarejestrowanych na Węgrzech oraz Rumunii – według ACEA. Elektrycznymi liderami w Europie są: Niemcy (26 858 sztuk), Wielka Brytania (21 001 szt.) i Norwegia (17 571 szt.). Warto też nadmienić, że zarówno w Holandii, jak i we Francji również sprzedano ponad 10 tys. szt. tego typu pojazdów. W regionie CEE liderem są wspomniane Węgry (797 szt.), które uplasowały się przed Rumunią (543 szt.) i Polską (541 szt.).

""

Produkcja elektrycznego VW ID.3 już ruszyła.

moto.rp.pl

W okresie od stycznia do września w Polsce udało się zarejestrować 1815 pojazdów (zarówno elektrycznych, jak też hybryd plug-in). Oznacza to wzrost o 85 proc. w stosunku r/r. Choć wygląda to dobrze to w ujęciu ogólnym, udział tych pojazdów w sprzedaży ogólnej jest to jedynie 0,44 proc. Dla porównania, w Unii Europejskiej wskaźnik ten jest na poziomie 2,84 proc. To aż sześciokrotnie więcej. Sytuacja związana z coraz lepszymi wynikami sprzedaży pojazdów wykorzystujących silniki elektryczne w pewnym sensie napawa optymizmem – w końcu dąży się do ograniczenia emisji dzięki takim pojazdom (przynajmniej w teorii) – ale też mogą niedługo nadciągnąć czarne chmury nad ten elektryzujący sektor motoryzacji.

""

moto.rp.pl

Wszystko przez miedź. Eksperci Europejskiego Instytutu Miedzi zwracają uwagę na fakt, że elektro(r)ewolucja jest złożonym procesem. Wymaga ona zmian zarówno w samym sektorze motoryzacyjnym, jak też energetycznym. Dalszy rozwój w dużym stopniu uzależni się od dostępności surowców. Na świecie mówi się coraz więcej o zasobach surowców ziem rzadkich. Może się okazać, że niedługo ich zasoby ulegną znacznemu uszczupleniu, a tym samym przed branżą motoryzacyjną, przechodzącą właśnie (r)ewolucję, może czekać kolejne duże wyzwanie. Sytuację może zmienić miedź. Jest to powszechnie stosowany metal. Służy on w wielu sektorach. Wśród nich można też wymienić budowę nowoczesnych i energooszczędnych silników elektrycznych. Warto dodać, że do produkcji „elektryków” stosuje się mniej więcej od dwóch do czterech razy więcej miedzi niż w pojazdach z klasycznymi silnikami.

""

moto.rp.pl

W komunikacie prasowym Leonardo-Energy można przeczytać wypowiedź Michała Ramczykowskiego, Prezesa Europejskiego Instytutu Miedzi, który podkreśla, że – Samochody elektryczne stanowią w tej chwili zaledwie 4 promile (0,4 procent) wszystkich rejestracji nowych aut nad Wisłą. Upowszechnienie elektromobilności nie jest możliwe przez: wysoki koszt baterii oraz obawę kierowców przed zbyt krótkim zasięgiem i wyładowaniem się jej w połowie drogi. Dopiero gdy te dwie bariery znikną, będziemy świadkami elektrorewolucji na polskich szosach. W lipcu w całym kraju mieliśmy zaledwie 785 ogólnodostępnych stacji ładowania. Zgodnie z unijną dyrektywą, w najbliższych latach ta liczba ma kilkukrotnie wzrosnąć – czeka nas boom zarówno na publiczne, jak i prywatne punkty ładowania. Kluczową rolę odegra tutaj dostępność surowców, takich jak: lit, kobalt i miedź, od której zależeć będzie końcowa cena baterii, ładowarek i kabli, czyli znaczna część kosztu pojazdu i infrastruktury.

