Auta do wynajęcia za 1 proc. ceny

Coraz więcej osób decyduje się na oferty importerów, dzięki którym można używać samochodu przez trzy–cztery lata, a potem zamienić go na nowy.

Publikacja: 07.09.2016 20:15

Auta do wynajęcia za 1 proc. ceny

Foto: Pixabay

Polacy przekonują się, że samochodu nie trzeba posiadać na własność, by go używać. Skierowanych do klientów indywidualnych programów sprzedażowych przypominających długoterminowy wynajem przybywa jak grzybów po deszczu. Zasada jest prosta: wpłaca się na początek kilka tysięcy złotych, potem płaci kilkusetzłotowe raty, a po trzech–czterech latach można samochód oddać dealerowi, zamienić na nowy lub wykupić, wpłacając pozostałą część jego wartości.

Chętnych na skorzystanie z takiego systemu przybywa bardzo szybko. – W naszym programie EasyDrive sprzedaliśmy od stycznia do lipca tego roku dwa razy więcej samochodów niż rok wcześniej – mówi Tomasz Tonder, menedżer PR w Volkswagen Group Polska.

Zachodnie wzorce

W Europie Zachodniej taki sposób sprzedaży dla klientów indywidualnych jest modelem dominującym. Według Związku Dealerów Samochodów (ZDS), w Niemczech korzysta z niego ponad 70 proc. klientów indywidualnych, w Wielkiej Brytanii ponad 80 proc. W innych rozwiniętych krajach liczba ta waha się między 50 a 70 proc. – Niektóre brytyjskie firmy konsultingowe twierdzą, że za trzy–cztery lata w przekazywanym klientowi komunikacie cenowym nie będzie mowy o cenie, lecz jedynie o koszcie wynajmu – mówi Marek Konieczny, prezes ZDS. W Polsce widać to m.in. w kampaniach sprzedażowych Volkswagena: pod zdjęciami oferowanych modeli podawana jest wysokość miesięcznej raty.

Eksperci rynku twierdzą, że w Polsce będzie podobnie, a upowszechnienie systemu jest kwestią niedługiego czasu. Zmiana w mentalności jest coraz bardziej widoczna. Nie musimy bowiem kupować samochodu na własność. Ważne, abyśmy zapewnili sobie mobilność. – To wejście na rynek klienta indywidualnego z formułą, która jest bardzo pożądana. Zapotrzebowanie na samochody rośnie, a programy z tzw. wysokim odkupem dają szansę na użytkowanie auta w rozsądnej cenie – twierdzi Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Samar. Zdaniem Koniecznego udział takich programów w sprzedaży samochodów dla klientów indywidualnych w Polsce przekroczy 50 proc.

Tylko kilkaset złotych

Ile to kosztuje? Przykładowo w programie Skody kredytu niskich rat spłaca się co miesiąc 1 procent wartości samochodu. Klient decydujący się na wartą 50 tys. fabię płaci co miesiąc 500 zł. – W cenie mieści się także pakiet przeglądów – zaznacza Michał Cabaj ze Skody Polska.

Jeszcze inny system proponuje Hyundai, który oferuje samochody w programie abonamentu. Osoba fizyczna lub mała firma może wynająć samochód bez żadnej opłaty wstępnej. Podpisuje umowę na 12 miesięcy, a za stałą ratę ma także zapewnioną obsługę serwisową w serwisie marki, pakiet ubezpieczeń i samochodów zastępczy na czas naprawy.

Programów przypominających leasing konsumencki będzie coraz więcej. W Peugeot Polska obejmujący osoby fizyczne program Perfect Drive ruszył przed wakacjami. Nieco wcześniej wprowadziło swoją ofertę BMW Polska, rozszerzając program Comfort Lease. – Do tej pory ten model finansowania cieszył się uznaniem klientów biznesowych szukających nowych samochodów BMW lub Mini, ale teraz z oferty mogą skorzystać także klienci indywidualni – mówi Ireneusz Nogalski, prezes BMW Financial Services Polska. Program pozwalający tej grupie kupujących na wymianę auta po kilku latach udostępnia także Mercedes.

Wynajem zamiast zakupu już od kilku lat z powodzeniem rozpowszechnia się w strukturach importerów. Osoby zatrudnione m.in. w polskich przedstawicielstwach Opla, Volkswagena czy Toyoty korzystają z leasingów pracowniczych, w których płacą jedynie miesięczną ratę i co kilka–kilkanaście miesięcy mogą wymienić samochód na nowy.

Podyskutuj z nami na Facebooku www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia Czy zrezygnowałbyś z posiadania auta na własność na rzecz wynajmowania?

