Francuska rewolucja w Oplu ogarnia Polskę

Niemiecka marka ma przestać kojarzyć się z tanimi autami. Koniec kuszenia rabatami.

Publikacja: 23.11.2017 21:00

Francuska rewolucja w Oplu ogarnia Polskę

Foto: Bloomberg

Polscy dilerzy Opla są zadowoleni z pierwszych zmian, jakie zostają wprowadzone po przejęciu tej marki przez francuską grupę PSA. Ale na rynku, po początkowo pozytywnych komentarzach dotyczących połączenia firm, pojawiają się wątpliwości.

– Od strony organizacyjnej obserwuję tylko racjonalne zmiany, choćby związane z optymalizacją stoków (zapasów aut – red.) – mówi Marek Adamski-Kubisz, dyrektor sieci dilerskiej Opel Westmotor.

Ma jednak wątpliwości. Jego zdaniem niewiadomą może być przyjęcie przez klientów tego, co w autach podlega powszechnemu procesowi globalizacji. – Na przykład trzycylindrowe silniki Peugeota, które sprzedawałem przez prawie cztery lata, oceniam bardzo dobrze. Mają znakomitą opinię na rynku. Ale nie wiemy, czy tę opinię znają klienci Opla, dla których zaskoczeniem może być francuski silnik pod maską niemieckiego auta – mówi Marek Adamski-Kubisz.

Po pierwsze, prościej…

Restrukturyzacja Opla, ogłoszona dwa tygodnie temu, zaczęła się nie od zmian produkcyjnych, ale od sieci dilerskich. Opel ma dzisiaj w Europie 1,7 tys. punktów sprzedaży. W strategii dla tej marki wyraźnie widać elementy, jakie prezes Grupy PSA Carlos Tavares wprowadzał do Peugeota, a zwłaszcza Citroëna po przejęciu zarządzania grupą.

Jak ujawnił Peter Kuespert, szef sprzedaży w Oplu, zmiany mają polegać przede wszystkim na uproszczeniach. Nie będzie już kilku różnych zniżek stosowanych przez dilerów, a ceny mają być przejrzyste. W rozmowie z niemieckim „Automobilwoche” nie ukrywał, że zostanie przeprowadzona dokładna analiza wyników poszczególnych sieci dilerskich, bo, jak mówił, są między nimi potężne różnice.

– Nie będzie tu żadnych tabu – tłumaczy teraz Johan Willems, odpowiedzialny za komunikację wiceprezes Opla. Będzie się liczyła już nie liczba sprzedanych pojazdów, ale to, jakie osiągnięcia ma diler w handlu autami droższymi.

Chociażby w niemieckich sieciach dilerskich istniała dotychczas kultura sprzedaży opli za wszelką cenę. Wiadomo, że 45 proc. aut, jakie marka sprzedała w tym kraju, było rejestrowanych przez importerów bądź sieci dilerskie. Średnia niemiecka dla wszystkich marek to 29 proc.

Opel w żadnym wypadku nie będzie kojarzony z tanimi markami. Mają w tym pomóc hybrydy, SUV-y i auta z napędem elektrycznym.

Na rynkach, gdzie sieci Opla są niewystarczające, auta niemieckiej marki będą sprzedawane przez dilerów PSA. Nie dotyczy to Polski.

…po drugie, ambitniej

– Carlos Tavares robi wszystko, by plan naprawczy w Oplu wyglądał tak, jakby rzeczywiście był pomysłem niemieckim – mówi Tim Urquart, analityk IHS Markit. Ale jego zdaniem w planach jest mnóstwo rozwiązań, które sprawdziły się w programie ratowania PSA „Push to Pass”.

Peugeot i Citroën, tak samo jak teraz Opel, dążą do obniżki kosztów produkcji o 700 euro na samochodzie. W tym 400 euro oszczędności ma pochodzić z usprawnień logistyki i produkcji. Opel ma osiągnąć marżę zysku na poziomie 2 proc. w 2020 r. i 6 proc. w 2026. W PSA planowano wcześniej 2 proc. w 2015 r. i 5 proc. koło 2018. Tymczasem rentowność 5 proc. udało się osiągnąć już w 2015 r.

No i wreszcie uproszczenie produkcji. Opel ma wykorzystywać tylko dwie płyty podłogowe z PSA zamiast swoich dotychczasowych dziewięciu. Zamiast dziesięciu rodzajów silników mają być tylko cztery.

W PSA wysoko zawieszono poprzeczkę: ma zarabiać przy 1,6 mln aut wyprodukowanych rocznie, a nie jak wcześniej 2,6 mln. Oplowi prezes postawił jeszcze twardsze warunki: zysk ma się pojawiać po wyprodukowaniu 800 tys. aut.

– Wszystko w porządku – komentuje Tim Urquart. Ale ostrzega: – Naprawa PSA odbywała się w najlepszych czasach dla europejskiej motoryzacji. Opel, niestety, tego szczęścia nie ma.

Opinia

Dariusz Balcerzyk, ekspert rynku motoryzacyjnego, Samar

Rzeczywiście statystyki sprzedaży aut przez importerów sieciom dilerskim w ostatnich latach systematycznie rosły. Były różne powody tej sytuacji. Z jednej strony to presja, by koniecznie sprzedać jak najwięcej i „pompowanie” danych w tabelkach. Ale jednocześnie dilerom potrzebne są auta testowe. To drugi powód, dla którego przejmowali część zapasów aut. Muszą przecież mieć park aut testowych dla klientów. Bardzo rozsądnym posunięciem jest decyzja o zmniejszeniu zapasów na placach. Utrzymywanie floty nowych aut na parkingach jest wyjątkowo kosztowne. Dobrze, że ta decyzja wchodzi w życie pod koniec roku, kiedy i tak trwają wyprzedaże.

Polscy dilerzy Opla są zadowoleni z pierwszych zmian, jakie zostają wprowadzone po przejęciu tej marki przez francuską grupę PSA. Ale na rynku, po początkowo pozytywnych komentarzach dotyczących połączenia firm, pojawiają się wątpliwości.

– Od strony organizacyjnej obserwuję tylko racjonalne zmiany, choćby związane z optymalizacją stoków (zapasów aut – red.) – mówi Marek Adamski-Kubisz, dyrektor sieci dilerskiej Opel Westmotor.

Pozostało 91% artykułu
Archiwum
Gliwice walczą o motoryzacyjną nowość z silnikiem z Tych
Archiwum
Zarobki Elona Muska zatwierdzone, ale nie jednogłośnie
Archiwum
Dyrekcja Skody proponuje podwyżkę zarobków
Archiwum
Europejski plan produkcji PSA
Archiwum
Fabryka Opla w Tychach uratowana