Coraz szybszy rozwój elektromobilności jest nieunikniony. W Polsce będzie go stymulować rozwój sieci ładowania oraz poprawiająca się dostępność samochodów elektrycznych – przekonywano podczas dyskusji o elektromobilności zorganizowanej w warszawskim Volkswagen Home.

Według Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych (PSPA), w Polsce jest obecnie 785 ogólnodostępnych stacji ładowania samochodów elektrycznych. To w sumie blisko 1,5 tys. punktów – do każdego można podpiąć jeden samochód. Zdaniem Macieja Mazura, dyrektora zarządzającego PSPA, gdyby spojrzeć na same liczby, to paradoksalnie jesteśmy jednym z liderów rynku. Światowe standardy wskazują bowiem, że zdrowy rynek to taki, gdzie na jeden punkt ładowania przypada od 4 do 10 pojazdów. W Polsce na jeden punkt ładowania przypadają 4 samochody, gdy tymczasem w Norwegii, będącej jakościowym liderem rynku, nawet 10 pojazdów. Moglibyśmy się tym cieszyć, gdyby nie fakt, że nasz rynek jest bardzo mały – stwierdził Mazur w czasie dyskusji.

Elektryczny Volkswagen ID.3. – premiera już podczas IAA we Frankfurcie / fot. VW

W jego rozwoju mają pomagać unijne przepisy, dzięki którym będzie się rozwijać sieć punktów ładowania w budynkach mieszkalnych i biurowych. Dyrektywa 844 mówi, że każdy budynek mieszkalny i niemieszkalny ma być wyposażony w okablowanie, a odpowiednia liczba miejsc parkingowych musi posiadać gniazda elektryczne: w budynkach niemieszkalnych ma to być 20 proc. miejsc, w mieszkalnych – 100 proc. – Implementacja tej dyrektywy jest obecnie konsultowana w Ministerstwie Energii – mówi Mazur. Pozytywnym zjawiskiem jest rosnący nacisk na umożliwianie instalacji punktów ładowania w miejscu pracy. – Jesteśmy tego przykładem: otwieramy Centrum nowej Mobilności w Warszawie i tam będzie możliwość podpięcia się do ładowarki. Nie było problemu, aby uzgodnić to z administracją budynku – dodał Mazur.

CZYTAJ TAKŻE: Volkswagen, PSA, Toyota i Daimler na czele elektrycznej rewolucji

Jednym z kluczowych tematów były samochody elektryczne i ich dostępność dla konsumenta. Obecny na spotkaniu Łukasz Zadworny, dyrektor marki Volkswagen w Volkswagen Group Polska zapowiedział, że w ciągu najbliższego miesiąca zostanie pokazany we Frankfurcie elektryczny model ID.3. Premiera samochodu będzie połączona z zaprezentowaniem nowej platformy MEB, która została stworzona specjalnie dla pojazdówe bateryjnych. – To nie będzie już dokładanie akumulatorów do obecnych rozwiązań, ale stworzenie od podstaw zupełnie nowej generacji aut. Ta platforma posłuży do rozbudowywania gamy takich samochodów w przyszłości – mówił Zadworny. Jak stwierdził, Grupa VW wprowadzi do roku 2025 aż 70 modeli w pełni elektrycznych, z czego w przypadku samej marki Volkswagena będzie ich ok. 20. – Patrząc na skalę zaangażowania naszego koncernu w rozwijanie elektromobilności nie mam wątpliwości, że będziemy na tym rynku bardzo ważnym graczem – oznajmił Zadworny.

Elektryczna gama koncepcyjnych elektryków VW / fot. Volkswagen

W czasie dyskusji podkreślono, że koncern Volkswagena szczególnie mocno wiąże swoją przyszłość z rozwijaniem elektromobilności i działaniami na rzecz ochrony środowiska. Jest to jeden z efektów afery spalinowej z 2015 r. i chęć naprawienia wyrządzonych przez nią szkód. Rozwijanie elektromobilności ma być także odpowiedzią koncernu z Wolfsburga na postanowienia Traktatu Paryskiego. – Jeśli chcemy powstrzymać efekt cieplarniany to w branży motoryzacyjnej nie ma innego rozwiązania jak upowszechnianie samochodów elektrycznych – tłumaczył Zadworny. Jak podkreślił, Volkswagen podchodzi do tego zagadnienia bardzo kompleksowo, zaczynając od podwykonawców którzy są obligowani by dostarczać swoje komponenty w sposób zeroemisyjny. Fabryka w Zwickau, która jest obecnie najnowocześniejszym zakładem produkującym samochody elektryczne, bazuje na odnawialnych źródłach energii. Natomiast wszystkie te elementy, w przypadku których nie daje się uniknąć emisji, są kompensowane innymi działaniami związanymi z inwestycjami w rozwiązania proekologiczne.

CZYTAJ TAKŻE: Volkswagen e-Crafter: Ekologia (na razie) się ceni

W Polsce problemem będzie jednak wdrożenie zachęt do zakupu samochodów elektrycznych, jakie ą innych krajach okazały się skutecznym i praktycznie jedynym stymulatorem rozwoju rynku. Projekt rozporządzenia o dopłatach z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu ograniczający wsparcie do aut kosztujących nie więcej niż 125 tys. zł został powszechnie skrytykowany. – To promowanie samochodów bardzo małych, praktycznie ograniczających się do zaledwie 3 modeli – stwierdził Mazur. Krokiem w dobrym kierunku ma być ustalenie, że jeżeli zakupu dokona firma, maksymalny pułap będzie kwotą netto, a nie brutto. Jednakże kolejnym problemem jest niejasna interpretacja podatkowa, a także wykluczenie z systemu wsparcia leasingu, który jest podstawowym sposobem finansowania samochodów.

Tagi:

Mogą Ci się również spodobać

Hummer wraca! Będzie miał napęd elektryczny

"Ciężki, ogromny i pot z niego spływa" - gdyby Tuwim pisał swój wiersz osiemdziesiąt ...

Policja nie może zmuszać do jazdy na oponach zimowych

Taki apel wystosował Polski Związek Przemysłu Oponiarskiego wraz z Polskim Związkiem Przemysłu Motoryzacyjnego i ...

Wyjątkowy na skalę europejską warsztat Renault w Zabrzu

W Polsce powstał unikatowy serwis na skalę Europy Wschodniej. Mowa o autoryzowanym zakładzie naprawy ...

Lexus LC 500 Cabrio: Zanikający gatunek

Lexus zdjął dach modelowi LC. Zainteresowani będą musieli jednak chwilę poczekać zanim nowy model ...

Hybrydy: świetnie w mieście, gorzej na trasie

Europejski rynek hybryd powoli rośnie. Największą popularnością cieszą się auta podładowywane z gniazdka i ...

Bosch wynalazł szybki test na koronawirusa. Wynik w 2,5 godziny

Niemiecka forma Bosch potrafi robić coś więcej niż tylko świece zapłonowe czy systemy wtryskowe. ...