Coś bardzo niedobrego dzieje się na polskim rynku samochodów elektrycznych. W sierpniu ich udział w sprzedaży nowych aut był o 23 punkty proc. niższy niż w całej UE, spadając do 4,8 proc., gdy w UE wzrósł do 27,7 proc. Wkrótce ten rozstrzał jeszcze się powiększy. Jak podało we wtorek Automotive News Europe, na dwunastu czołowych europejskich rynkach, które zdążyły już opublikować dane za wrzesień (pełne dane dla całego regionu będą znane pod koniec października), udział elektryków osiągnął poziom jednej trzeciej.
Tąpnięcie na polskim rynku e-aut zbiega się z kolejnymi decyzjami mającymi uruchomić budowę w Jaworznie fabryki samochodów elektrycznych, dla której we wrześniu zapalono zielone światło. To dla niej zła perspektywa, bo jak ostrzega Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności, dla powodzenia inwestycji kluczowe znaczenie będzie mieć popyt krajowy. A ten kurczy się zamiast rosnąć.
Rynek nowych aut w Polsce rośnie. Ale nie elektrycznych
W dodatku popyt na elektryki topnieje, gdy cały rynek nowych aut mocno się nad Wisłą rozpędza. Jak podał 5 października Instytut Samar, powołując się na Centralną Ewidencję Pojazdów i Kierowców, we wrześniu zarejestrowano 56,4 tys. samochodów osobowych, o 13 proc. (tj. o 6,5 tys. sztuk) więcej niż rok wcześniej i o 22,8 proc. więcej niż w sierpniu. W dodatku wrześniowy wynik okazał się dla tego miesiąca historycznym rekordem. Z kolei w pierwszych dziewięciu miesiącach tego roku liczba rejestracji wzrosła w ujęciu rocznym o jedną dziesiątą do 42,6 tys. W rezultacie prognoza Samaru przewiduje w całym 2026 r. sprzedaż ok. 650 tys. samochodów osobowych, przy czym duża dynamika wzrostu wskazuje na możliwość korekty prognozy w górę.
Czytaj więcej
Kalifornia, Nowy Jork i dwadzieścia innych stanów, miast, hrabstw, a także organizacje ekologiczne pozwały Biały Dom za decyzję drastycznie obniżaj...
Tymczasem samochody elektryczne wyraźnie jadą w Polsce pod prąd. Na tle unijnego rynku elektryków wyglądamy w tym roku wyjątkowo mizernie. Jeśli w I połowie 2026 r. sprzedaż samochodów w pełni elektrycznych podskoczyła w krajach UE o ponad 40 proc. w porównaniu z I półroczem rok wcześniej, to w Polsce popyt na elektryki rósł zaledwie o niewiele ponad 15 proc. – wynika z danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Pojazdów ACEA. W sierpniu 2025 r. proporcja udziału e-aut w rynku była dla nas znacznie bardziej korzystna: 17,8 proc. w UE i 7,8 proc. w Polsce. Wtedy dzieliło nas 10 punktów procentowych, teraz przeszło dwa razy więcej. To już przepaść.
Zwłaszcza że także w naszym regionie Europy wszyscy nas obecnie wyprzedzają. Na Łotwie samochody elektryczne osiągnęły w sierpniu tego roku (ostatnie dane ACEA) udział w rynku na poziomie 16,6 proc., w Bułgarii 9,2 proc., na Węgrzech 8,7 proc., w Czechach 8,4 proc., na Słowacji 8,1 proc., na Litwie 7,9 proc. i w Rumunii 7 proc.
Rynkowi aut elektrycznych sprzyja droga ropa
Zdaniem analityków, nieprzewidywalna sytuacja na Bliskim Wschodzie i wysokie ceny ropy sprzyjają pojazdom elektrycznym. Jak podaje Automotive News Europe, przykładem przyspieszenia jest Francja, gdzie wrześniowa sprzedaż e-aut sięgnęła 65,3 tys., co dało im 41,7 proc. udziału w rynku. Także Niemcy przyspieszyły elektryfikację, notując we wrześniu wzrost rynkowego udziału elektryków do 34,5 proc. w porównaniu z 19 proc. rok wcześniej. Z kolei w Wielkiej Brytanii samochody elektryczne stanowiły 28 proc. wrześniowej sprzedaży, co oznacza wzrost o pięć punktów procentowych w stosunku do tego samego miesiąca w 2025 r. Na kilku mniejszych rynkach elektryki zdobyły już około połowy wrześniowych rejestracji: 53 proc. w Holandii, 51 proc. w Belgii i 49 proc. w Szwecji.
