Reklama

Strefy czystego transportu jednak zamknięte dla LPG

Samochody elektryczne tak, ale te z napędem na gaz LPG jednak nie – tak ma wyglądać poprawiony projekt zmiany ustawy o elektromobilnosci i paliwach alternatywnych. Jak dowiedział się specjalistyczny serwis Gazeo.pl, taka zmiana ma być wprowadzona do przepisów regulujących funkcjonowanie stref czystego transportu.

Publikacja: 27.01.2021 10:25

Strefy czystego transportu jednak zamknięte dla LPG

Foto: Fot. Kraków.pl

W pierwotnym projekcie zakładano, że strefy – ich wyznaczanie w dużych miastach stanie się obowiązkowe – będą otwarte dla aut z LPG. – Jednak już na początku procesu legislacji preferencje dla autogazu zostały z tego dokumentu usunięte – informuje Gazeo.pl. Serwis wystosował list do premiera Mateusza Morawieckiego z wnioskiem o przywrócenie poprzedniej wersji przepisów. Powołuje się przy tym na wymienianie w wielu dokumentach unijnych i ustawie o elektromobilności LPG jako jednego z paliw alternatywnych, mających przyczyniać się do obniżania emisji. Gazeo jednocześnie zaznacza, że dotychczasowy przepis dopuszczający LPG do stref był zbyt ogólny. Wymagał doprecyzowania, by obejmował jedynie pojazdy spełniające określone kryteria, np. uzależnione od wieku lub normy emisji spalin.

CZYTAJ TAKŻE: Austria zakazuje motocyklom wjazdu na górskie trasy Tyrolu

Tymczasem nieograniczonemu dostępowi aut z LPG, a także tych z gazem ziemnym do stref czystego transportu ostro sprzeciwia się Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego. Jak twierdzi, pojazd gazowy z normą Euro 4, czy 5 nie będzie tak czysty emisyjnie jak samochód z silnikiem zasilanym benzyną czy olejem napędowym. Dodatkowym argumentem ma być fakt, że większość pojazdów na LPG w Polsce to samochody z dokładaną instalacją, dla których nie znane są prawdziwe poziomy emisji. Krytyczne wobec LPG jest także Polskie Stowarzyszenie paliw Alternatywnych (PSPA). – Prawo wjazdu do strefy dla pojazdów napędzanych LPG sprawi, że strefa będzie „czystą” tylko z nazwy – stwierdza PSPA.

""

Foto: moto.rp.pl

Jak na razie, większym problemem może się okazać sama akceptacja mieszkańców miast dla przyszłych stref. Do tej pory takie przedsięwzięcia kończyły się fiaskiem. Jak informowała w listopadzie ub. roku Najwyższa Izba Kontroli, tylko władze Krakowa wprowadziły taką strefę dla ograniczenia negatywnego oddziaływaniu emisji z transportu na zdrowie ludzi i środowisko. Jednak już po upływie około trzech miesięcy od wprowadzenia strefy Kazimierz zliberalizowano zasady jej funkcjonowania. W praktyce doprowadziło to do jej zamknięcia, a zmiana zasad została wprowadzona po wnioskach zarówno mieszkańców jak i naciskach ze strony działających w strefie przedsiębiorców.

Reklama
Reklama

CZYTAJ TAKŻE: Niemiecki minister transportu skrytykował zakaz wjazdu diesli do miast

Według NIK, który kontrolował realizację rządowego programu rozwijania elektromobilności, zakaz wjazdu do stref wszystkich samochodów z silnikami spalinowymi okazał się zbyt restrykcyjny w realiach krajowych. Pozostałych 20 skontrolowanych miast liczących powyżej 100 tys. mieszkańców w ogóle nie wprowadziło takiej strefy. Powodem był niewielki udział samochodów elektrycznych w ogólnej liczbie zarejestrowanych pojazdów. W praktyce strefa czystego transportu przekształciłaby się bowiem w strefę zamkniętą dla ruchu.

Tu i Teraz
Volvo koryguje strategię. Ambicje elektryczne ustępują presji rynku
Tu i Teraz
Kryzys samochodowych marek premium pcha je w stronę luksusowych nieruchomości
Tu i Teraz
Sąd: Krakowska Strefa Czystego Transportu legalna, ale wymaga zmian
Tu i Teraz
Porsche przyznaje się do błędu: spalinowy następca Macana wróci w 2028 roku
Tu i Teraz
120 mln dol. na luksusowe auta. Legendarny konstruktor zyskuje potężnego inwestora
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama