Luksus pociąga kierowców

Dzięki rekordowo niskim stopom procentowym drogie auta stały się bardziej dostępne. Producenci coraz intensywniej wspierają ich sprzedaż.

Publikacja: 05.05.2016 21:00

BMW X3

BMW X3

Foto: materiały prasowe

Najskuteczniej sprzedaż aut premium wspiera tzw. wielka trójka, czyli BMW, Mercedes i Audi, które kontrolują 75 proc. światowego rynku w tym segmencie. Ale i one bardzo ostrożnie wprowadzają tańsze modele.

Według brytyjskiego portalu branżowego „Automotive News” w I kwartale 2016 r. średnia cena auta BMW spadła o 5,9 proc., do 33,7 tys. euro. Między innymi dlatego, że popyt na najmniejszy SUV X1 rośnie znacznie szybciej niż na najnowszą wersję luksusowej siódemki. Przy tym coraz bardziej zacięta staje się rywalizacja między BMW a Mercedesem, który właśnie wprowadził na rynek swój najnowszy model klasy E. BMW porównywalny model (z serii 5) będzie miał dopiero w 2017 roku. Mercedes stawia jeszcze dodatkowo na SUV-y, bo nie widać, żeby rynek miał odwracać się od tego segmentu. Z kolei Audi na ten rok zapowiedział prawdziwy wysyp nowych modeli, większość z nich będzie miała premiery w III kwartale, najprawdopodobniej podczas salonu samochodowego w Paryżu na początku października. Premier zresztą będzie znacznie więcej. Także w Paryżu zostanie pokazana m.in najnowsza Alfa Romeo – Giulietta, bardzo oczekiwana na rynku.

Modele premium proponują także, skuszeni szansą na większy zysk, producenci, którzy dotychczas nie mieli takiej oferty. Na taką strategię zdecydował się Hyundai z Genesis i Ford, który wprowadził wersję Vignale. – Pomysł Forda mnie nie przekonuje. Kuga pozostanie Kugą i bez znaczenia jest, jak to auto jest wyposażone. To samo dotyczy Renault, który próbował podobnej sztuczki z Kadjarem. Auto premium niesie ze sobą konkretny styl życia. I w tym wypadku nie liczy się, na ile auto jest wypasione, tylko jakiej jest marki – mówi Tim Urquart, główny analityk IHS Automotive.

Bez wysokich zarobków

Rynek premium rozwija się także dlatego, że znalazł zupełnie nowych klientów, bo nie trzeba już mieć ekstremalnie wysokich zarobków, aby takie auto stanęło w garażu. Pomógł przede wszystkim leasing pozwalający na używanie auta premium bez konieczności kupowania go na własność.

– Polacy przekonali się do tej formy znacznie szybciej niż obywatele innych krajów regionu – mówi „Rzeczpospolitej” Christoph von Tschirschnitz, prezes BMW na Europę Środkową i Południową.

– Na przykład Czesi byli znacznie bardziej oporni. Kiedy jesienią 2015 r. namawiałem ich do korzystania z leasingu jako formy wsparcia sprzedaży, posługując się właśnie polskim przykładem, przekonywali mnie, że Czesi chcą mieć auto na własność. Zaproponowałem więc rozwiązanie, aby w leasingu zaoferowali model BMW 2 Grand Tourer zaprojektowany dla rodziny z trójką dzieci. I sprzedaż właśnie takich aut w Czechach wzrosła o 30 proc. – mówi szef BMW na nasz region.

Kupują głównie firmy

– Rzeczywiście sprzedaż aut z segmentu premium w Polsce ma się doskonale – ocenia Dariusz Balcerzyk, ekspert z Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar. W kwietniu, według danych instytutu, stanowiły one 69 proc. całej sprzedaży samochodów w Polsce. – Jeśli weźmiemy pod uwagę także firmy najmniejsze, jednoosobowe, to ten udział rośnie nawet do 80 proc. – dodaje.

Jego zdaniem w Polsce na ten rynek powinno się chuchać i dmuchać. Firmy najczęściej pozbywają się tych aut po czterech latach i znajdują one nabywców na rynku. W ten sposób polski rynek motoryzacyjny się odmładza, bo klienci są w stanie zapłacić nawet więcej, ale kupują auto ze znaną historią. – To pozytywna tendencja, bo w tej sytuacji zmniejszy się ściąganie 20-letnich starych pojazdów, które w tej sytuacji nie zostaną w Polsce, tylko pojadą dalej na Wschód – uważa ekspert Samaru.

