Rz: Jak ważne dla Peugeota było wygranie Rajdu Dakar?

Wygranie takiego rajdu po raz trzeci z kolei to dowód, że w naszym zespole wszystko działa. Czyli że sprawdziło się i auto, i ludzie.

Udział w rajdzie Dakar jest niesłychanie kosztowny. Czy Peugeot to robi, bo szef Grupy PSA Carlos Tavares jest fanem motosportu?

Wszystkie koszty kontrolujemy i szczerze powiem, że uważam je za rozsądne. Ale bardzo patrzymy na wydatki i nie bierzemy udziału w tych najdroższych zawodach, a przed podjęciem decyzji robię dokładne kalkulacje. W przypadku Dakaru nie ma wątpliwości: inwestycja zwróciła się z nadwyżką.

Peugeot jest marką masową. Dakar to jednak impreza dość elitarna. Czy udział w niej pomaga w sprzedaży?

Zwycięstwo w Dakarze wspiera sprzedaż tak samo jak tytuł Auta Roku, które w ubiegłych latach zdobyliśmy dwukrotnie. Dla mnie jednak miarą sukcesu wcale nie jest wielkość sprzedaży, ale globalna ekspozycja w mediach, a ta w ostatnich latach była w naszym przypadku naprawdę wyjątkowa. Pewnie na końcu ma to również wpływ na sprzedaż, bo rzeczywiście: cały czas nam rośnie. Ale zapewniam: w życiu nie położyłbym na stole 200 milionów euro na samo zwiększenie sprzedaży, bo to zbyt mało. Dla mnie liczy się odczucie zespołu, ten wyjątkowy efekt, który nadaje sens wszystkiemu, co robię w życiu.

Peugeot ma w planie produkcję superauta. Jak daleko jest pan od momentu, kiedy rzeczywiście to auto wyjedzie na drogę albo chociaż zostanie pokazane w formie modelu koncepcyjnego?

Cały czas nad tym pracujemy. Jeśli już coś zrobimy, to musi to być najlepsze auto na świecie. Na razie moim najważniejszym celem jest zwiększyć naszą obecność poza Europą. Na razie eksport poza nasz kontynent prognozujemy na poziomie 45 proc. sprzedaży w roku 2018. Dążę jednak do tego, aby była ona podzielona 50/50 w Europie i poza nią. I mam na myśli nie tylko auta osobowe, ale i dostawcze. Na razie więc najwięcej pieniędzy wydajemy na rozwój globalny. A jeszcze dodatkowo zaczęliśmy właśnie ofensywę w produkcji aut z napędem elektrycznym, będę musiał się zorientować, czy wystarczy mi pieniędzy jeszcze na superauto. Czyli dokładnie wyważyć proporcje pomiędzy tym, co chciałbym mieć, a tym, co jest realne.

A co chciałby pan mieć?

Najprawdopodobniej pokażemy to podczas Salonu Samochodowego w Paryżu jesienią 2018. Ale nie zdecydujemy się, jeśli nie będziemy w 100 procentach pewni, że jesteśmy gotowi. Gotowość oznacza w tym wypadku, że takie auto będzie w stanie zarobić pieniądze, korzystnie wpłynie na wizerunek marki i zwiększy sprzedaż globalną. Jeśli będziemy pewni każdego z tych elementów strategii, projekt otrzyma zielone światło. I znów nigdy nie położę pieniędzy na stole, dopóki nie zrobimy analiz, które muszą udowodnić, że taki projekt będzie korzystny dla przyszłości Peugeota i całej Grupy PSA. Peugeot ma za sobą wieloletnią historię i nie możemy jej zmarnować jednym nieprzemyślanym projektem.

Mówi pan: rynek globalny. O jakie konkretne kraje tutaj chodzi?