JD Power prognozuje na obecny rok globalny wzrost sprzedaży elektryków o 17,2 proc., przy spadku całego rynku samochodów osobowych i lekkich dostawczych. Z kolei firma analityczna EV Volumes przewiduje, że sprzedaż pojazdów elektrycznych w Europie wzrośnie w 2026 r. o 23 proc. rok do roku, zbliżając się do poziomu 5 mln szt. Jednak wzrosty sprzedaży w ubiegłym miesiącu mogą sprawić, że te prognozy zostaną skorygowane w górę.
Już od marca sprzedaż samochodów elektrycznych mocno rośnie w Europie, Azji Południowo-Wschodniej, Ameryce Łacińskiej oraz regionie Azji i Pacyfiku. Jak podaje Międzynarodowa Agencja Energetyczna, w II kwartale 2026 r. globalna sprzedaż samochodów elektrycznych wzrosła w porównaniu z I kwartałem o przeszło jedną trzecią. W 50 krajach wzrosty okazały się rekordowe. „Konflikt w Iranie i związany z nim kryzys energetyczny wyraźnie wzmocniły argumenty za pojazdami elektrycznymi, jako sposobem na rozwiązanie problemów związanych z bezpieczeństwem energetycznym i kosztami paliwa” – komentuje MAE.
Sprzedaż e-samochodów mogą wspierać rządowe dopłaty
Na wzrost popytu wpływają rządowe dopłaty. Przykładowo w Niemczech sprzedaż pomógł na nowo rozpędzić federalny program wsparcia warty 3 mld euro, w którym dofinansowanie do elektryka może wynieść 6 tys. euro. Jesienią ubiegłego roku we Francji wznowiono leasing socjalny samochodów elektrycznych dla osób, których nie stać na zakup auta, a które potrzebują go w dojazdach do pracy. Programy motywacyjne lub korzystne przepisy podatkowe wdrożono w Hiszpanii i Belgii, także w Grecji i we Włoszech.
Sieć stacji ładowania aut elektrycznych
Istotnym magnesem jest rosnąca oferta aut na prąd, zwłaszcza mniejszych i tańszych. Jak podaje firma analityczna Dataforce, niedawno wprowadzone na rynek modele, takie jak Renault 5, Renault Twingo, Kia EV2 i Cupra Raval, znalazły się w sierpniu wśród 20 najpopularniejszych samochodów elektrycznych w Europie.
W Polsce na powrót do dawnego tempa wzrostu rynku e-aut, których rejestracje w całym 2025 r. podskoczyły w ujęciu rocznym o 162 proc., co było najwyższym wzrostem w całej UE, nie widać szans, bo sytuacja kompletnie się odwróciła. W pierwszych ośmiu miesiącach 2026 r. sprzedaż elektryków w Polsce spadła rok do roku o 2,1 proc., przy tym okazaliśmy się jedynym unijnym rynkiem z wynikiem gorszym niż rok wcześniej. W całej UE rejestracje wzrosły w tym czasie o 44,9 proc.
– Powodem słabości rynku jest brak dotacji oraz znaczące ograniczenie atrakcyjnych form finansowania elektryków, które w zakupie stały się relatywnie droższe od pojazdów spalinowych – mówi Oskar Jedliński, dyrektor działu rozwoju rynku internetowej platformy sprzedażowej Superauto.pl.
Na dodatek elektryki straciły atut atrakcyjniejszych kosztów eksploatacji po wznowieniu rządowych ograniczeń dla wzrostu cen paliw. Jak we wrześniu wyliczało w analizie Superauto.pl, gdy wygasł program Ceny Paliw Niżej, jazda elektrykiem stała się znowu wyraźnie tańsza w porównaniu z samochodem benzynowym. Jednak w sobotę 3 października ta przewaga zniknęła.