Na wzrost rynku pracują firmy

Polski rynek nowych aut rośnie już 17. miesiąc z rzędu. Według Instytutu Samar sierpniowe rejestracje samochodów osobowych okazały się większe od tych sprzed roku o ponad 20 proc. i wyniosły 28,3 tys. aut. Natomiast dane skumulowane liczone od stycznia pokazały 17-proc. wzrost przy liczbie rejestracji 270,4 tys. sztuk. Z dziesięciu najpopularniejszych na polskim rynku marek sprzedaż zwiększyło dziewięć. Liderem rynku pozostaje Skoda, która zarejestrowała od początku roku 33,89 tys. aut, o 14,8 proc. więcej niż rok wcześniej. Na drugim miejscu znalazła się Toyota z 27 tys. rejestracji, a trzeci jest Volkswagen, którego od skumulowanego wyniku Toyoty dzielą jedynie sztuki. Niemiecka marka poprawiła wynik o 24 proc. i ma udział w rynku na poziomie 9,98 proc. Samar podaje, że udział klientów indywidualnych w rynku sprzedaży nowych samochodów pozostaje niski i wynosi 30,1 proc. W liczbach bezwzględnych poziom zakupów indywidualnych był w sierpniu najniższy w tym roku. W rezultacie to firmy cały czas stanowią siłę napędową rejestracji na polskim rynku nowych aut. W samym sierpniu kupiły one o 20,46 proc. więcej samochodów osobowych niż rok wcześniej.

Opinia

Wojciech Tomaszkiewicz, dyrektor programu Das WeltAuto w Polsce

Wszystkie marki programu Das WeltAuto mocno postawiły na sprzedaż samochodów nowych z produktami finansowymi z wysoką wartością odkupu. Dzięki temu klient nie jest właścicielem, ale podchodzi do samochodu jako do czegoś, czego używa. Po trzech latach może zamienić samochód na nowy. Korzyści ma również importer, bo te samochody będą zasilały programy importerskie typu Das WeltAuto, a więc samochody trzy–czteroletnie, ze znanym pochodzeniem, stosunkowo niewielkim przebiegiem, które bardzo ciężko znaleźć na polskim rynku. Idealne, które możemy później zaoferować w ramach programów importerskich.

Mirosław Michna, partner w KPMG, szef zespołu doradców dla sektora motoryzacyjnego

To forma, która nabiera rozpędu. Jej zaletą jest zdjęcie z kupującego całej masy obowiązków związanych z ubezpieczeniami, obsługą serwisową, likwidacja szkód itd. Nie mamy kłopotów związanych z późniejszą odsprzedażą samochodu, bo nie ma problemu z utratą jego wartości. Do załatwienia jest tylko kwestia miesięcznej raty. Grupa ludzi, którzy zrezygnują ze statusu posiadacza, by móc użytkować samochód za dużo niższą kwotę, będzie rosła. Będzie się także zwiększać oferta. Miałem w tej sprawie już kilka zapytań od firm, które rozważają wprowadzenie tego typu usług finansowych.

Marek Konieczny, prezes Związku Dealerów Samochodów

Programy zakładające użytkowanie aut mogą stać się bardzo popularne wśród młodych klientów, którzy do tej pory z uwagi na brak pieniędzy brali pod uwagę wyłącznie kupno samochodu używanego. Teraz jednak otwiera im się perspektywa, że np. mały samochód segmentu B mogą mieć za 400 złotych miesięcznie. Robiliśmy takie badania wśród studentów: przyznawali, że w takiej sytuacji chętnie wzięliby nowe auto. To pokazuje przełamanie pewnej bariery. Zresztą postrzeganie samochodu jako czegoś, czego się tylko używa, zmienia się w całej Europie Środkowo-Wschodniej.

Polacy przekonują się, że samochodu nie trzeba posiadać na własność, by go używać. Skierowanych do klientów indywidualnych programów sprzedażowych przypominających długoterminowy wynajem przybywa jak grzybów po deszczu. Zasada jest prosta: wpłaca się na początek kilka tysięcy złotych, potem płaci kilkusetzłotowe raty, a po trzech–czterech latach można samochód oddać dealerowi, zamienić na nowy lub wykupić, wpłacając pozostałą część jego wartości.

Pozostało 93% artykułu
Archiwum
Gliwice walczą o motoryzacyjną nowość z silnikiem z Tych
Archiwum
Zarobki Elona Muska zatwierdzone, ale nie jednogłośnie
Archiwum
Dyrekcja Skody proponuje podwyżkę zarobków
Archiwum
Europejski plan produkcji PSA
Archiwum
Fabryka Opla w Tychach uratowana
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?