Żaden kraj nie jest zbyt mały, żaden klient nie jest za mało ważny. Wszędzie, gdzie mogę zatknąć flagę Peugeota, zrobię to. Zazwyczaj rozwinięcie działalności trwa około 12 miesięcy. To jest możliwe w Afryce, w Indiach, w krajach Azji Południowo-Wschodniej. W roku 1962 Peugeot był praktycznie wszędzie, nawet w Republice Południowej Afryki czy w Australii. Teraz założenia są takie: jeśli jesteśmy w stanie zarabiać na inwestycji po 24–36 miesiącach, to idziemy do przodu. Rozwijamy się w Etiopii i w Namibii. W Tunezji ruszymy z produkcją furgonetek. W tym roku ruszymy w Wietnamie. Więc, jak mówiłem, gdzie tylko mogę zatknąć flagę, robię to natychmiast z przekonaniem, że Peugeot może być naprawdę marką światową. Więc wracając do pytania o superauto, bardzo chciałbym wydać miliony na ten projekt, ale wcześniej muszę je zarobić.

Są rynki, na których marki francuskie nie są szczególnie popularne, natomiast niemieckie postrzega się o wiele lepiej. Jak zamierza pan przekonywać, że produkt francuski jest tam samo dobry, albo i lepszy?

Nie stracę ani jednego euro i ani minuty na przekonywanie, że jesteśmy od kogoś lepsi. W krajach, gdzie wizerunek marek niemieckich jest silniejszy, nie będę się z nikim boksował. Mamy w grupie niemiecką markę, niech oni tam walczą. Prezes Opla Michael Lohscheller, który od niedawna jest moim bratem, będzie zabiegał o te rynki. Nikt go już teraz nie ogranicza wyłącznie do Europy. Moje zadanie jest takie: mam walczyć tam, gdzie nas nie było, i oczywiście tam gdzie jesteśmy. To wszystko.

Mówi pan o swoim niemieckim bracie, ale przecież konkurujecie również ze sobą?

I to jak! Codziennie rano myślę o Oplu! A jako szef marki konkuruję ze wszystkimi. Ale z drugiej strony nie jestem głupi i kiedy słyszę, że osoba, która odpowiada za dany region, mówi mi, że akurat u niego lepiej pasuje inna marka z Grupy PSA, nie będę się pchał. Mamy różne auta i nie pamiętam, aby w historii naszej grupy PSA miała się tak dobrze.

Jak zmieniła się sytuacja Peugeota, kiedy do PSA dołączył Opel?

Na początku grudnia 2017 zorganizowaliśmy przegląd stylistyki naszych aut. Wtedy też przedstawione zostały wskazówki dla każdej z naszych marek: DS, Citroen, Peugeot i Opel. Chcieliśmy sprawdzić, że modele się nie kanibalizują stylistycznie. Usiedliśmy razem – szefowie marek, Carlos Tavares i główny stylista. Wtedy też zdecydowaliśmy, co ma wyróżniać Peugeota – między innymi światła i kokpit. Czyli nie ma problemu. Każda nasza marka ma wyróżniające ją cechy. Tak samo jak i swoją pozycję na rynku – DS to znak firmowy francuskiego luksusu, Citroen to marka skierowana do młodych ludzi, Peugeot – emocje, a Opel ma pozycję na rynku niemieckim i brytyjskim z wielką szansą rozwoju na rynkach globalnych. Cieszy także, jak szybko idzie restrukturyzacja Opla. To już jest inna firma.

A jak postrzegany jest polski rynek? Pana zdaniem która technologia sprzedaje się lepiej: francuska czy niemiecka?

Widzę, że i auta francuskie, i auta niemieckie sprzedają się dobrze. Najważniejsze, że rynek rośnie tak szybko.

A jesteście gotowi na zakaz wjazdu diesli do niektórych miast?

Nie jest to dla nas problem. W tej chwili udział diesli w naszej sprzedaży zmniejszył się o 5 pkt proc. A już w przyszłym roku każdy będzie mógł sobie wybrać konkretny model Peugeota, a potem dopiero odpowiednio dobrać sobie do niego napęd.

Jean-Philippe Imparato związany jest z marką Peugeot od 1989 roku. Był m.in. szefem krajowym i regionalnym marki, odpowiadał za rynek Ameryki Łacińskiej i współpracę z Chinami. Absolwent Instytutu Zarządzania w Grenoble.