""

moto.rp.pl

Od lat miedź używana jest jako przewodnik elektryczny. Wszystko dla tego, że jest trwały i wydajny. Co ważne bez tego surowca nie byłoby możliwe inteligentne zarządzanie silnikiem oraz przeniesieniem napędu. Do produkcji jednego samochodu elektrycznego potrzeba mniej więcej 60 kg miedzi. Połowa z tego użyta jest właśnie w układzie akumulatorowym. Kolejną istotną kwestią jest fakt, że cała infrastruktura przekazu prądu oraz ładowania pojazdów elektrycznych i hybrydowych typu plug-in, opiera się na miedzi.

""

Bateria auta elektrycznego.

moto.rp.pl

Michał Ramczykowski dla Leonardo-Energy dodał również, że – Niezależnie od technologii, około 10% masy baterii wykonane jest z miedzi, co przekłada się na zapotrzebowanie na 500 ton tego metalu na 1 GWh pojemności. Według naszych ekspertyz, na produkcję aut elektrycznych do 2050 r., roczne światowe zapotrzebowanie wzrośnie do 5,4 mln ton miedzi. Do tego dochodzi cała zewnętrzna infrastruktura ładowania. Sama ładowarka do użytku domowego potrzebuje od 2 do 5,4 kg miedzi. Dlatego myśląc o powodzeniu elektrorewolucji, musimy zapewnić motoryzacji dostęp do odpowiedniej ilości tego surowca. Polska jako jeden ze światowych liderów w zakresie produkcji miedzi może odegrać szczególną rolę w rozwoju światowego rynku elektromobilności.

""

Zasoby miedz na świecie.

moto.rp.pl

Wynika z tego, że zapotrzebowanie na miedź z każdym rokiem będzie znacząco się zwiększać. Już w tym momencie zakłada się, że do 2027 roku zapotrzebowanie na ten surowiec wzrośnie o bagatela 1,7 mln ton – tak oceniają eksperci z Europejskiego Instytutu Miedzi. Taka sytuacja to nie tylko wynik działań w sektorze motoryzacyjnym. Miedź jest powszechnie wykorzystywana również w takich obszarach jak: fotowoltaika czy energetyka wiatrowa, poprawiając ich ogólną wydajność ekonomiczną. Miedź jest również m.in. do produkcji przewodów, kabli, paneli fotowoltaicznych oraz elementów farm wiatrowych czy słonecznych (generatory, systemy uziemień, przyłącza kablowe) – czytamy w komunikacie Leonardo-Energy. Europejski Instytut Miedzi szacuje, że każdy kilogram użytej miedzi w systemie energetycznym przynosi oszczędności pierwotnie wytworzonej energii od 500 do 50 000 kWh. Przy wykorzystaniu dobrych właściwości miedzi – chodzi o przewodność elektryczną – w ciągu 10–20 lat, w Europie możliwe będzie zmniejszenie emisji dwutlenku węgla o 100 mln ton/rok. Kolejną istotną kwestią, która musi zgrać się z rozwojem elektromobilności jest wprowadzanie rozwiązań typu smart-grid-enabled – intelignetne sieci energetyczne, czy vehicle-to-grid – pojazd podłączony do sieci. Tym samym będzie możliwe stworzenie systemu, gdzie zarówno sieć energetyczna, jak też pojazd będą stanowiły jeden wielki, spójny organ.

CZYTAJ TAKŻE: Prawie 30 proc. Polaków myśli o zakupie auta elektrycznego

Przed elektromobilnością jeszcze wiele wyzwań. Głównym czynnikiem do dobrego rozwoju tego sektora jest zapewnienie odpowiednich zasobów surowców, w tym miedzi, która jest tak ważna. Okazuje się, że surowiec, który jest ogólnie popularny, odgrywa w całym systemie o wiele ważniejszą rolę niż może się nam wydawać. Dlatego poza surowcami ziem rzadkich warto zastanowić się nad wykorzystaniem i pozyskiwaniem miedzi.