Trudny powrót Pirelli na giełdę

Włoska grupa oponiarska wróciła na giełdę w Mediolanie w 2 lata po przejęciu jej przez China National Chemical Corp. (ChemCina). Powrót nie okazał się prosty

Publikacja: 06.10.2017 13:34

Trudny powrót Pirelli na giełdę

Foto: Bloomberg

Producent opon segmentu premium i wyczynowych dla bolidów Formuły I zaoferował swe akcje w cenie emisyjnej 6,5 euro, w dolnym przedziale widełek, znacznie poniżej górnej granicy 8,3 euro, uzyskując wycenę rynkową 6,5 mld euro. Pierwszego dnia notowań akcje staniały podczas sesji o 3,4 proc., a zakończyły ją spadkiem o 0,5 proc. do 6,47 euro.

Mimo, że Pirelli należy do grona najbardziej znanych włoskich marek, inwestorów zaniepokoiły duży dług, skomplikowana struktura zarządzania i ryzyko sprzedania pakietu akcji przed terminem przez jednego z mniejszościowych udziałowców. Powrót na giełdę będzie dla niej sprawdzianem popytu na akcje odchudzonej spółki, która skupiła się na produkcji opon z górnej półki, po rezygnacji z mniej dochodowej produkcji opon do ciężarówek i pojazdów przemysłowych. Ta część została włączona do odpowiedniego działu ChemChina.

Od grudnia akcje Pirelli znajdą się we wskaźniku najważniejszych spółek giełdowych FTSE MIB.

Prezes Marco Tronchetti Provera starał się tłumaczyć gorsze wyniki debiutu i ewentualne rozczarowanie inwestorów. — Zobaczymy za kilka miesięcy. Wiemy, że to solidna firma i będzie mieć wyniki. W pierwszych dniach zawsze kursy wahają się — stwierdził.

Właściciele pitego na świecie producenta opon sprzedali w ramach oferty IPO 40 proc. swych udziałów pozyskując 2,6 mld euro bez opcji greenshoe.

Pirelli była na giełdzie mediolańskiej od 1922 r., wycofali ją w 2015 r. Chińczycy po kupieniu 65 proc. w spółce holdingowej kontrolującej tę spółkę. Po debiucie Chińczycy zmniejszyli swe udziały do 45 proc. proc. plus 1 akcja. Tronchetti Provera, UIniCredit i Intesa Sanpaolo mają ok. 10 proc., fundusz inwestycyjny LTI związany z Rosneftem 5 proc. Te proporcje mogą jeszcze zmienić się, jeśli banki wykorzystają opcję greenshoe.

Niektórych analityków zastanawia problem następstwa w kierownictwie, po przejściu Tronchetti Provera na emeryturę w 2020 r. Nie wiadomo też jaką rolę w kierowaniu firmą będą odgrywać Chińczycy po sprzedaży akcji, choć Pirelli zapewniała, że ChemChina nie będzie wtrącać się do zarządzania.

Producent opon segmentu premium i wyczynowych dla bolidów Formuły I zaoferował swe akcje w cenie emisyjnej 6,5 euro, w dolnym przedziale widełek, znacznie poniżej górnej granicy 8,3 euro, uzyskując wycenę rynkową 6,5 mld euro. Pierwszego dnia notowań akcje staniały podczas sesji o 3,4 proc., a zakończyły ją spadkiem o 0,5 proc. do 6,47 euro.

Mimo, że Pirelli należy do grona najbardziej znanych włoskich marek, inwestorów zaniepokoiły duży dług, skomplikowana struktura zarządzania i ryzyko sprzedania pakietu akcji przed terminem przez jednego z mniejszościowych udziałowców. Powrót na giełdę będzie dla niej sprawdzianem popytu na akcje odchudzonej spółki, która skupiła się na produkcji opon z górnej półki, po rezygnacji z mniej dochodowej produkcji opon do ciężarówek i pojazdów przemysłowych. Ta część została włączona do odpowiedniego działu ChemChina.

Archiwum
Gliwice walczą o motoryzacyjną nowość z silnikiem z Tych
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Archiwum
Zarobki Elona Muska zatwierdzone, ale nie jednogłośnie
Archiwum
Dyrekcja Skody proponuje podwyżkę zarobków
Archiwum
Europejski plan produkcji PSA
Archiwum
Fabryka Opla w Tychach uratowana