Sebastian Hofelich, który w kwietniu został prezesem DriveNow poinformował na marginesie konferencji samochodowej w Kolonii, że usługa krótkoterminowego wynajmu (car-sharing) przyczynia się do zastępowania prywatnych pojazdów, ale nie powoduje kanibalizacji istniejącej bazy klientów BMW.

— DriveNow nie zastąpiła BMW. Typowy kierowca pojazdów tej marki ma 50 lat lub więcej, a nasi klienci mają przeciętnie 32 — dodał.

BMW i firma rent-a-car Sixt stworzyły program DriveNow w 2011 r. jako jedni z pierwszych, bo firmy samochodowe stulają sposobów zyskania popularności w tym pokoleniu zmotoryzowanych, którzy wolą wynajmować samochód od czasu do czasu zamiast posiadania go na stałe.

Hofelich poinformował, że około 38 proc. klientów jego programu sprzedało swoje pojazdy. Używali je najczęściej podczas weekendów i zastanawiali się, czy warto je trzymać pod domem czy w garażu przez cały tydzień. Badanie przeprowadzone przez DriveNow wykazało, że zaledwie 20 proc. klientów korzystających z car-sharing nie chce pozbywać się własnych pojazdów.

— Resztę będzie można przekonać do rezygnacji z korzystania z ich samochodów, jeśli spełnimy ich potrzeby w zakresie mobilności — uważa Hofelich.

W ubiegłym tygodniu marka Mini uruchomiła dodatkową ofertę, która pozwala posiadaczom takich samochodów na krótki wynajem osobom trzecim, podobnie jak właściciele mieszkań mogą je wynajmować za pośrednictwem Airbnb.

BMW oferuje system DriveNow w Berlinie, Düsseldorfie, Hamburgu, Monachium, Wiedniu, San Francisco i w części Londynu, proponując jazdę tylko w jedną stronę bez konieczności zwracania pojazdu w miejscu wynajęcia go. Program jest dochodowy, korzysta z niego już ponad 450 tys. osób.