Ponad 3 dekady z Lexusem za nami. W tym czasie byliśmy świadkami wielu innowacyjnych rozwiązań i technologii dotąd niespotykanych w motoryzacji. Zaczęło się z przytupem od luksusowej limuzyny, a dziś japoński koncern jest liderem na rynku pośród hybrydowych samochodów z metką premium. Przed 15 laty niewielu wieszczyło sukces.

Ofensywa z wysokiego C

Lexus LS 400 był krokiem milowym w światowej motoryzacji. Auto, na przełomie lat 80. i 90., błyskawicznie stało się w Stanach Zjednoczonych wyznacznikiem statusu społecznego i majątkowego, a także afiszem stylu i filozofii życia. Japończycy przedstawili limuzynę, która nawet dziś, po 30 latach od wdrożenia do produkcji wciąż uchodzi za jeden z najważniejszych samochodów ostatnich dziesięcioleci. Na drogach zachowało się wiele sprawnych egzemplarzy, co tylko świadczy o dopracowaniu konstrukcji. W oczach wielu fanów już stał się pełnowartościowym youngtimerem, którego wartość sukcesywnie rośnie.

Kolejny przełom nastąpił w 1997. Podczas, gdy konkurencja skupiała się na sedanach i rodzinnych kombi, Japończycy przedstawili światu na salonie samochodowym w Chicago model RX. Lekkiego SUV-a klasy średniej z nowoczesnymi technologiami odzianymi w obłe, zewnętrzne kształty. Lexus znów postawił świat motoryzacyjny na głowie, czego dowodem było zainteresowanie zaprojektowaną od podstaw konstrukcją. Nowe auto z napędem na cztery koła i benzynowym silnikiem V6 o pojemności 3 litrów (223 KM mocy) znalazło w pierwszym roku w USA 42 tysiące klientów.

Dwadzieścia lat na Starym Kontynencie

Dokładnie po trzech latach od debiutu RX-a, pokazano odświeżoną wersję. Tym razem również na Starym Kontynencie. Po kolejnych trzech nadszedł czas na redefinicję SUV-a klasy premium. Druga generacja bestsellerowego modelu znów wprawiła w osłupienie motoryzacyjne środowisko (2005). Lexus rozpoczął produkcję odmiany hybrydowej, będącej pierwszym tego typu autem na świecie. RX 400h wyposażony w 211-konny silnik benzynowy 3.3 V6 oraz 167-konną jednostkę elektryczną generował systemowo 272 KM. To wartość porównywalna z potencjałem ówczesnych V8 4.0. Flagowy w Europie SUV mógł być napędzany tylko elektrycznie, wyłącznie benzynowo lub obydwoma silnikami naraz. Lexus Hybrid Drive automatycznie koordynował pracę jednego i drugiego silnika w taki sposób, by uzyskać zużycie paliwa na rekordowo niskim poziomie 8,3 l/100 km.

Jak to działa?

Metoda działania nie jest taka prosta, jak się wydaje. By optymalizować parametry obu jednostek napędowych, niezbędny jest inteligentny procesor analizujący dane z dziesiątek rozmaitych czujników. To pozwala maksymalizować osiągi i jednocześnie istotnie wpływać na korzystne zużycie paliwa, niedostępne dla porównywalnych samochodów z napędem konwencjonalnym. Podczas jazdy w trybie spalinowym, część energii trafia do akumulatorów. Podobnie rzecz się dzieje w momencie wytracania prędkości, zarówno swobodnego toczenia, jak i przy użyciu pedału hamulca (energia kinetyczna). Prąd gromadzony w wysokonapięciowych bateriach trakcyjnych trafia ponownie do układu w czasie przyspieszania już od zerowej prędkości obrotowej silnika. Koło się zamyka, a w określonych warunkach Lexus potrafi poruszać się w trybie bezemisyjnym. Nie tylko w mieście, lecz również na drogach ekspresowych. Tak wyglądały początki. Mimo, że ogólna zasadzie działania obowiązują podobne prawidła, dzisiejsza technologia Lexusa pozwala na jednostce elektrycznej pokonywać nawet połowę codziennych dojazdów do pracy, na zakupy, czy na podmiejską działkę. Idźmy jednak po kolei.

Czas na kolejne wcielenia zaawansowanego zestawu naczyń połączonych

Japończycy wierzyli w swój nowatorski projekt, a nowy trend dość szybko podchwycił rynek. Wzrosła świadomość ekologiczna, zaś napędy przyjazne środowisku opracowane przez Lexusa zaczęły trafiać do kolejnych modeli. Druga generacja układu Lexus Hybrid Drive zadomowiła się we flagowej limuzynie LS 600h. Pierwszy w historii system hybrydowy oparty na 5-litrowym, benzynowym V8. 445 KM i 520 Nm gwarantowało sprint do setki w 6,3 sekundy. Równie imponująco przedstawiało się zużycie paliwa w cyklu mieszanym – 9,29 litra na 100 km. W tym bardzo prestiżowym segmencie będącym pokazem siły koncernu, takie wartości nie były dla konkurentów nieosiągalne.

