Firm z Ingolstadt zapewniająca Grupie Volkswagena największy zysk będzie wprowadzać na rynek w tym roku co trzy tygodnie kolejną nowość, m.in. przeprojektowaną limuzynę A6, kompaktowy SUV Q3 po liftingu, całkowicie nowy SUV Q8 i elektryczny SUV e-tron. Wąskie gardła wynikające z testowania nowych pojazdów, aby spełniały światowe normy i ubiegłoroczne koszty 387 mln euro skandalu z emisjami spalin spowodują dalsze napięcia.
— To wszystko oznacza ogromne obciążenia dla nas, 2018 będzie rokiem przemiany — stwierdził prezes Rupert Stadler.
Wymiana modeli zmusiła Audi do zrezygnowania z planów dalszego zwiększenia dostaw, firma ograniczyła się do stwierdzenia, że chce powtórzyć przynajmniej ubiegłoroczny rekord 1,88 mln samochodów wydanych klientom. Obroty maja być nieco wyższe od 60,1 mld euro z 2017 r. Ta ofensywa modeli powinna mieć długotrwały dodatni wpływ na dostawy i wyniki w 2019 r. — stwierdziła Audi.
W 2017 r. firmie udało się zmniejszyć o miliard euro koszty w ramach planowanego ograniczenia o 10 mld do 2022 r. wydatków na prace badawczo-rozwojowe, sprzedaż i w innych działach, by wygospodarować fundusze na program aut elektrycznych. Korzystając z nowej płyty podłogowej dzielonej z Porsche Audi planuje ponadto wypuszczenie do 2025 r. 20 modeli z dodatkowym napędem elektrycznym, ponad połowa ma być całkowicie elektryczna.
Sprawa baterii
W przyszłym roku lub za 2 lata dyrekcja podejmie decyzję o produkcji na własnym drogim kosztowo rynku baterii do samochodów elektrycznych — zapowiedział prezes.
Związkowcy naciskają na kierownictwo, by zainwestować w technologię ogniw elektrycznych i w montaż zestawów baterii w 2 najważniejszych zakładach w Ingolstadt i Neckarsulm, gdzie zlokalizowano prace badawczo-rozwojowe i pracuje dwie trzecie załogi liczącej 91 tys. ludzi.
— Nie podjęliśmy jeszcze decyzji w tej spawie — stwierdził Stadler po dorocznej konferencji wynikowej.
Audi założyła zakład produkcji baterii w Brukseli, gdzie w tym roku zacznie montować elektryczne SUV e-tron. Firma wybrała małą fabrykę z 2700 ludźmi jako wiodący ośrodek w programie mobilności Grupy VW. — To również kwestia powierzchni. W Niemczech jest to nieco bardziej skomplikowane. Będziemy musieli zdecydować o tym w następnym roku lub za 2 lata — powiedział prezes.