Rewolucja elektryczna nie może być nudna

Jean-Philippe Imparato – z prezesem marki Peugeot rozmawia Danuta Walewska

Publikacja: 21.01.2018 10:23

Jean-Philippe Imparato, prezes marki Peugeot

Jean-Philippe Imparato, prezes marki Peugeot

Foto: materiały prasowe

Czy w tej chwili, kiedy sprzedaż PSA wzrosła o 15 proc, możemy powiedzieć, że plan naprawy grupy się powiódł?

Z pewnością można powiedzieć, że plan rozwoju „Push to Pass” w przypadku Peugeota zadziałał w 100 procentach. Z liczbą 2,1 mln sprzedanych aut mamy własny rekord wszech czasów. Cieszy to, że wzrosła zwłaszcza sprzedaż poza Europą Zachodnią, co ma dla mnie szczególne znaczenie, bo daje szerszą perspektywę. W 2015 roku sprzedawaliśmy na świecie 38 proc. naszej produkcji. W tej chwili jest to już 45 proc. Ważne jest zwłaszcza to, że powiódł się plan przeniesienia naszej marki do wyższego segmentu rynku. W tej chwili 70 proc. sprzedaży, to auta droższe, bogato wyposażone. Widać to przede wszystkim po modelu 3008, ale nie tylko. Gdybym więc teraz miał przygotowywać strategię na kolejnych 10 lat, muszę pamiętać, że znacznie lepiej sprzedają się auta nienagannej jakości i wyższych segmentów, a konsumenci nie mają problemu, żeby za nie drożej zapłacić.

Jak znam Carlosa Tavaresa z pewnością nie przyjąłby do wiadomości, że w kolejnych latach Peugeot nie będzie miał przynajmniej takich wyników, jak w 2017 roku. Jak zamierza je pan osiągnąć?

Mój szef nigdy nie jest zadowolony, jeśli wyniki nie są wyraźnie coraz lepsze. W tym roku będziemy musieli pobić kolejny rekord, a żeby to osiągnąć nasz plan musi być spójny. Po pierwsze więc: powiedzieliśmy sobie, że co roku będziemy mieli jeden nowy model. Po drugie: musimy solidnie przygotować przejście do nowych napędów. W latach 2019- 2023 będziemy mieli już 30 proc. naszej oferty także w wersji elektrycznej. Świat Peugeota się zmienia. Nie chcę jednak, żeby ta e-rewolucja była nudna. Każdy więc będzie miał możliwość kupienia modelu Peugeota z dowolnie wybranym napędem najlepiej dostosowanym do eksploatacji auta. To prawda, świat się zmienia, ale nadal pozostają różnice między kontynentami, regionami, krajami, a nawet miastami. Czyli może pani sobie kupić np Peugeota 308 i odpowiednio do potrzeb dobrać — silnik benzynowy, diesla, hybrydę, czy elektryczny. Zresztą tak samo a la carte będzie można dobrać resztę wyposażenia. Natomiast kiedy pojawi się już ustawodawstwo pozwalające na wjazd na ulice aut autonomicznych, dołączymy do oferty również taką opcję: czy klient chce sam prowadzić auto, czy woli, żeby jechało „samo”. Nasza rewolucja wygląda tak: nie zamierzam niczego zmieniać w kalendarzu premier, ani zapominać o naszej historii i korzeniach. Ale klient będzie miał wybór większy, niż kiedykolwiek w przeszłości.

Powiedział pan, że do wyboru będą silniki diesla, Czy to znaczy, że Peugeot wierzy, że diesel ma przyszłość?

Peugeoty sprzedajemy w 100 krajach, trzeba założyć, że rewolucja w napędach nie będzie przebiegała wszędzie w jednakowym tempie. Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych 5 lat silniki diesla nadal będą istniały i będzie na nie popyt. A my zawsze będziemy gotowi do tego, co będzie chciał rynek. W ten sposób Peugeot nie będzie miał kłopotu z dostosowaniem swojej oferty do upodobań konsumenckich w jakimkolwiek kraju. Francja, to nie Polska, a Polska, to nie Wielka Brytania, a Wielka Brytania, to nie Rosja. W każdym z tych krajów konsument jest inny.

W ostatnich kilku latach dwukrotnie Peugeoty zostały wybrane Autami Roku (Car of The Year). Co trzeba zrobić, że wyprodukować takie auto?

Trafić w oczekiwania rynku. Zacznijmy od tego, że zawsze ważna jest stylistyka auta. Jeśli bym musiał zdecydować się na kompromis pomiędzy jakimś elementem wyposażenia, jakimś dodatkowym kosztem a stylistyką, to zawsze ona będzie dla mnie najważniejsza. Tutaj nie ma żadnej dyskusji. Zawsze, kiedy przygotowywany jest nowy model, dochodzi do momentu, kiedy trzeba dokonywać takich wyborów. W przypadku Peugeota właśnie wygląd auta zawsze liczył się szczególnie. Jedna z trzech wartości, o których mówimy w Peugeocie, to elegancja. I tak właśnie było w przypadku 308 i 3008. Przy tym jeśli mówię o stylistyce, myślę zarówno o wnętrzu samochodu, szczególnie o i-kokpicie, cyfrowym panelu zegarów, dużym ekranie dotykowym, co zwiększa komfort jazdy. Inaczej nie byłoby możliwe zwiększenie sprzedaży 308 o 23 proc. Wiem także, że w Polsce właśnie wygląd auta ma ogromne znaczenie. Nawet więc nie myślimy o wprowadzaniu taniej marki do naszej grupy.

