Taka atmosfera panuje na salonie samochodowym w Monachium, które w poniedziałek, 6 września otworzyły się dla prasy. Dla publiczności otworzą się we wtorek, 7 września. IAA Mobilty w Monachium są hybrydowe. Występują oczywiście prezesi dumni z najnowszych modeli, ale większość publiczności obejrzy wystawę częściowo w realu, a częściowo online. Tę imprezę można było zorganizować, chociaż w formie dotychczas niespotykanej. Wystawców czysto motoryzacyjnych jest niewielu w porównaniu z wystawami samochodowymi sprzed pandemii. Już teraz wiadomo, że odwiedzający nie szczędzą słów krytyki. Wszystkie stoiska można obejść w maksymalnie dwie godziny. Kiedyś potrzebne były na to dwa dni.

IAA Mobility 2021

W halach wystawowych i pawilonach na terenie targów są takie firmy jak Volkswagen, BMW, Mini, Mercedes, Hyundai, Renault czy Ford. Chociaż na stoisku tego ostatniego są raptem trzy samochody. Przeważają natomiast firmy, których obecność na takiej imprezie kiedyś wcale nie byłaby oczywista. Takie jak Huawei, Charge X, Deep Drive Cluster Mobility&Loszegistics, Advantage Austria, czy na przykład tunezyjski Bako Motors. I wiele ,wiele innych oferujących rozwiązania dla motoryzacji. - To bardzo dobry pomysł , żeby obok stoisk takich jak nasze, są także start-upy, które w przyszłości z pewnością będą z nami współpracowały. BMW musiało być w Monachium. To przecież nasze rodzinne miasto - mówi Christian Haririan, dyrektor generalny BMW Polska. - To targi bardziej profesjonalne. Dla rodzin z dziećmi mało jest tutaj do zwiedzania. Zamiast symulatorów jazdy są baterie i demonstracje technologicznych nowinek. Mnie się to podoba. Ale jak pomysł IAA Mobility rozwinie się w przyszłości? Pewnie zobaczymy to w lutym w Genewie - mówi Denis Le Vot, prezes Dacii. - Obecność na targach w Monachium pozwala Volkswagenowi podkreślić skalę naszej ofensywy na płaszczyźnie elektromobilności i pokazać, jakie kroki stawiamy na drodze do neutralności węglowej. Łączymy doświadczeni offline (związane z ekspozycją naszych modeli elektrycznych) z online'owymi (udostępniając szereg ciekawych rozmów i wystąpień mających miejsce na IAA za pośrednictwem internetu) - mówi Hubert Niedzielski, PR manager marki Volkswagen.

Volkswagen ID Life

Już nikt nie chwali się najnowszymi silnikami spalinowymi. Największą premierą Volkswagena był model ID Lifie, który pojawi się na rynku 2025 roku. To pierwsze elektryczne auto Volkswagena z przednim napędem zbudowany w większości zbudowane z materiałów pochodzących z recyklingu. Marka z Wolfsburga obiecuje co wprowadzić do sprzedaży nowy, w pełni elektryczny model. Mercedes wykorzystał targi w Monachium do pokazania nie jednej, a kilku elektrycznych premier. Najważniejszą jest EQE, które w przyszłości ma odgrywać ważną rolę w portfolio marki. Ale Mercedes pokazał również koncept pierwszego e-Maybacha, nowy pomysł na Smarta i elektryczną wersję modelu G nazwaną EQG.

Mercedes EQG

Prezes Renaulta Luca de Meo zachwalał elektryczne Megane EV, które zastąpi Zoe i jego zdaniem przywróci tę markę do „pierwszej ligi elektryków”. Ma to być tym łatwiejsze, że segment C, w którym jest to auto stanowi 40 proc. europejskiego rynku samochodowego. Nowa elektryczna Megane z wyglądu znacznie bardziej muskularna od poprzedniej wersji spalinowej ma zasięg 470 kilometrów, a do zasięgu 300 km ładuje się w pół godziny.

Elektryczne Renault Megane

Za to prezes Grupy BMW, Oliver Zipse wjechał na scenę autem zbudowanym z materiałów z recyklingu BMW iVision Circular. Potem, przesiadł się na i4, który ma zasięg 600 kilometrów. Zresztą Zipse zapewnia, że to jego grupa będzie ostro walczyła o pozycję lidera w elektromobilności. Dlatego właśnie znacząco zwiększyła zamówienia na baterie z 12 do 20 miliardów euro. Nie zmienia to jednak faktu, że BMW, tak samo jak wszyscy inni producenci boryka się z problemem braku półprzewodników. - Niestety ten kryzys potrwa jeszcze wiele, wiele miesięcy — mówił Oliver Zipse w Monachium. Zdaniem prezesa Daimlera, Oli Kalleniusa kryzys półprzewodnikowy może przeciągnąć się nawet do 2023 roku.

BMW-i Vision Circular Concept

W wieczór poprzedzający IAA Grupa Volkswagen zaprezentowała koncepcyjny, autonomiczny model ID.BUZZ. Koncern do autonomii podchodzi dwutorowo. W sektorze prywatnym, gdzie początkowo zobaczymy zautomatyzowane samochody na autostradach, w dalszej perspektywie całkowicie samodzielnie jeżdżące auta oraz w sektorze publicznym, gdzie od razu samochody będą poruszały się autonomicznie w miastach, tutaj celem są np. elektryczne robo-taksówki.

Prototypowy autonomiczny Volkswagen I.D Buzz

- Autonomiczna jazda to jak dotąd największe wyzwanie z jakim mierzy się motoryzacja. Zagadnienie jest niezwykle kompleksowe, jednak warte działania. Otworzy nowe możliwości, zapewni większej liczbie osób dostęp do indywidualnej mobilności, np. młodzieży, osobom starszym, czy niedowidzącym. Sprawi też, że mobilność będzie znacznie bezpieczniejsza niż obecnie, komputer się przecież nie męczy podczas długiej podróży, nic go nie rozprasza. Technologia pojazdów autonomicznych może zmienić kierunek przemysłu motoryzacyjnego z łagodzenia skutków wypadków na zapobieganie wypadkom. Kierowcy zyskają też wiele cennego czasu. Zakładając, że ktoś dziennie spędza za kierownicą zaledwie godzinę, w wieku 45 lat, licząc od uzyskania pełnoletności, spędzi w aucie ponad 13 miesięcy – ponad rok życia. Dzięki technologii, czas potrzebny na prowadzenie auta w miejskich korkach, czy na monotonną jazdę po autostradzie będzie mógł przeznaczyć na coś bardziej przyjemnego – powiedział Tomasz Tonder, dyrektor ds. PR Grupy Volkswagen.