Volkswagen bez prezesa, Winterkorn zrezygnował

Pod naciskami z zewnątrz zrezygnował prezes Volkswagena Martin Winterkorn. Nowy prezes firmy będzie znany w najbliższy piątek

Publikacja: 23.09.2015 18:26

Martin Winterkorn zrezygnował ze stanowiska prezesa Volkswagen Gropu

Martin Winterkorn zrezygnował ze stanowiska prezesa Volkswagen Gropu

Foto: AFP

Jaka będzie Grupa Volkswagena bez Martina Winterkorna? I kto go zastąpi? Odpowiedź na to drugie pytanie najprawdopodobniej poznamy w najbliższy piątek.

Zdecyduje rada nadzorcza, która – co jeszcze tydzień temu było oczywiste – miała przedłużyć mu kadencję o 2 lata, do 2018 roku.

„Volkswagen potrzebuje nowego startu. A ja rezygnacją otwieram drogę do nowego startu. Robię to w interesie firmy mimo, że nie mam poczucia, jakobym zrobił coś złego” – napisał były już prezes Grupy Volkswagena w opublikowanym późnym popołudniem oświadczeniu.

Nie wiadomo, czy ten najlepiej opłacany niemiecki biznesmen jest w tym skandalu winnym, czy kozłem ofiarnym. I nie wiadomo, czy informacje o „dostawkach” do pomiaru spalin wiedział, czy też mu o nich nie powiedziano. Tak, czy owak był winien. Jako szef odpowiadał za etykę w firmie i za przepływ informacji. Tutaj szwankowało i jedno i drugie.

Na 68- letniego Winterkorna naciskano ze wszystkich stron. Opinia publiczna w wielu krajach, rządy, w tym niemiecki, nie szczędziły słów krytyki, często wykorzystując porażkę rywala własnych producentów. Ale oburzona była także kanclerz Angela Merkel. Więc tak naprawdę nie miał innego wyjścia, zwłaszcza po tym, jak w ciągu trzech dni kapitalizacja rynkowa Volkswagena spadła o 35 proc.

Jako potencjalnych następców Winterkorna wymienia się prezesa marki Volkswagen, Huberta Diessa, który nie tak dawno przeszedł z BMW oraz prezesa Porsche, Mathiasa Muellera – mającego silne poparcie ze strony rodziny Porsche (ich holding ma 51 proc. udziałów w Volkswagen Group). Mueller zarządza marką, która jest najbardziej dochodowa w grupie. Z kolei Diessa ściągnął Winterkorn po tym, jak zrobił się specjalistą od cięcia kosztów w BMW, a w VW już było widać pierwsze efekty jego pracy.

Winterkorn, który szefował grupie od 2007 roku zasłużył się Volkswagenowi, jak żaden inny z prezesów. Zmniejszył zatrudnienie o 20 tysięcy pracowników do nieco ponad 550 tys. zwiększając jednocześnie portfel marek do 12 – od luksusowych Lamborghini po ciężarówki Scania i motocykle Ducati. Bardzo chciał jeszcze dokupić od Fiata Alfę Romeo, mu się nie udało.

Rozwinął produkcję, zwłaszcza w niskokosztowych lokalizacjach, m.in w Chinach i Meksyku. Zanim przyszedł do Volkswagena, był szefem Audi i spierał się ze wszystkimi dookoła. Do jego zasług zaliczane jest to, że nie pozwolił na przejęcie Volkswagena przez Porsche, co zamierzał zrobić Windelin Wiedeking, prezes luksusowej marki.

Wiosną tego roku stoczył walkę o władzę z rodziną Piechów, która posiada 50,7 proc praw głosu i ją wygrał, także dzięki wsparciu związków zawodowych. Wydawało się, że jest niepokonany. Szykował się także sukces marketingowy, bo wszystko wskazywało w tym roku, że na liście największych koncernów motoryzacyjnych od względem sprzedaży pokona dotychczasowego lidera – Toyotę. W I półroczu Volkswagen już był liderem.

Wiadomo jednak, że winnych skandalu w VW jest więcej, a sam Winterkorn wcale nie musiał wiedzieć o „masowaniu” danych. Nowy prezes, ktokolwiek nim zostanie, będzie musiał przeprowadzić śledztwo i to przy otwartej kurtynie – tego domaga się sama kanclerz Merkel. Winni zapewne zostaną przykładnie ukarani, ale pozostaje jeszcze kwestia finansowa. Aplikacje zmieniające odczyty emisji spalin zainstalowane zostały w 11 mln aut i nie wystarczy zwyczajna akcja przywoławcza. Już posypały się pozwy, na razie tylko w Stanach Zjednoczonych, gdzie Volkswagenowi grozi 18 mld dolarów kary tylko ze strony władz. Koncern odłożył na ten cel 6,5 mld euro, wiadomo że to o wiele za mało, tak samo jak jest oczywiste, że akcjonariusze o dywidendzie mogą zapomnieć. Przy tym VW nie może liczyć na zyski z rynku amerykańskiego, gdzie jego niemiecka konkurencja radziła sobie wyjątkowo dobrze.

Tyle, że Volkswagen to firma niebiedna. W końcu czerwca 2015 raportowała o zapasie gotówki w wysokości 21,5 mld euro, a zeszłoroczny zysk netto wyniósł 12,7 mld euro. Wypracowany on został głównie przez Porsche i Audi oraz operacje na rynku chińskim.

Zanim jeszcze złożył rezygnację, Winterkorn zamierzał podzielić się z władzą z szefami regionów. Czy takie plany będzie miał jego następca? Na razie nie wiadomo.

W pożegnalnym liście Winterkorn nie ukrywał, że decyzja o odejściu jest bardzo trudna. „Volkswagen był i zawsze będzie moim życiem” – napisał.

Jaka będzie Grupa Volkswagena bez Martina Winterkorna? I kto go zastąpi? Odpowiedź na to drugie pytanie najprawdopodobniej poznamy w najbliższy piątek.

Zdecyduje rada nadzorcza, która – co jeszcze tydzień temu było oczywiste – miała przedłużyć mu kadencję o 2 lata, do 2018 roku.

Pozostało 93% artykułu
Archiwum
Gliwice walczą o motoryzacyjną nowość z silnikiem z Tych
Archiwum
Zarobki Elona Muska zatwierdzone, ale nie jednogłośnie
Archiwum
Dyrekcja Skody proponuje podwyżkę zarobków
Archiwum
Europejski plan produkcji PSA
Archiwum
Fabryka Opla w Tychach uratowana
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?