Na rynku nie spada popyt na SUVy. Jak pan sądzi, jak długo utrzymają się takie preferencje konsumentów?

To fenomen ostatnich 2-3 lat. I w tej chwili każdy producent uznał, że musi mieć SUVa w swojej ofercie. Dlatego i my nie zamierzamy rezygnować z takich modeli. Nie zmienia to faktu, że przygotowujemy się również do wprowadzenia na rynek limuzyny XXI wieku. Najprawdopodobniej już podczas salonu samochodowego w Genewie na początku marca tego roku, będziemy mieli coś do pokazania.

Co dla Peugeota oznacza wejście Opla do rodziny PSA? Nie poczuł się pan zagrożony niemiecką marką? Przecież dotychczas ostro ze sobą konkurowaliście.

Dla nas to była wspaniała wiadomość, bo daje szansę na stworzenie europejskiego czempiona, który łączyłby dwie kultury — niemiecką i francuską. W żadnym razie nie dochodzi do kanibalizacji marek, bo modele nie są do siebie podobne. Opel jest silny w Niemczech i Wielkiej Brytanii i w Polsce. Peugeot jest silniejszy we Francji i w Hiszpanii. Poza Europą nie ma mowy o tym, żeby nasze marki konkurowały ze sobą. Kiedy Opel wchodził do grupy PSA, właśnie przygotowywaliśmy właśnie strategię na kolejne lata. I w żadnym punkcie nie musieliśmy zmieniać. W tej chwili mamy intensywne kontakty, co oczywiście nie zmienia faktu, że nieustannie ze sobą konkurujemy, bo to nieodłączna część egzystencji w tej branży. Widać to zresztą było we współpracy zespołów we właśnie zakończonym Rajdzie Dakaru.

To w takim razie która marka zmusza pana do większego wysiłku intelektualnego Opel, czy Citroen?

Każda marka jest dla mnie konkurencją. Tyle, że ta wewnątrz grupy jest dla mnie przyjaźniejsza.

Kilka razy podczas naszej rozmowy wymienił pan polski rynek. Jak jest on ważny dla Peugeota?

Bardzo ważny, bo sprzedaż nieustannie się powiększa. W latach 2016- 2017 odnotowaliśmy 17 procentowy wzrost sprzedaży, szczególnie w segmencie aut osobowych i 12- procentowy wzrost w segmencie aut dostawczych. Nasz zespół zbudował silną sieć dystrybucji. Teraz wiem, że Peugeot w Polsce nastawia się na sprzedaż flotową, bo w roku 2018 właśnie tutaj będzie najwięcej możliwości. A sam polski rynek jest tak samo ważny, jak inne duże rynki na świecie.

Rozmawiała Danuta Walewska

Czy w tej chwili, kiedy sprzedaż PSA wzrosła o 15 proc, możemy powiedzieć, że plan naprawy grupy się powiódł?

Z pewnością można powiedzieć, że plan rozwoju „Push to Pass” w przypadku Peugeota zadziałał w 100 procentach. Z liczbą 2,1 mln sprzedanych aut mamy własny rekord wszech czasów. Cieszy to, że wzrosła zwłaszcza sprzedaż poza Europą Zachodnią, co ma dla mnie szczególne znaczenie, bo daje szerszą perspektywę. W 2015 roku sprzedawaliśmy na świecie 38 proc. naszej produkcji. W tej chwili jest to już 45 proc. Ważne jest zwłaszcza to, że powiódł się plan przeniesienia naszej marki do wyższego segmentu rynku. W tej chwili 70 proc. sprzedaży, to auta droższe, bogato wyposażone. Widać to przede wszystkim po modelu 3008, ale nie tylko. Gdybym więc teraz miał przygotowywać strategię na kolejnych 10 lat, muszę pamiętać, że znacznie lepiej sprzedają się auta nienagannej jakości i wyższych segmentów, a konsumenci nie mają problemu, żeby za nie drożej zapłacić.

Pozostało 85% artykułu
Archiwum
Gliwice walczą o motoryzacyjną nowość z silnikiem z Tych
Archiwum
Zarobki Elona Muska zatwierdzone, ale nie jednogłośnie
Archiwum
Dyrekcja Skody proponuje podwyżkę zarobków
Archiwum
Europejski plan produkcji PSA
Archiwum
Fabryka Opla w Tychach uratowana
Archiwum
Toyota wstrzymuje testy po tragicznym wypadku Ubera