Trzecia ewolucja „zielonego” tandemu napędowego zadebiutowała w 2013 pod maską Lexusa IS 300h. Tutaj wykorzystano 2,5-litrowy silnik benzynowy pracujący w cyklu Atkinsona, inteligentny system zmiennych faz rozrządu i wysokowydajny system recyrkulacji gazów spalinowych. Lekko zmodyfikowany zestaw spalinowo-elektryczny trafił też do modelu NX i sportowego coupe RC 300h.

Podczas, gdy konkurencja w technologiach hybrydowych dopiero raczkuje i wyraźnie przespała moment, w którym świat poszedł do przodu, Lexus zaadaptował w LC 500h kolejną ewolucję układu. Multi Stage Hybrid System generuje w sportowym modelu 359 KM, co przekłada się na świetne osiągi. 5 sekund do setki i konsumpcja paliwa na poziomie 8,1 litra. Obecnie, ekologiczne zespoły napędowe trafiają do wszystkich samochodów japońskiego producenta. W skali globu sprzedaż tego typu aut Lexusa przekroczyła 1,6 mln sztuk. W samej Europie Zachodniej i Środkowej hybrydy odpowiadają za 99% sprzedaży Lexusa.

To nie jest ostatnie słowo

Lexus się nie zatrzymuje i sukcesywnie wprowadza zaawansowany, „zielony” napęd do mniejszych i bardziej dostępnych modeli. Przełomem był rok 2019. Kilkanaście miesięcy temu Japończycy „udomowili” czwartą generację w nowym sedanie ES 300h i najmniejszym w gamie crossoverze UX 250h. Sedan wykorzystuje 2, natomiast kompaktowy SUV 2,5-litrową jednostkę pracującą w cyklu Atkinsona. Zmodyfikowano też akumulatory, by stały się lżejsze i mniejsze, co korzystnie wpłynęło na zasięg na prądzie, a także funkcjonalność obu modeli. Efekty przekonają najzagorzalszych przeciwników ekologii. Limuzyna klasy wyższej średniej rozwija 218 KM, zużywając przy tym 5,3-5,8 litra na 100 km i emitując 100 g/km CO2. UX oddaje do dyspozycji kierowcy 184 KM, a jego zużycie wynosi 4,1 l/100 km (emisja CO2: 94 g/km).

Nie ma jednak róży bez kolców, bowiem praca japońskich inżynierów oraz kierowców testowych wymagała niemałych poświęceń. By doszlifować najnowsze napędy, konstruktorzy zbudowali 60 prototypów. Pokonano nimi ponad 10 milionów kilometrów w rozmaitych warunkach, aby podnieść efektywność termiczną jednostki spalinowej. Udało się. Jej sprawność cieplna wynosi 41 procent. Do tego dołożono nowy układ zmiennych faz rorządu VVT-iE o inteligentnym, elektrycznym sterowaniu zaworów dolotowych, zmodyfikowaną pompę oleju o zmiennym wydatku, czy wielootworkowe dysze wtryskiwaczy paliwa.

To dopiero pierwszy akt spektaklu

Profesura Lexusa w wiedzy obejmującej technologię hybrydową objawia się obecnością tego napędu w każdym modelu w gamie. Znajdziemy ją w 10 samochodach z różnych segmentów – od kompaktowego IS-a, po okręt flagowy LS 500h. Wiemy też, że to nie jest ostatnie słowo japońskiego koncernu. Kolejne lata z pewnością będą tłuste.

Materiał Promocyjny 

Mogą Ci się również spodobać

Johan van Zyl, prezes Toyota Motor Europe: Coraz mocniej stawiamy na hybrydy

Dla nas największym wyzwaniem pozostaje elektryfikacja, częściowo wymuszona koniecznością osiągnięcia wyznaczonych poziomów emisji dwutlenku ...

Skoda Kodiaq Scout

WIDEO | Skoda 4×4: Pewność, bezpieczeństwo i swoboda

W ubiegłym roku Skoda zanotowała rekordowy udział sprzedaży aut 4x4. 10 procent klientów zdecydowało ...

Volkswagen chce uniezależnić się od azjatyckich dostawców baterii

Do 2025 roku Volkswagen planuje wprowadzić 80 modeli elektrycznych i hybryd typu plug-in. Właśnie ...

Top 20 | Najbardziej zakorkowane miasta na świecie

W jakich miastach stoi się najdłużej w korkach? Z raportu INRIX 2018 Global Traffic Scorecard wynika, ...

Pojazdy na minuty na celowniku hakerów

Cyberprzestępcy są w stanie przejąć kontrolę nad autem czy hulajnogą, którą jedziemy. Aplikacje do ...

Ferrari lub Williams. Przyszłość Kubicy rozstrzygnie się w najbliższych dwóch tygodniach

Robert Kubica jest jednym z czterech kierowców, którzy otrzymają drugi bolid w teamie Williamsa. ...