Po pierwszych czterech miesiącach 2016 r. sprzedaż aut segmentu premium wzrosła o 29,6 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2015 r. Nadal największy udział w rynku ma BMW – 23,13 proc., za nim Mercedes – 21,9 proc. i Audi – 20,8 proc. Za nimi plasuje się Volvo z udziałem 17,9 proc. Najwyższy procentowo wzrost zanotował jednak Rolls-Royce – aż o 400 proc. W ubiegłym roku w pierwszych czterech miesiącach sprzedano w Polsce tylko jedno takie auto, a w tym roku pięć. Luksusowa marka należąca do Grupy BMW kilka tygodni temu otworzyła swój salon w Warszawie.

Podyskutuj z nami na Facebooku, www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia. Czy w Polsce coraz łatwiej kupić auto z segmentu premium?

Opinia

Hakan Samuelsson, prezes Volvo Cars

Nasze miejsce jest już na stałe w segmencie premium i staliśmy się silną alternatywą dla trzech marek niemieckich. Nie zamierzamy jednak tego osiągnąć, rezygnując z dochodowości naszego biznesu. Nasz cel na rok 2020 to 800 tys. sprzedanych aut. Modelami, dzięki którym chcemy zwiększyć sprzedaż, są dzisiaj SUV-y – ten segment rynku premium rozwija się najszybciej. W tej chwili potrzebujemy aut mniejszych i będziemy je mieli.

Jestem też zdeterminowany, by za cztery lata wprowadzić na rynek auto, w którym nie tylko nikt nie będzie mógł zginąć, ale i nie zostanie ciężko ranny. Wtedy będę mógł powiedzieć: to właśnie jest nasza najsilniejsza strona. Przy okazji staniemy się graczem globalnym. Bo tej oferty nikt nie będzie w stanie przebić.

Europa Środkowa dopłaca najwięcej

Liderami w przyciąganiu inwestycji motoryzacyjnych na świecie są kraje, w których sprzedaż samochodów jest największa. Stąd w Chinach, które pod względem sprzedaży wyprzedziły już Stany Zjednoczone, w ciągu ostatnich dziesięciu lat zainwestowano w tę branżę ponad 100 mld dolarów. Tendencja druga to produkcja samochodów na zapleczu rynków – stąd boom na budowę fabryk w Meksyku oraz w Europie Środkowej. Tę tendencję w Europie zainicjował w 2008 r. Mercedes, który stworzył centrum motoryzacyjne w Kecskemét i w ciągu ostatnich tygodni zadeklarował jego rozbudowę za 830 mln euro. Podobną drogą poszło Audi, które zainwestowało już na Węgrzech 3,6 mld euro. Pod koniec lata 2015 r. Jaguar Land Rover wybrał na inwestycję Słowację. Koncerny doszły do wniosku, że na sprzedaży aut z segmentu premium da się więcej zarobić, jeśli będą one wytwarzanie w Europie Środkowej. Dodatkowo w naszych krajach inwestycje wspierane są zachętami finansowymi – najczęściej są to zwolnienia z podatków, subsydia, darmowe tereny, doprowadzenie niezbędnej infrastruktury. Wysokość tych zachęt powinna być w każdym kraju UE taka sama, ale to finansowy miks decyduje o atrakcyjności oferty kraju przyjmującego inwestycję. Rząd Viktora Orbána przekonał wiosną tego roku niemieckie Audi, oferując zachęty warte 80 mln euro przy inwestycji wartości 900 mln euro. Wcześniej Audi zainwestowało w Győr 3,9 mld euro.

Jak twierdził były wicepremier Janusz Piechociński, Jaguar Land Rover domagał się od polskiego rządu wsparcia rzędu 300 mln euro przy inwestycji wartej 1,2 mld euro. Ministerstwo Gospodarki uznało wówczas, że ta inwestycja nie jest warta tak wielkich dopłat. Zgodzili się na nią Słowacy, których przewagą było w tej sytuacji członkostwo w strefie euro. Kwota, jaką otrzyma Mercedes Benz Manufacturing, jest jeszcze negocjowana. Nie ujawnia jej ani Ministerstwo Rozwoju, ani PAIiIZ. W tym ostatnim „Rz” dowiedziała się jedynie, że pakiet zachęt będzie „zgodny z prawem unijnym”.

Archiwum
Gliwice walczą o motoryzacyjną nowość z silnikiem z Tych
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Archiwum
Zarobki Elona Muska zatwierdzone, ale nie jednogłośnie
Archiwum
Dyrekcja Skody proponuje podwyżkę zarobków
Archiwum
Europejski plan produkcji PSA
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Archiwum
Fabryka Opla w Tychach uratowana